Media o nowym planie Trumpa dla Ukrainy. Przywódca USA o "pasie twierdz"
Administracja Donalda Trumpa chce całkowitego wycofania się sił ukraińskich z Donbasu i przekazania znajdujących się tam ufortyfikowanych miast stronie rosyjskiej - donosi "Financial Times". Amerykański prezydent ma uważać, że takie rozwiązanie "pojednałoby Rosję i Ukrainę".

W skrócie
- Media: USA chcą oddać Rosji "pas twierdz", który oddziela Donbas od reszty Ukrainy
- USA naciskają na utworzenie strefy zdemilitaryzowanej na wzór Półwyspu Koreańskiego, co budzi obawy Ukraińców o przyszłość konfliktu i wsparcia Zachodu.
- Zdaniem ukraińskich i zachodnich analityków oddanie miast lub zamrożenie konfliktu nie zatrzyma ambicji Rosji, a propozycje pokojowe mogą osłabić ukraińskie społeczeństwo i bezpieczeństwo.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Pokrowsk, Konstantynówka, Drużkiwka, Kramatorsk i Słowiańsk - to miasta, określone przez brytyjski dziennik jako najsilniejsze twierdze, chroniące wschodnią część Ukrainy.
Twórcy tekstu podkreślili, że, "znaczna część z ponad 1 mld dolarów, które Ukraina wydała w zeszłym roku na obronę, trafiła do Donbasu, będącego celem rosyjskich ataków lądowych".
Redakcja zaznaczyła, że niektóre z umocnień są widoczne z autostrad przecinających region - to m.in. labirynty linii obronnych złożone z drutu kolczastego, okopów, pól minowych i innych przeszkód.
Media: Trump chce oddać "pas twierdz" Rosji
"Rosji byłoby łatwiej wkroczyć w głąb Ukrainy, gdyby jej wojska zdobyły miasta z pasa twierdz lub otrzymały je, jak sugerują Stany Zjednoczone, w ramach porozumienia pokojowego" - czytamy w "FT".
Mykoła Bielieskow, starszy analityk w Come Back Alive, grupie zajmującej się pozyskiwaniem sprzętu wojskowego dla armii ukraińskiej, powiedział, że pomysł USA "jest w opinii urzędników Trumpa najlepszą propozycją, aby pojednać Rosję i Ukrainę" w czasie rozmów pokojowych. W jego opinii, przyjęcie tej propozycji stworzy "pęknięcie (w społeczeństwie) w Ukrainie, a jednocześnie otworzy pobliskie regiony na dalsze postępy rosyjskiej armii".
Jak zauważył "FT, alternatywą byłaby odmowa oddania Donbasu i ryzyko wycofania wsparcia ze strony Waszyngtonu.
Amerykanie naciskają na Ukraińców ws. utworzenia strefy zdemilitaryzowanej
Według ukraińskich urzędników, biorących udział w negocjacjach, USA forsują utworzenie strefy zdemilitaryzowanej, podobnej do tej, która dzieli Koreę Północną i Południową. Zdaniem prezydenta Ukrainy Wołodomyra Zełenskiego oznaczałoby to zamrożenie konfliktu zamiast stałego pokoju. To zaś mogłoby doprowadzić do przegrupowania się rosyjskich sił przed nową ofensywą.
Emil Kastehelmi, analityk wojskowy z fińskiej firmy Black Bird Group, powiedział, że nie można ufać rosyjskim zapewnieniom o strefie zdemilitaryzowanej.
- Ukraina mogłaby w zasadzie zgodzić się na to, gdyby wspierały ją silne zachodnie gwarancje bezpieczeństwa, w tym stacjonujące w Ukrainie wojska - podkreślił.
Jak zauważył "FT", "jednak obecność wojsk zachodnich na miejscu, zwłaszcza sił zobowiązanych do reagowania na ponowną rosyjską agresję, pozostaje odległą perspektywą i nie znalazła się w obecnej wersji planu pokojowego".
Ołeksandra Matwijczuk, ukraińska działaczka na rzecz praw człowieka, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, powiedziała w rozmowie z "FT", że nawet gdyby Ukraina oddała resztę Donbasu, to nie wystarczyłoby to do zaspokojenia imperialistycznych apetytów Rosji.
- Putin się nie zatrzyma. (…) On postrzega Ukrainę jako most do Europy. Myśli o swoim dziedzictwie, chce odbudować imperium rosyjskie" - oznajmiła, dodając, że apetyt Putina "rośnie w miarę jedzenia".












