Łukaszenka stracił cierpliwość i ostrzegał: Wołodia, posłuchaj mnie
- Wołodia, posłuchaj mnie, jestem doświadczony. Trzeba użyć głowy, zanim wciągnie się swój kraj w jakiś lekkomyślny plan - powiedział Alaksandr Łukaszenka, który tymi słowami miał zwrócić się do Wołodymyra Zełenskiego tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Białoruski dyktator oznajmił ponadto, że świat przestaje interesować się konfliktem na wschodzie Europy, USA planuje zakończyć wspieranie Kijowa, a prezydent Zełenski zamierza opuścić swój kraj.

Alaksandr Łukaszenka zorganizował w piątek konferencję prasową w Ostrowcu, gdzie spotkał się z dziennikarzami i pracownikami pobliskiej elektrowni.
Poza śmiałymi tezami na temat zbliżenia polsko-białoruskiego po zmianie rządu w Warszawie, szef mińskiego reżimu mówił również o ostrzeżeniach, jakie kierował w stronę Wołodymyra Zełenskiego.
Alaksandr Łukaszenka miał ostrzegać Zełenskiego. "Wołodia, posłuchaj mnie"
Łukaszenka powiedział, że "nikt nie potrzebuje" prozachodniego Kijowa. W jego opinii dowodzi temu "zamieszanie" na Bliskim Wschodzie, ponieważ uwaga świata skupiła się obecnie na tym regionie, a o Ukrainie nikt nie pamięta.
- Ostrzegałem go, gdy zaczęła się wojna. Zadzwoniłem do Zełenskiego: "Wołodia, posłuchaj mnie, jestem doświadczonym człowiekiem, pracuję od lat. Gdy tylko zacznie się jakiś chaos, zostaniesz zapomniany". I co się stało? Ukraina jest teraz w cieniu - powiedział białoruski dyktator. - Trzeba użyć głowy, zanim wciągnie się swój kraj w jakiś lekkomyślny plan - dodał.
Przywódca mińskiego reżimu stwierdził, że Stany Zjednoczone przygotowują się do zakończenia wspierania Ukrainy, a sam Wołodymyr Zełenski zamierza opuścić kraj.
- Oni (USA - red.) są daleko, są wielcy. Ich polityka polega na mąceniu wód. Lubią zaczynać coś w tych błotnistych wodach... Wiesz, dobrze jest łowić ryby na wzburzonych wodach. Taka jest ich strategia. Wszystko inne jest niepotrzebne, tak jak dzisiejsza Ukraina - oznajmił dyktator, choć jego słowa nie mają związku z piątkowym stanowiskiem Białego Domu o dalszym wsparciu dla Kijowa.
"Ukraina jest naszym regionem. Znów będziemy razem"
Aleksandr Łukaszenka ocenił ponadto, że "Ukraina jest naszym regionem", a w nieodległej przyszłości Kijów, Mińsk i Moskwa "będą razem". Jego zdaniem Europa prędzej czy później "będzie czołgać się" w stronę Białorusi i Rosji, ponieważ Stany Zjednoczone rozgrywają obecnie Stary Kontynent wedle swoich interesów.
- Europa nie może się im oprzeć, ponieważ wszystko tam zależy od amerykańskiego rynku - pożyczki, nieruchomości i cała reszta - stwierdził.
Białoruski dyktator powiedział również, że gdy patrzy na zachodnich polityków, to "czasem chce mu się płakać". - Oni nawet nie myślą o swoich ludziach. Raz czy dwa idą do więzienia, kradną, dochód chowają do kieszeni i gdzieś uciekają - dodał Łukaszenka, nie podając źródła swoich spekulacji.
Źródło: BielTA
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











