Koniec "specjalnej operacji". Kreml mówi wprost o wojnie
- Teraz to już prawdziwa wojna - oświadczył rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, odnosząc się do konfliktu Rosji z Ukrainą. Jak wyjaśnił, propagandowe określenie "specjalna operacja wojskowa" przestało obowiązywać, kiedy do sporu wmieszały się zachodnie kraje. Zapytany natomiast, czy Moskwa planuje atak na Polskę, Pieskow wyśmiał medialne doniesienia.

W skrócie
- Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że Rosja określa obecny konflikt z Ukrainą jako wojnę po zaangażowaniu się krajów Zachodu.
- Pieskow wskazał na wsparcie Zachodu dla Ukrainy, w tym przekazywanie informacji satelitarnych i dostawy broni, jako przyczynę przedłużania konfliktu.
- Rzecznik Kremla odniósł się z ironią do doniesień o możliwym ataku Rosji na Polskę, a prokremlowskie media odrzucają sens takiego działania.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jeszcze do niedawna wojna Rosji z Ukrainą funkcjonowała w rosyjskiej propagandzie jako "specjalna operacja wojskowa". Kreml utrzymywał - i nadal utrzymuje - że nie jest agresorem, oskarżając Kijów o prowokacje.
Narracja zaczęła jednak zmieniać się po wyraźnych sukcesach militarnych Ukrainy, gdy skutki konfliktu zaczęły być odczuwalne w głębszych rejonach Rosji.
"Teraz wojna". Pieskow wprost o konflikcie z Ukrainą
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w niedzielnym wydaniu programu "Wiesti", prowadzonym przez propagandystę Pawła Zarubina, przyznał, że Rosja jest w stanie wojny z Ukrainą. Winą za ten stan obarczył państwa NATO.
- Wszystko zaczęło się od specjalnej operacji wojskowej. A teraz to jest prawdziwa wojna, ponieważ Berlin, Paryż, Haga, Oslo i, niestety, Waszyngton stoją za Kijowem - powiedział.
Według niego Zachód pomaga Ukrainie śledzić cele w Rosji za pomocą satelitów, a ponadto wspiera ukraińskie ataki poprzez dostarczanie broni do Kijowa. Stwierdził, że to jeden z powodów, przez które Moskwa nadal nie zwyciężyła tej wojny.
Pieskow nadmienił, że jego zdaniem Ukraina jest "zdolna do wszystkiego", ale "nie jest w stanie wywrzeć żadnej presji na Rosję". Zaraz po tym zaprzeczył swoim słowom, mówiąc, że Kijów może "tworzyć obraz informacyjny dla swoich kuratorów, wspólników z NATO", co - jak przyznał - może jednak wywierać jakiś rodzaj presji.
Rosja zaatakuje Polskę? Pieskow skomentował medialne doniesienia
Przedstawiciel Władimira Putina został zapytany także o doniesienia medialne, według których Rosja miałaby zaatakować Polskę. W miniony wtorek portal Onet podał, powołując się na swoje źródła, podał, że Kreml może szykować militarną prowokację. Następnie w piątek wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki powiedział w "Gościu Wydarzeń" Polsat News, że resort od kilku miesięcy ma "niepokojące informacje o planach czy przygotowaniach rosyjskich".
Rzecznik Kremla zakpił z tych doniesień. - Wiele strasznych historii dotyczących Federacji Rosyjskiej jest publikowanych - powiedział, nie udzielając jednak konkretnej odpowiedzi.
Prokremlowska agencja Ria Nowosti podała, że Putin wielokrotnie odrzucał możliwość ataku na kraj NATO. "Nie ma w tym żadnego praktycznego, ekonomicznego ani militarnego sensu" - przekonują rosyjscy dziennikarze. Propagandowe media nadal utrzymują wersję, że to Zachód dąży do wojny, wobec czego w przypadku zagrożenia "Moskwa będzie zdecydowanie je odpierała".
Źródła: Unian, Ria Nowosti, Onet, Polsat News











