"Głęboko zmiana" w podejściu Trumpa. Państwa G7 wskazują na Ukrainę
Firmy z Ukrainy otrzymają od krajów G7, w tym USA, licencję na produkcję pocisków dalekiego zasięgu i systemów obrony powietrznej. We wspólnym oświadczeniu na zakończenie szczytu przywódcy zadeklarowali zwiększenie wsparcia dla Kijowa i presji na Rosję. Deklaracje podpisał także Donald Trump - o "głębokiej zmianie" w jego podejściu do Ukrainy mówił m.in. prezydent Francji.

W skrócie
- Kraje G7, w tym Stany Zjednoczone, udzielą ukraińskim firmom licencji na produkcję pocisków rakietowych dalekiego zasięgu i systemów obrony powietrznej.
- Decyzja o przyznaniu licencji została potwierdzona przez kanclerza Niemiec i obejmie także inne europejskie państwa z odpowiednimi możliwościami.
- Państwa należące do G7 zapowiedziały zwiększenie dostaw systemów obrony powietrznej i rozważenie dalszego wsparcia produkcji wojskowej na Ukrainie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Decyzja o zatwierdzeniu licencji zapadła po drugim dniu szczytu państw G7, nieformalnego forum politycznego, które zrzesza największe gospodarki i demokracje na świecie - Stany Zjednoczone, Japonię, Niemcy, Wielką Brytanię, Francję, Włochy i Kanadę.
W trakcie rozmów przywódcy zadeklarowali m.in., że będą zwiększać naciski na Rosję, aby zakończyć wojnę w Ukrainie.
Ukraina otrzyma ważną licencję. Decyzja na szczycie G7
- Zamierzamy produkować na licencji nie tylko systemy obrony powietrznej, ale także środki do prowadzenia ataków dalekiego zasięgu - przekazał anonimowy dyplomata w rozmowie z agencją AFP.
Decyzja została następnie potwierdzona przez kanclerza Niemiec, Friedricha Merza.
- Obecnie wszyscy produkujemy zbyt mało, ale sytuację tę można zrównoważyć poprzez przyznanie licencji przedsiębiorstwom, dysponującym odpowiednimi możliwościami produkcyjnymi, w tym firmom europejskim i ukraińskim - przekazał w rozmowie z dziennikarzami.
Niemiecki polityk podkreślił także, że jest "wdzięczny" prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za jego "ogromną gotowość do współpracy" w zakresie udzielania pozwoleń przez amerykańskie podmioty.
Szczyt G7. Deklaracje w sprawie wojny w Ukrainie
Przywódcy G7 wydali także wspólne oświadczenie, w którym zobowiązali się do "zwiększenia dostaw środków obrony powietrznej, dodatkowych systemów i pocisków przechwytujących oraz zdolności dalekiego zasięgu" do Kijowa.
Jak czytamy w dokumencie, państwa należące do G7 zamierzają także rozważyć podjęcie dodatkowych kroków, aby zwiększyć krajową produkcję wojskową w Ukrainie.
Kijów, borykający się z potężnymi nalotami i niedoborami amunicji do obrony powietrznej, w znacznym stopniu polega na pomocy zachodnich sojuszników w przeciwdziałaniu rosyjskim uderzeniom.
Już i tak trudną sytuację ukraińskich sił zbrojnych pogorszył wybuch wojny w Iranie, która poważnie uszczupliła amerykańskie zapasy pocisków. Porozumienie w sprawie zakończenia tego konfliktu ma zostać podpisane w piątek w Szwajcarii.
Ukraina - Rosja. Przywódcy o zmianie w narracji Donalda Trumpa
Przywódcy państw należących do G7 zgodzili się także, aby "zwiększyć presję na rosyjską gospodarkę wojenną" poprzez zaostrzenie sankcji, w tym tych dotyczących rosyjskich paliw kopalnych.
- To było trudne zadanie, ale warto było - oświadczył kanclerz Niemiec Friedrich Merz, dodając, że szczyt był w jego ocenie "sukcesem". Polityk podkreślił, że po raz pierwszy od objęcia urzędu przez obecnego prezydenta USA, na zakończenie szczytu G7 udało się wydać wspólną deklarację.
- Znaleźliśmy wspólny język w najważniejszych kwestiach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa naszych czasów - podkreślił. Z kolei rezydent Francji Emanuel Macron pochwalił "głęboką zmianę w podejściu USA" do Ukrainy.
- Prezydent Donald Trump, podobnie jak my wszyscy, wprost przyznał, że ze strony Rosji nie było żadnej poważnej woli, aby rozmawiać o pokoju - powiedział. O amerykańskiej "zmianie tonu" w stosunku do Kijowa mówił także premier Kanady Mark Carney.
Sam Trump odmówił jednak odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy Władimir Putin ponosi większą odpowiedzialność za konflikt w Ukrainie. - Nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo staram się rozwiązać tę kwestię, a takie komentarze mi to utrudniają - stwierdził.
Źródła: AFP, Reuters














