Generał Pacek o "ostatnim etapie wojny". Szukająca ratunku Rosja robi zwrot
Plan A - pełne wykorzystanie USA w pokonaniu Ukrainy - Rosji się nie powiódł. Donald Trump zaczął tracić autorytet, a Waszyngton skupił się na Iranie. Na Kremlu robią więc zwrot, zrywając zasłonę "pokojowej retoryki". Generał Bogusław Pacek mówi, że trwa ostatni etap wojny i podkreśla, że Moskwa nie odpuści. Później Ukrainę czeka nowe wyzwanie. - Jest się czego obawiać - prognozuje.

Spis treści:
- Wojna w Ukrainie. Zwrot w Moskwie a pozycja Donalda Trumpa."To była tylko zasłona"
- Rosja chciała wykorzystać USA, Waszyngton wciąż pozostaje dla Moskwy opcją
- "Rosja nie jest w stanie ugrać więcej"
- "Ostatni etap wojny w Ukrainie". Co potem? Wielkim wyzwaniem wiszące nad krajem wybory
Najnowsze komunikaty z Kremla wskazują na istotny zwrot w narracji. Do niedawna Rosjanie żwawo kolportowali retorykę, że rzekomo chcą pokoju, są otwarci na rozmowy i aktywnie działali w tym zakresie - Władimir Putin pojawił się choćby w amerykańskim Anchorage, gdzie na czerwonym dywanie witał go Donald Trump, a rosyjscy przedstawiciele brali udział w kolejnych etapach rozmów z amerykańskimi przedstawicielami.
Obecnie, jak zauważa Instytut Studiów nad Wojną, Kreml stanowczo odrzuca opcję negocjacji pokojowych z Ukrainą. Z kolei rosyjski dyktator otwarcie mówi o priorytetowej realizacji celów militarnych, co potwierdzają jego ostatnie wypowiedzi z forum w Petersburgu. - Działania wojenne zakończą się bez wątpienia, gdy osiągniemy nasze cele - ogłaszał. Jednoznacznie też odrzucił list Zełenskiego i ofertę bezpośredniego spotkania.
Wojna w Ukrainie. Zwrot w Moskwie a pozycja Donalda Trumpa."To była tylko zasłona"
Skąd taka zmiana? Co kryje się za najnowszymi ruchami Moskwy? Czy wpływ na działania Rosji mają USA, które wycofały się z aktywnej mediacji, a skupiły na wojnie w Iranie?
- Sytuacja się zmienia i zmieniają się narracje poszczególnych państw. Na początku Putin próbował wykorzystać Trumpa w pokonaniu Ukrainy. To częściowo mu się udawało, ale nie udawało mu się złamać samej Ukrainy. Trump współpracował w kwestii nakłaniania Kijowa do podporządkowania się Rosji, ale w pewnym momencie USA ogłosiły, że wycofują się z aktywnych negocjacji, bo nie ma efektów - mówi Interii dr hab. Maciej Milczanowski, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, były żołnierz, ekspert wojskowy.
Zdaniem prof. Milczanowskiego Trump zaczął globalnie tracić twarz i autorytet. - Wielu przywódców zaczęło uznawać, że prezydenta USA trzeba ignorować, bo jego słowa, działania, opowieści nie mają przełożenia na rzeczywistość - opisuje. W końcu uzmysłowił sobie to też rosyjski dyktator.
- I Putin w końcu poszedł w tę stronę. Zaczął otwarcie mówić o wojnie i agresji, bo widział, że z mówienia o pokoju nie zyskuje wystarczającego wsparcia Amerykanów. Ze strony USA było tylko de facto przyzwolenie na dalsze aktywne działania ze strony Rosji wobec Kijowa - opisuje prof. Milczanowski.
- Jedyna retoryka w kontekście rozmów, jaką stosuje Putin, to słowny pokaz siły. "Chcecie rozmawiać, przyjedźcie do mnie, a ja zrobię z wami, co zechcę" - mówi prof. Milczanowski choćby o "propozycji" kandydatury prorosyjskiego byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera na przedstawiciela UE w negocjacjach, wskazując na płytki, propagandowy przekaz Moskwy.
Według eksperta wojskowego "retoryka pokojowa to była tylko zasłona". - Gdy Putin zobaczył, że wystarczająco nie działa, odpuścił. To jest efekt ignorowania Trumpa, który zaangażowany w Iranie traci kolejne możliwości angażowania się w innych miejscach - słyszymy. - Więc potężni tego świata też mniej się boją działań przeciwko nim - analizuje prof. Milczanowski.
Ekspert zauważa, że na agresywną retorykę Rosji przełożyło się także to, co działo się 9 maja. - To upokorzenie Putina, gdzie on musiał słuchać narracji ukraińskiej, że oni darują Moskwie w ten dzień uderzenia. Nie mógł nic wtedy zrobić, ale potem zaczął się rewanżować zmasowanymi atakami i próbuje ofensywnymi działaniami złamać Ukrainę - opisuje prof. Milczanowski.
Rosja chciała wykorzystać USA, Waszyngton wciąż pozostaje dla Moskwy opcją
Z kolei dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego generał Bogusław Pacek przypomina, że relacja z USA dla Rosjan dalej może pozostawać opcją, jeśli warunki pozwolą na jej zacieśnianie bądź prowadzenie korzystnych dla stron interesów.
- Rosjanie otrzymali określone wsparcie za pośrednictwem Donalda Trumpa. Z całą pewnością byli z tego zadowoleni, bo było to korzystne. Mówię głównie o celach gospodarczych czy wizerunkowym aspekcie - akceptowaniu Władimira Putina na arenie międzynarodowej. To otworzyło dla Rosji etap, który nazywam oknem możliwości. Putin chciałby tą drogą jak najwięcej uzyskać - mówi gen. Pacek.
- I Putin w końcu poszedł w tę stronę. Zaczął otwarcie mówić o wojnie i agresji, bo widział, że z mówienia o pokoju nie zyskuje wystarczającego wsparcia Amerykanów
Jednocześnie gen. Pacek dodaje, że Moskwa musi balansować między USA i Chinami, od których Kreml jest uzależniony. - By się uniezależnić, Rosja widziałaby drogę właśnie przez Waszyngton - analizuje dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego.
Prof. Milczanowski ocenia natomiast, że "w sprawie Ukrainy raczej nie ma co spodziewać się już wielkiego zaangażowania Amerykanów". - Rosjanie sobie wykalkulowali, że nie ma co iść na jakąś współpracę i robią swoje - prognozuje ekspert wojskowy.
"Rosja nie jest w stanie ugrać więcej"
Generał Bogusław Pacek zwraca także uwagę, że Rosja wciąż chce osiągnąć ten sam cel, jednak musi dostosowywać się do bieżącej sytuacji. - To, co można nazwać zmianą, to pewna taktyka stosowana z jednej strony wobec Ukrainy, z drugiej wobec UE i z trzeciej strony wobec USA. Rosja kombinuje, kluczy, oszukuje, bardzo zmieniając retorykę kierowaną na te trzy kierunki - ocenia dyrektor IBiRM.
- Jeśli chodzi o Ukrainę, Rosja zdaje sobie sprawę, że na obecnym etapie nie jest w stanie ugrać więcej - słyszymy. Ukraina poprawiła swój potencjał militarny, wykorzystuje coraz nowocześniejsze technologie, drony ukraińskie przelatują już po kilkaset km, przygotowywane pociski będą mogły razić bardzo odległe obiekty, sięgając do Moskwy włącznie - wylicza nowe przewagi Ukraińców gen. Pacek.
Jednocześnie Rosja słabo radzi sobie na froncie i "ma coraz większe problemy na terenie swojego państwa". - Mają braki gotowości do skutecznej obrony powietrznej. Drony i pociski ukraińskie robią coraz więcej kłopotów Moskwie - wprost analizuje nasz rozmówca. W kolejnym wątku, który "bardzo dociska Moskwę", wymienia gospodarkę. - Minister finansów zabiega o ograniczenie wydatków prawie we wszystkich resortach poza resortem obrony - przypomina gen. Pacek.

"Ostatni etap wojny w Ukrainie". Co potem? Wielkim wyzwaniem wiszące nad krajem wybory
Jak w obliczu zmiany narracji Moskwy może rozwinąć się sytuacja na ukraińskim froncie? Według gen. Packa "mamy do czynienia z ostatnim etapem wojny", ale "Rosja nie odpuści swoich celów".
- Rosja bardzo twardo gra. To, co mówi, należy dzielić jednak przez dwa albo i trzy. Zasadnicze cele Rosji nie zmieniły się. Chcą podporzadkowania sobie Ukrainy. Należy uważnie przyglądać się działaniom Putina - przestrzega gen. Pacek.
Ekspert dodaje, że do "najbardziej groźnych" należą te dotyczące dynamicznego rozwoju technologii wojennych. - Tak, Rosja zrobiła wiele w tym zakresie. To już nie jest ta sama Moskwa co w 2022 roku - dodaje gen. Pacek.
Co więcej, zdaniem generała dla Kijowa wyzwaniem nie będzie tylko sytuacja militarna i zaporowe warunki stawiane przez Moskwę, ale także to, co może dziać się po ewentualnym zakończeniu wojny. Tutaj Rosja także ma możliwości, by oddziaływać i z pewnością nie zamierza z nich rezygnować.
- W zakresie terytoriów Moskwa będzie żądała uznania międzynarodowego dla zajętych obwodów ukraińskich i Krymu. Z drugiej strony mowa o realizacji innych celów, m.in. kwestii przeprowadzenia wyborów w Ukrainie. To jest bardzo niebezpieczna sprawa, wiele milionów obywateli mieszka dzisiaj na terenach zajętych przez Federację Rosyjską, kilka milionów jest poza granicami kraju w innych państwach - dodaje gen. Pacek.
Nasz rozmówca wymienia, że wewnątrz Ukrainy "mamy duże zmęczenie wojną" oraz że istnieją obawy co do rzetelności przeprowadzenia tych wyborów. - Jest się czego obawiać - mówi nam wprost, wskazując na wyzwanie stojące przed Kijowem.
W kontekście głosowania przywołuje też kwestię cerkwi i ustanowienia jej w przeszłości jako niezależnej od rosyjskiej. - To jest także istotna kwestia. Walka o dusze Ukraińców. W takim zamieszaniu ludzie mogą się różnie zachowywać - prognozuje.
Sprawdź, jak przebiega wojna w Ukrainie. Czytaj nasz raport specjalny!














