Gdzie najmocniej uderzą Rosjanie? "Będą działać z trzech przyczółków"
Rosjanie prawdopodobnie wzmocnią swoje ataki na kilku kierunkach Ukrainy, ale nie przeprowadzą ataku ze strony Białorusi. Zdaniem ekspertów wymagałoby to koncentracji sporych sił, co ciężko byłoby przeoczyć. Jednak ćwiczenia mogą być tylko przykrywką. Analityk wojskowy ocenił z kolei, jakie miasta w Ukrainie są najbardziej narażone na potężne walki.

W skrócie
- Rosjanie prawdopodobnie nie zaatakują Ukrainy od strony Białorusi, ponieważ wymagałoby to dużej koncentracji sił.
- Eksperci wskazują, że ćwiczenia wojskowe na Białorusi mogą być przykrywką dla innych działań.
- Największe walki mogą skupić się wokół aglomeracji Słowiańsk-Kramatorsk-Drużkiwka-Konstantynówka, gdzie ataki mają być prowadzone z trzech przyczółków.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Niedawno Wołodymyr Zełenski przekazał, że na Białorusi trwają przygotowania do wspólnych ćwiczeń wojskowych z Rosją. Stanowi to nowe, zwiększone zagrożenie dla Ukrainy.
Teraz eksperci oszacowują, na ile prawdopodobny jest atak od strony sojusznika Kremla i dla których regionów Ukrainy będzie on największy.
Wojna w Ukrainie. Ćwiczenia Rosji i Białorusi, czy ukryty plan? Analityk ocenia
Analityk wojskowy Ołeksij Hetman w rozmowie z ukraińskim portalem Tsn przypomniał, że cztery lata temu, kiedy Rosja na pełną skalę zaatakowała Ukrainę, na Białorusi również prowadzono rzekome wspólne ćwiczenia wojskowe.
- Wszelkie ćwiczenia prowadzone przez Federację Rosyjską, zwłaszcza wspólnie z Białorusią, mogłyby stanowić przygotowanie do działań ofensywnych. Czy będą, czy nie, pozostaje kwestią otwartą - ocenił Hetman.
Ekspert nie wykluczył jednak, że rzeczywiście mogą to być jedynie ćwiczenia. Tyle że - jak dodał - celem wszelkich szkoleń jest przygotowanie żołnierzy do walki.
Tym razem sytuacja jest nieco odmienna od tej sprzed czterech lat, ponieważ Moskwa bierze udział pełnoskalowej wojnie, zatem jakie szkolenia chce przeprowadzać? - Dlatego najprawdopodobniej (ćwiczenia - red.) są przykrywką dla czegoś innego - nadmienił Ołeksij Hetman.
Łukaszenka boi się zaatakować Ukrainę. Nawet z pomocą Rosji
W ocenie analityka białoruski przywódcaAlaksandr Łukaszenka obawia się próby ataku na Ukrainę, nawet wspólnie z rosyjskimi żołnierzami. Ponadto Hetman zaznaczył, że granice wzdłuż Białorusi są wzmocnione, a MSZ Ukrainy "ostrzegło Mińsk, że istnieje rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w której jasno określono, czym jest agresja" i co kraj może zrobić w przypadku samoobrony.
Ekspert dodał, że Władimirowi Putinowi wygodnie jest atakować Kijów czy Czernihów przez strefę czarnobylską. - Ale teraz istnieją pewne okoliczności, naturalne i nie tylko, które prawie nie dają Rosjanom szans. Jeśli dojdzie do próby, to będzie to prowokacja, a nie prawdziwy atak - mówił.
Natomiast zdaniem byłego rzecznika Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Władysława Sielezniowa w okresie wiosenno-letnim można spodziewać się kontynuacji ofensywy Rosjan, ale nie wszczynania nowej.
Wojna w Ukrainie. Na jakich kierunkach będą toczyć się walki? Ekspert wskazuje najważniejsze kierunki
Sielezniow nadmienił też, że wraz z nadejściem wiosny i zmianami w przyrodzie, okupanci będą w stanie zwiększyć skalę działań na froncie.
- Dla nich priorytetem jest zdobycie aglomeracji miejskiej Słowiańsk-Kramatorsk-Drużkiwka-Konstantynówka. Myślę, że będą tam działać, i to z trzech przyczółków - mówił.
Zdaniem eksperta wojskowego Rosjanie raczej nie będą prowadzili wzmożonych walk w kierunku Zaporoża, ponieważ tam ich ataki są odpierane przez ukraińską armię. Ocenił też, że jeśli okupanci znajdą słaby punkt obrony, to zaatakują. Sielezniow obawia się, że tak może się zdarzyć w obwodzie donieckim.
- To mnie najbardziej martwi. Mam nadzieję, że Sztab Generalny, mając więcej informacji niż ja, oceni wszystkie te zagrożenia i podejmie odpowiednie środki - dodał. Z kolei mówiąc o obwodzie sumskim i czernihowskim, które graniczą z Rosją, zaznaczył, że tam sytuacja nadal będzie ciężka.
- Wrogowi fizycznie brakuje sił, by atakować wszędzie jednocześnie. Rosja będzie nam stwarzać problemy na granicy obwodów sumskiego i charkowskiego, ale bez konkretnych rezultatów - ocenił Władysław Sielezniow.
Stwierdził też, że - jego zdaniem - Rosjanie ponownie nie zaatakują od strony Białorusi, bo to wymagałoby przerzucenia ogromnych sił, co z kolei ukraińscy wojskowi by zauważyli.
Źródło: Tsn.ua
Twoje zdanie ma znaczenie! Wypełnił krótką ankietę o skrótach artykułów w Interii i pomóż nam dopasować je do Ciebie - kliknij tutaj, aby przejść do ankiety.














