W skrócie
- Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej stwierdziła, że atak Rosji na pociąg przy granicy ukraińsko-polskiej miał wystraszyć kraje zachodnie wspierające Ukrainę.
- Minister spraw zagranicznych Francji ocenił z kolei, że incydent miał zastraszyć i podzielić Europejczyków.
- Siły powietrzne przekazały, że w nocy z soboty na niedzielę Kreml użył ponad 450 dronów do ataku na Ukrainę. Niektóre bezzałogowce uderzyły blisko polsko-ukraińskiej granicy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas, komentując w poniedziałek atak na pociąg przy granicy ukraińsko-polskiej, stwierdziła, że miał on celu "wystraszenie krajów zachodnich wspierających Ukrainę".
- Myślę, że powinniśmy działać odwrotnie. Powinniśmy pokazać, że jesteśmy z Ukrainą i że się jej (Rosji - red.) nie boimy - powiedziała dziennikarzom w Rovaniemi w Finlandii, gdzie uczestniczyła w szczycie poświęconym strategii arktycznej.
Atak na pociąg przy granicy polsko-ukraińskiej. Szef MSZ Francji: Miał podzielić Europę
Podczas szczytu głos na temat rosyjskiego ataku zabrał też minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot. Ocenił on, że zdarzenie miało na celu "zastraszenie i podzielenie Europejczyków".
Przypomnijmy, że - jak informował w niedzielę "Der Spiegel" - były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson został ewakuowany z pociągu w pobliżu granicy Ukrainy z Polską. Na pokładzie znajdował się także m.in. doradca kanclerza Niemiec Friedricha Merza Günter Sautter.
Politycy zmierzali do Polski po zakończeniu konferencji bezpieczeństwa YES w Kijowie. Około godz. 5 rano ich pociąg został jednak zatrzymany i rozpoczęto ewakuację pasażerów. Alarm podniesiono po uderzeniu rosyjskiego drona na inny pociąg na tej linii.
"Jest zupełnie możliwe, że zamierzonym celem rosyjskiego drona był pociąg dyplomatyczny, który odjechał ze stacji wcześniej, niż planowano" - pisał ukraiński operator kolejowy Ukrzaliznycia.
Atak Rosji na Ukrainę. Rozkłady jazdy zostały zmienione na krótko przed incydentem
Przedsiębiorstwo wyjaśniło, że rozkłady jazdy zostały zmienione na krótko przed incydentem w związku z informacjami na temat zagrożenia rosyjskimi atakami.
"Nie wiem, jaka pokręcona logika skłoniła Putina do wysadzenia dziś rano stojącej na granicy z Polską ukraińskiej lokomotywy. Jedno jest pewne: właśnie tego rodzaju przypadkowe i bezsensowne ataki Ukraińcy znoszą każdego dnia - nawet na cywilnych liniach kolejowych" - wskazał z Boris Johnson na platformie X.
Polityk apelował przy tym do decydentów o przekazanie zamrożonych środków Rosji Ukrainie. "Na belgijskim koncie bankowym znajduje się ponad 140 miliardów euro, a w Londynie około 10 miliardów funtów. Wielka Brytania mogłaby dać przykład" - ocenił.
"Ukraińcy wygrają - to stało się jasne po ostatnich trzech dniach spędzonych w ich wspaniałym kraju. Ale ta straszna wojna zakończy się znacznie szybciej, jeśli wszyscy podejdziemy do sprawy poważnie i zapewnimy im to, czego potrzebują i na co zasługują" - zakończył Johnson.
Wojna w Ukrainie. Kreml użył ponad 450 dronów
Siły powietrzne przekazały, że w nocy z soboty na niedzielę Kreml użył ponad 450 dronów, w tym odrzutowych, oraz czterech dronów-rakiet Banderol do ataku na Ukrainę.
Jeden z dronów uderzył kilometr od polsko-ukraińskiej granicy, natomiast drugi pięć kilometrów od niej. W związku z zagrożeniem zwiększono stan gotowości polskich sił zbrojnych. Poderwane zostały myśliwce, a do mieszkańców województw podkarpackiego i lubelskiego rozesłano alert RCB.
Przed godziną 10 w niedzielę Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało o zakończeniu działań. Nie odnotowano przekroczenia polskiej granicy przez obce jednostki.
Źródło: Reuters














