Drony z Ukrainy w Europie. Prezydent kraju NATO komentuje, "nie wierzę"
Doniesienia mediów, jakoby Rosja celowo kierowała ukraińskie drony w kierunku Finlandii, nie są "zbyt wiarygodne" - uważa prezydent Finlandii Alexander Stubb. W ostatnim czasie bezzałogowce z Ukrainy wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną zarówno tego kraju, jak i państw bałtyckich.

W skrócie
- Prezydent Finlandii uznał doniesienia o celowym kierowaniu ukraińskich dronów w stronę Finlandii za mało wiarygodne.
- Według informacji gazety zmiana trajektorii dronów może być powodowana nadajnikiem z obwodu królewieckiego, zakłócającym nawigację w regionie Bałtyku.
- Od końca marca ukraińskie bezzałogowce wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną państw bałtyckich i Finlandii, a niektóre z nich spadły na terenach niezamieszkanych lub zostały zestrzelone.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prezydent Finlandii Alexander Stubb skomentował doniesienia dziennika "The Telegraph", według któregoRosja celowo przekierowuje ukraińskie drony wycelowane w obiekty na terenie Rosji w przestrzeń powietrzną państw bałtyckich i Finlandii.
Nadajnik w obwodzie królewieckim? Rosja ma przekierowywać drony
Według gazety za zmianę trajektorii lotów bezzałogowców ma odpowiadać zlokalizowany w obwodzie królewieckim nadajnik, który od lat zakłóca nawigację w regionie Bałtyku.
Jak mówił Stubb, "nie uważa, by doniesienia mediów, jakoby Rosja celowo kierowała drony w kierunku Finlandii, były zbyt wiarygodne".
- Po pierwsze to prezydent i naczelny dowódca sił zbrojnych bardziej słuchają wojskowych, sił powietrznych oraz wywiadu wojskowego niż redakcja gazety, zaś Rosja jest teraz wystarczająco zajęta obroną własną przed atakami ukraińskich dronów - odparł Stubb, który we wtorek odwiedził eskadrę fińskich sił powietrznych w Rovaniemi.
Zamiast w kierunku Rosji lecą nad Europą. Zakłócają loty dronów?
Według "The Telegraph" przyczyną "chaosu" w krajach bałtyckich i Finlandii jest luka w zabezpieczeniach, która istniała od czasu wynalezienia systemu GPS i którą Rosja przez lata nauczyła się wykorzystywać. "Od czasu inwazji na Ukrainę zakłócanie sygnałów elektronicznych przekształciło się ze specjalistycznej metody wojskowej w broń masowego rażenia" - pisał dziennik.
W publikacji czytamy, że najpierw Rosja "oślepia" odbiornik GPS drona impulsem silnego szumu, odcinając go od prawdziwych sygnałów satelitarnych. Technika ta znana jest jako "zakłócanie". "Zdezorientowany odbiornik przechodzi w tryb wyszukiwania, skanując przestrzeń w poszukiwaniu jakiegokolwiek sygnału, z którym mógłby się zsynchronizować. W tym momencie Rosja wysyła fałszywy sygnał, silniejszy niż jakikolwiek inny w, który 'oszukuje' drona i powoduje, że ten się z nim synchronizuje" - podała gazeta.
Według jej ustaleń w ten sposób ukraińskim dronom "wmawia się", że znajdują się znacznie głębiej na terytorium Rosji, niż jest w rzeczywistości, dlatego kierują się na zachód, w stronę przestrzeni powietrznej NATO.
Drony w przestrzeni Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii
Od końca marca, od kiedy Ukraina prowadzi intensywne ataki na cele rosyjskiej infrastruktury m.in. nad Zatoką Fińską, ukraińskie bezzałogowce wielokrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich oraz Finlandii. Kilka z nich spadło w terenach niezamieszkanych.
Drony uderzyły też w regionach przygranicznych np. w komin elektrowni (Estonia) lub magazyn paliw (Łotwa), a w Estonii dron został zestrzelony przez myśliwiec NATO.














