Desperacja Putina. Sięga po ulubiony straszak. "Inaczej wojny nie wygra"
- Testując Oriesznika w Ukrainie, Putin mówi do Europy i NATO: "uważajcie, bo mamy broń niemal doskonałą i częściowo hipersoniczną", która was dosięgnie - mówi Interii gen. Stanisław Koziej. Jak dodaje, ryzyko, że Rosja użyje broni atomowej, jest dziś realne.

Spis treści:
- Oriesznik. Broń, na którą Ukraina nie ma odpowiedzi
- Rosja testuje nową broń w warunkach wojennych
- Gen. Koziej: Putin grozi Europie, ale nie Ameryce
- Rosja balansuje na granicy konfliktu nuklearnego
- Rosja może dokonać uderzenia atomowego. Scenariusz
W niedzielną noc Rosja z całą mocą uderzyła w stolicę Ukrainy i jej okolice. Użyto ponad 600 dronów i 90 rakiet, w tym jednej szczególnie niebezpiecznej - rakiety Oriesznik. Informację tę potwierdziły obie strony konfliktu.
- To najpotężniejsza broń jaką dotychczas zastosowano w Ukrainie - mówi Interii Stanisław Koziej, generał, profesor nauk wojskowych oraz były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Rosyjska propaganda przedstawia Oriesznika jako broń "nieprzechwytywalną" , "przełomową" i zdolną do rażenia celów w Europie. Jaka jest prawda?
Oriesznik to rosyjski system rakietowy średniego zasięgu (IRBM). Zdaniem zachodnich ekspertów - zmodyfikowana wersja międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-26 Rubież. Pocisk porusza się z prędkością dochodzącą 8-10 machów (około 2,8-3,8 km/s) i ma zasięg do 5,5 tys. km.
Może więc dosięgnąć Europę. I rzeczywiście, trudno go zatrzymać, ale nie jest to - jak twierdzi Rosja - niemożliwe.
Oriesznik. Broń, na którą Ukraina nie ma odpowiedzi
- Oriesznik to rakieta w połowie hipersoniczna. Ona początkowo leci tak, jak konwencjonalne rakiety. Dopiero kiedy zbliża się do celu, gwałtownie przyspiesza, przekraczając prędkość, na której standardowe systemy obrony przeciwrakietowej mogą skutecznie taką rakietę razić i zniszczyć w końcowej fazie lotu - tłumaczy w rozmowie z Interią gen. Stanisław Koziej.
Po ataku na Dniepr w 2024 roku ukraiński wywiad wojskowy podawał, że na końcowym odcinku trajektorii prędkość Oriesznika wyniosła aż 11 machów.
- Patrioty nie dają rady rakietom hipersonicznym - zauważa gen. Stanisław Koziej, dlatego "Ukraina nie ma dziś systemu, by się przed takim atakiem skutecznie bronić".
Jednocześnie nie należy się spodziewać, że Rosja będzie używać tej broni przeciw Ukrainie z dużą częstotliwością.
- To jest bardzo drogi sprzęt, który nie może być używany do celów taktycznych, konwencjonalnych - wskazuje gen. Stanisław Koziej.
Rosja testuje nową broń w warunkach wojennych
Od początku wojny Rosjanie użyli Oriesznika w sumie trzy razy. Po raz pierwszy w listopadzie 2024 roku, po raz drugi w styczniu 2026 roku.
Dlaczego po raz trzeci użyto jej akurat teraz?
- Nie ma lepszej okazji na przetestowanie takiej broni niż warunki realnych działań wojennych. Rosjanie co jakiś czas przeprowadzają testy rakiety Oriesznik, aby doprowadzić ją do pełnej doskonałości. To zapewne jeden z powodów - mówi Interii gen. Stanisław Koziej.
Widzi też drugi. - Rosja nie radzi sobie w wojnie z Ukrainą. Na froncie nie ma żadnych sukcesów. Jest wręcz odwrotnie: Ukraińcy co jakiś czas przejmują inicjatywę taktyczną i przeganiają Rosjan - zwraca uwagę.
Co w tej sytuacji pozostało Putinowi? Zdaniem polskiego generała poszukiwanie pretekstu do eskalowania i straszenia - Ukrainy i wspierającego ją Zachodu.
Gen. Koziej: Putin grozi Europie, ale nie Ameryce
- Narzędzia się wyczerpują, pozostała więc broń jądrowa - słyszymy.
Oriesznik bowiem, jak twierdzi Rosja, może przenosić głowice jądrowe. Choć na razie Rosja nie posunęła się do ich użycia, trzeci atak to jednoznaczna wiadomość wysłana - jak uważa gen. Koziej - przede wszystkim Europie.
- Testując Oriesznika w Ukrainie Putin mówi do Europy i NATO: "uważajcie, bo mamy broń niemal doskonałą i częściowo hipersoniczną", która was dosięgnie - mówi generał, ale jak zaznacza, jednocześnie Putin chciałby dzielić NATO.
Grożąc Europie rakietą Oriesznik, Putin nie grozi bezpośrednio Ameryce. Bo jak podkreśla gen. Koziej, jest to broń, która po pierwsze nie ma zasięgu międzykontynentalnego, a po drugie USA posiadają systemy, które są w stanie skutecznie ją powtrzymać.
Rosja balansuje na granicy konfliktu nuklearnego
Wołodymyr Zełenski poinformował, że wskutek zmasowanego uderzenia Rosji na Kijów i obwód kijowski, w samej stolicy uszkodzonych zostało około 300 obiektów. Władze Ukrainy domagają się także zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ i OBWE.
Europa potępia działania Rosji, spoglądając na nie z coraz większym niepokojem. Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas oświadczyła, że użycie przez Rosję pocisku balistycznego Oriesznik w ataku na Ukrainę to polityczna taktyka zastraszania i lekkomyślne balansowanie na krawędzi konfliktu nuklearnego.
I jak uważa, gen. Stanisław Koziej, te ostatnie słowa nie są na wyrost.
Użycie broni atomowej reguluje tzw. rosyjska doktryna nuklearna. Rosja deklaruje, że broń nuklearna ma przede wszystkim funkcję odstraszania, ale dopuszcza możliwości, w których jako pierwsza może użyć tego potencjału.
W 2024 r. Rosja dokonała tzw. obniżenia progu użycia broni jądrowej. W doktrynie rozszerzono katalog sytuacji mogących uzasadniać jej użycie. I tak powodem może być: zmasowany atak dronów, atak państwa, które nie ma broni nuklearnej, ale jest wspierane przez mocarstwo nuklearne, czy ataki na rosyjskie siły i instalacje poza granicami kraju.
Jak mówi Interii gen. Stanisław Koziej - te kwestie pozostawiają Rosji szerokie pole do interpretacji.
Rosja może dokonać uderzenia atomowego. Scenariusz
Dlatego Władimir Putin może chcieć sprowokować Ukrainę, by odpowiedziała podobnym atakiem na Moskwę, jak ten niedzielny na Kijów.
- Wtedy Rosja będzie miała pretekst do eskalacji i wykonania ostrzegawczego uderzenia nuklearnego przy pomocy taktycznej broni atomowej - uważa polski wojskowy.
Dokonanie wybuchu mogłoby nastąpić "wysoko w powietrzu, gdzieś nad morzem". - Nie po to, by razić jakieś cele, ale aby dać wyraźny sygnał, zobaczcie: my już stanęliśmy na progu wojny atomowej. Jeśli chcecie dalszego konfliktu, to będzie wojna atomowa - kreśli możliwy scenariusz gen. Koziej.
To z kolei miałoby wytworzyć presję, by siadać do negocjacji i zawierać pokój na warunkach korzystnych dla Moskwy.
- Putin rozumie, że dotychczasowymi metodami tej wojny nie wygra. Rosja stoi więc przed dylematem, czy eskalować i nie ma już innych instrumentów niż taktyczna broń atomowa - kwituje polski generał.
Jolanta Kamińska-Samolej (jolanta.kaminska@firma.interia.pl)













