"Cicha mobilizacja" w Rosji. Kreml ukradkiem zwiększa swoją armię
Władimir Putin podpisał ustawę zezwalającą na wysyłanie rosyjskich rezerwistów na "szkolenia specjalne" w celu ochrony infrastruktury krytycznej - donosi "The Moscow Times", tłumacząc, że decyzja rosyjskiego dyktatora jest w rzeczywistością "cichą mobilizacją". Taki ruch pozwala Kremlowi zwiększać szeregi swojej armii, nadszarpniętej wojną w Ukrainie, bez konieczności ogłaszania oficjalnego poboru.

W skrócie
- Władimir Putin podpisał ustawę pozwalającą na wysyłanie rosyjskich rezerwistów na specjalne szkolenia w celu ochrony infrastruktury krytycznej.
- Nowa ustawa umożliwia zwiększenie liczebności armii bez ogłaszania oficjalnej mobilizacji, co eksperci określają jako „cichą mobilizację”.
- Eksperci podkreślają, że decyzja Kremla wynika z problemów rekrutacyjnych i niewystarczającej liczby żołnierzy kontraktowych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Nowy projekt ustawy, który parlament przyjął w błyskawicznym tempie, zakłada, że rezerwiści "mogą być wysyłani na specjalne szkolenia w celu zapewnienia ochrony obiektów o krytycznym znaczeniu i innej infrastruktury podtrzymującej życie", a szczegóły ich przebiegu ma ustalać rosyjski rząd.
Resort obrony zaznaczył w komunikacie, że ustawa dotyczy wyłącznie rezerwistów i jednocześnie nie przewiduje ich rozmieszczenia na froncie ani poza granicami kraju. Jak podkreślono, "nie ma mowy o żadnej mobilizacji". Ten krok z kolei, zdaniem ekspertów, objawiłby się "powszechnym niezadowoleniem społecznym", dlatego dziennik nazywa zmiany legislacyjne "cichą mobilizacją" Kremla.
Wojna w Ukrainie. Kim są rezerwiści Kremla?
Jak tłumaczy niezależna od władz rosyjskie medium, chodzi o żołnierzy, którzy służyli wcześniej w wojsku i podpisali specjalny kontrakt "rezerwowy" z resortem obrony.
Rezerwistów nie można mylić z żołnierzami kontraktowymi, choć w pierwszych miesiącach wojny w Ukrainie wielu z nich zgłaszało się do walki na ochotnika, po czym podpisywało kontrakty wojskowe z resortem obrony. Dokładna liczba rezerwistów nie jest jednak oficjalnie znana.
Cytowani przez "The Moscow Times" eksperci szacują jednak, że nie ma ich zbyt wielu. - Gdyby było ich wystarczająco dużo, władze nie musiałyby wychodzić na ulice i gonić ludzi - powiedział analityk wojskowy Aleksiej Alszański.
Nowe przepisy "uwypuklają problemy rekrutacyjne" - skwitował w rozmowie z gazetą Siergiej Kriwenko, dyrektor grupy "Obywatel. Armia. Prawa". Ma być to dowód na to, że zbyt mało żołnierzy kontraktowych zgłasza się do rosyjskiego wojska, aby uzupełnić straty.
Źródło: "The Moscow Times"










