Byli ciekawi, podeszli do rosyjskiego drona. Cztery osoby nie żyją
Rosja w środku dnia przeprowadziła atak dronem na terenie obwodu czerkaskiego - poinformowały ukraińskie media. W wyniku uderzenia życie straciły cztery osoby, które "z ciekawości zbliżyły się" do maszyny, aby ją zobaczyć. Władze regionu poinformowały, że wszystkie okoliczności tego zdarzenia "są obecnie badane przez funkcjonariuszy organów ścigania". To niejedny rosyjski atak w ciągu ostatniej doby.

W skrócie
- Rosja przeprowadziła atak dronem na terenie obwodu czerkaskiego, w wyniku którego zginęły cztery osoby.
- Władze regionu prowadzą śledztwo w sprawie okoliczności ataku i apelują o reagowanie na syreny alarmowe oraz unikanie zbliżania się do szczątków zestrzelonych dronów.
- W kilku miastach Ukrainy, w tym w Łucku, odnotowano ataki, uszkodzenia infrastruktury, pożary i ofiary wśród ludności cywilnej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Mamy cztery ofiary śmiertelne w rejonie złotonoskim. Zdarzyło się to na otwartym terenie podczas nalotu" - napisał na Telegramie szef czerkaskiej administracji wojskowej, Ihor Taburets.
Prokuratura obwodowa w Czerkasach poinformowała, że do śmierci doszło w wyniku detonacji głowicy drona. Ofiarami byli mieszkańcy, którzy zbliżyli się do maszyny, aby ją zobaczyć.
"1 kwietnia 2026 roku, około godziny 13:00, podczas alarmu lotniczego w związku z katastrofą bezzałogowego statku powietrznego na otwartym terenie między osiedlami w rejonie złotonoskim, doszło do detonacji głowicy bojowej. W wyniku eksplozji zginęło czterech mieszkańców, którzy z ciekawości zbliżyli się do miejsca katastrofy" - przekazała prokuratura w komunikacie.
Wojna w Ukrainie. Rosja uderzyła w obwód czerkaski, pojawił się apel władz
Władze obwodu czerkaskiego podkreśliły, że szczegóły tragedii są w trakcie wyjaśniania. "Wszystkie okoliczności są obecnie badane przez funkcjonariuszy organów ścigania. Trwają czynności dochodzeniowe" - dodał Taburets.
Szef czerkaskiej administracji wojskowej zwrócił się przy okazji do obywateli z ostrzeżeniem, aby nie ignorowali syren alarmowych. "Atak wroga trwa. Zawsze apeluję do wszystkich, aby reagowali na ostrzeżenia o niebezpieczeństwie" - zaznaczył.
Urzędnik ostrzegł też przed ryzykiem związanym z odłamkami, które pojawiają się po zestrzeleniu poszczególnych celów. "Nie zbliżajcie się do zestrzelonych celów - głowica może eksplodować w każdej chwili. Natychmiast zgłoście wszelkie szczątki" - dodał.
Przypomnijmy, że w nocy z wtorku na środę Rosja przeprowadziła zmasowany atak na terytorium Ukrainy. W jego trakcie wykorzystano setki dronów szturmowych.
Rosyjskie ataki na Ukrainę. W Łucku wybuchły ogromne pożary
W obwodach chersońskim, charkowskim, sumskim, połtawskim, żytomierskim, chmielnickim i wołyńskim odnotowano uderzenia i zniszczenia infrastruktury oraz ofiary i rannych, również wśród ludności cywilnej.
Serwis TSN przekazał, że ukraińskie siły obronne zniszczyły większość wrogich dronów, jednak niektóre z nich dotarły do celów, wywołujące pożary i uszkodzenia przedsiębiorstw, budynków mieszkalnych i kluczowej infrastruktury.
Wojska Kremla zaatakowały m.in. Łuck, co spowodowało gęste zadymienie w mieście. Rada miasta informowała, że pożar zanieczyścił powietrze, przez co zaapelowano o szczelne zamknięcie okien i ograniczanie czasu spędzanego na zewnątrz.
Lokalna straż pożarna zaleciła z kolei mieszkańcom stosowanie środków ochrony dróg oddechowych, zwłaszcza osobom z grup ryzyka.
Źródło: TSN











