Bolesny cios dla Rosji. Stracą eksportowy hit i ważnego sojusznika?
Odkąd europejskie rynki, wskutek sankcji, zamknęły się na rosyjską ropę - jeden z eksportowych hitów Rosji - reżim Władimira Putina znalazł ratunek, robiąc interesy z Chinami i Indiami. To tam trafia obecnie zdecydowana większość surowca. Wkrótce może dojść do zwrotu, który dla Rosji będzie oznaczać poważne kłopoty. Kluczowy partner może odejść.

W skrócie
- Stany Zjednoczone wprowadziły sankcje na rosyjskie spółki naftowe Rosnieft i Łukoil, co może znacząco ograniczyć handel ropą między Rosją a Indiami.
- Indyjskie firmy rozważają drastyczne zmniejszenie importu rosyjskiej ropy, żeby uniknąć zachodnich sankcji, co grozi poważnymi konsekwencjami dla rosyjskiej gospodarki.
- Redukcja eksportu do Indii może mocno uderzyć w rosyjski sektor naftowy i finansowanie wojny.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Po tym, jak w październiku USA nałożyły sankcje na dwie największe rosyjskie spółki naftowe - Rosnieft i Łukoil oraz spółki zależne, kluczowe indyjskie podmioty zapowiedziały radykalne zmiany w zakupach od Rosji. Jeśli tak się stanie, będzie to bolesny cios dla reżimu Putina. Ale od początku.
Rosja-Indie. Sojusz czy wyłącznie biznes?
Indie są dziś niezwykle ważnym rynkiem zbytu rosyjskiej ropy naftowej. Jednak ta intensywna wymiana handlowa trwa tak naprawdę od niedawna. Przed pełnoskalową agresją na Ukrainę rosyjska ropa trafiała do Indii w marginalnych ilościach. Wszystko zmieniło się po wprowadzeniu sankcji.
- Wzrost zakupów w 2022 roku był ogromny i skokowy. Aktualnie dane wskazują, że w pierwszej połowie 2025 roku 36 proc. z całego eksportu rosyjskiej ropy naftowej trafiało do Indii - tłumaczy Filip Rudnik, analityk ds. Rosji z Ośrodka Studiów Wschodnich. Więcej od Indii rosyjskiej ropy kupują jedynie Chiny.
Wojna doprowadziła do sojuszu na linii Indie-Rosja, ale jak oceniają eksperci, z którymi rozmawia Interia, jest to sojusz ściśle biznesowy.
- Europa wspiera Ukrainę z powodów ideologicznych, nie oczekując w zamian korzyści finansowych. Z drugiej strony panuje powszechne przekonanie, że Chiny i Indie stały się sojusznikami Rosji, ale to nie jest do końca prawda. Zawsze chodziło o czysty zysk, a nie ideologię - uważa dr Tomasz Makarewicz, ekonomista z Uniwersytetu Bielefeld.
Po wybuchu wojny Hindusi wykorzystali moment i zaczęli robić interesy z Rosjanami, korzystne dla obu stron. Rosja - znalazła nowy i bardzo duży rynek zbytu, Indie - mogły kupować tanią ropę, przerabiać, a potem nie tylko wykorzystywać na własny użytek, ale i sprzedawać na rynki zachodnie.
- Indie mają dobrze rozwinięty system rafinacji ropy naftowej. Kupowanie taniej surowej ropy bardzo się opłacało. To lukratywny biznes - podkreśla dr Makarewicz.
Rosja a Indie. Sojusz ulegnie załamaniu?
Handlowy sojusz może jednak wkrótce ulec załamaniu. W październiku USA nałożyły sankcje na dwie największe rosyjskie spółki naftowe Rosnieft i Łukoil oraz spółki zależne. Kluczowe indyjskie podmioty zapowiedziały radykalne zmiany w zakupach od Rosji, a prezydent Donald Trump stwierdził, że Indie zobowiązały się do zaprzestania zakupu rosyjskiej ropy.
Na cenzurowanym znajduje się trzy czwarte produkowanej w Rosji ropy. Można powiedzieć, że trzy na cztery baryłki są toksyczne
Tak o skutkach wprowadzeniu sankcji mówił z kolei minister finansów USA Scott Bessent: - Myślę, że Rosja natychmiast odczuje ból (na skutek sankcji - red.). Indie już całkowicie wstrzymały zakupy rosyjskiej ropy. (…) Oczywiście - rosyjska gospodarka to gospodarka wojenna. Wzrost gospodarczy jest praktycznie zerowy. Inflacja, jak sądzę, przekracza 20 proc. (rosyjskie statystyki mówią o 8,4 proc. - red.). Wszystko, co robimy, doprowadzi Putina do negocjacji. To ropa finansuje rosyjską machinę wojenną i myślę, że możemy znacząco zmniejszyć jego zyski.
- Kiedy USA zapowiedziały sankcje, Hindusi usiedli i przekalkulowali, co im się opłaca. Tania ropa z Rosji jest atrakcyjna, ale jednak Europa i Stany Zjednoczone są zdecydowanie ważniejszym partnerem handlowym. Bussines is bussines - mówi Interii dr Tomasz Makarewicz.
Jaka będzie rzeczywistość, okaże się po 21 listopada - bo taki "deadline" wskazały Stany Zjednoczone - do tego momentu współpraca z Łukoilem i Rosnieftem powinna zostać zakończona. W przeciwnym razie dojdzie do reperkusji.
- Hinduskie rafinerie, które będą łamać sankcje, kupując rosyjską ropę, trafią na listy sankcyjne, czyli nie będą miały dostępu do dolara i zachodniego systemu rozliczeń. To byłoby dotkliwa kara, bo duża część indyjskich rafinerii eksportuje swoje paliwa również na rynki zachodnie - tłumaczy Interii Filip Rudnik.
- Wstępne szacunki mówią o ograniczeniu importu rosyjskiej ropy do Indii o około 45 proc. To będzie dla reżimu bardzo bolesny cios - uważa z kolei dr Tomasz Makarewicz.
Cios w eksportowy hit Rosji. "Trzy na cztery baryłki toksyczne"
Jeśli sankcje będą egzekwowane i Indie rzeczywiście radykalnie zmniejszą zakupy, Rosja straci kluczowego partnera handlowego. A to silny cios w kolejny (po gazie) eksportowy hit reżimu. Analitycy nie mają wątpliwości, że Rosja będzie mieć poważne problem ze znalezieniem nowych nabywców. Co z kolei pogłębi kłopoty kluczowego dla rosyjskiej gospodarki sektora naftowo-gazowego.
- Wprowadzenie sankcji sprawia, że ładunek rosyjskiej ropy staje się toksyczny. Uderzenie w Rosnieft i Łukoil - gigantów na rynku - oznacza, że na cenzurowanym znajduje się trzy czwarte produkowanej w Rosji ropy. Można powiedzieć, że trzy na cztery baryłki są toksyczne - wskazuje analityk z OSW.
Sankcje mają doprowadzić do spadku liczby odbiorców, co z kolei pociągnie za sobą spadek cen rosyjskiej ropy, a przeceniona ropa oznacza niższe wpływy do rosyjskiego budżetu i pogłębianie problemów gospodarczych. Cokolwiek nie będą o tym mówić propagandowe tuby reżimu, dla Rosji to bardzo poważny problem.
Nie można jednak mieć złudzeń, że ropa z Rosji całkowicie przestanie płynąć do Indii. Rosyjskie firmy od wybuchu wojny wymyślają kolejne sposoby na omijanie zachodnich sankcji. I tym razem znajdą się sposoby, by rosyjska ropa trafiała do Hindusów jako "nierosyjska". Mimo to nie ulega wątpliwości, że sankcje działają.
- Ich celem nie jest zupełne zablokowanie rosyjskiego eksportu, bo to wywołałoby szok cenowy na globalnym rynku paliw, gdzie udział Rosjan wynosi 10-12 proc. Ich zupełne wyeliminowanie doprowadziłoby do jeszcze większych wzrostów cen. Celem sankcji jest, by rosyjska ropa trafiała na rynki, ale by była ona maksymalnie przeceniona - kwituje Filip Rudnik z Ośrodka Studiów Wschodnich.













