Bariera nie do przebicia. Dowódca chwali generała za nową taktykę walki
Bronić prestiżowych punktów za wszelką cenę czy postawić na pragmatyzm terytorialny - przed takim wyborem stanęło ukraińskie dowództwo w obliczu rosyjskiej ofensywy na południowym odcinku frontu. Z relacji polowych dowódców wynika, że kluczem do stabilizacji sytuacji w obwodzie dniepropietrowskim okazała się trudna decyzja gen. Ołeksandra Syrskiego.

Kulisy operacji odsłonił w rozmowie z "Ukraińską Prawdą" Dmitrij "Perun" Fiłatow, dowódca 1. samodzielnego pułku szturmowego. Według jego relacji, sukces na kierunku dniepropietrowskim nie był efektem masowej ofensywy, lecz precyzyjnego zarządzania deficytowymi zasobami.
- Udało nam się osiągnąć wynik dzięki temu, że Naczelny Dowódca zgodził się nie marnować sił na odbudowę pozycji w pobliżu Hulajpola - wyjaśnił Fiłatow.
Zamiast spalać rezerwy w próbach odbicia utraconych terenów, Ukraińcy przeszli tam do elastycznej defensywy, a uwolnione jednostki skierowali na kluczowy "grzbiet wzniesień". To właśnie te umocnienia stanowią dziś barierę nie do przebicia dla Rosjan.
Wojna w Ukrainie. Napięta sytuacja w obwodzie dniepropietrowskim
Sytuacja w obwodzie dniepropietrowskim pozostaje jednak napięta. Na początku marca gen. Ołeksandr Komarenko ze Sztabu Generalnego przyznał, że rosyjska operacja ofensywa na południu, prowadzona przez wojska powietrznodesantowe i oddziały szturmowe, pozwoliła agresorowi na zajęcie znacznej części terytoriów tego regionu.
Decyzja Syrskiego o "odpuszczeniu" Hulajpola na rzecz wzmocnienia flanki sugeruje nową filozofię dowodzenia - oddanie pola tam, gdzie koszty są zbyt wysokie, by uratować strategicznie ważniejsze kierunki.
W warunkach stałego niedoboru amunicji i ludzi, ta brutalna "matematyka wojenna" staje się jedynym sposobem na uniknięcie całkowitego przełamania frontu.












