Co najmniej sześć osób, w tym sześcioletnie dziecko, zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w nocnych atakach na stolicę Ukrainy - Kijów - w których Rosja zastosowała drony i rakiety - powiadomiły w czwartek rano władze lokalne.
"W tej chwili nasze służby potwierdziły śmierć sześciorga ludzi. Trzy osoby zginęły w dzielnicy Swiatoszyńska, dwie w dzielnicy Sołomianska. Wśród ofiar jest dziecko, sześcioletni chłopczyk. Akcja ratunkowa trwa" - powiadomił szef kijowskich miejskich władz wojskowych Tymur Tkaczenko.
"Jeden z rosyjskich pocisków trafił w 9-piętrowy blok mieszkalny, niszcząc część budynku. Pod gruzami mogą być ludzie" - dodał.
Ukraina - Rosja. Atak na Kijów
"W stolicy działa obrona powietrzna. Wrogie drony nadlatują na miasto z różnych kierunków. Pozostawajcie w schronach!" - pisał w środę późnym wieczorem mer Kijowa, Witalij Kliczko.
Korespondent PAP w centrum Kijowa raz po raz słyszał dźwięki dwóch-trzech dronów, które jednocześnie poruszały się nad tą okolicą. Narastający dźwięk silników tych maszyn oznaczał nadchodzące uderzenie w jakiś cel.
"Są już pierwsze następstwa wrogiego ataku na Kijów. W dzielnicy Sołomiańskiej w dwóch miejscach spadły odłamki strąconych dronów. Pod jednym adresem płonie auto. Wstępnie bez poszkodowanych" - napisał portal RBK Ukraina.
Ostrzeżeni przed atakiem głośnymi syrenami mieszkańcy Kijowa biegli w środę wieczorem do schronów, m.in. w metrze.
Uciekali też z małymi dziećmi do schronów w pobliżu swoich domów, m.in. w podziemia szkół.
Rosjanie użyli kilkudziesięciu dronów. Informacje o ofiarach i rannych
Według niepotwierdzonych przez władze informacji w ataku na ukraińską stolicę uczestniczyć mogło nawet 50 rosyjskich dronów.
Kliczko przekazał, że do zniszczeń i pożarów miało dojść w sześciu punktach miasta.
Mer Kijowa Witalij Kliczko za pośrednictwem serwisu Telegram powiadomił, że wzrosła także liczba rannych po rosyjskim ataku na ukraińską stolicę. "Liczba rannych w Kijowie wzrosła do 43. 26 z nich trafiło do w stołecznych placówek medycznych" - napisał.














