Afera korupcyjna w Ukrainie. W sprawie pojawia się polski i rosyjski wątek
Narodowa Policja Ukrainy udaremniła proceder korupcyjny, który uderzył bezpośrednio w zdolności naprawcze sprzętu Sił Zbrojnych Ukrainy. Prywatne przedsiębiorstwo podpisało kontrakty na ponad 2,5 mld hrywien, po czym stworzyło mechanizm, dzięki któremu przywłaszczono ponad 580 milionów, które miały zostać przeznaczone na serwisowanie techniki wojskowej.

Mechanizm przestępczy opierał się na działalności tzw. "centrum konwersji", które zarządzało siecią ponad 40 fikcyjnych przedsiębiorstw. Pieniądze z budżetu państwa trafiały na konta tych firm jako zapłata za rzekome części zamienne do sprzętu wojskowego.
W rzeczywistości żadne zakupy nie miały miejsca, a środki były wypłacane w gotówce i trafiały do kieszeni organizatorów.
Afera korupcyjna w ukraińskiej armii. Wątek polski
Niektórzy dyrektorzy fikcyjnych firm to obywatele Ukrainy, którzy od 2014 roku mieszkają na terenach okupowanych przez rosyjską armię. Wśród nich znalazł się między innymi nauczyciel odznaczony przez rosyjskie władze wojskowe.
W części firm wykryto także osoby, które figurują w dokumentach jako obywatele polscy, co miało nadać procederowi pozory legalnej współpracy międzynarodowej.
Zakończenie śledztwa i konsekwencje prawne.
Dzięki skoordynowanej akcji policji, prokuratury oraz służb skarbowych, przeprowadzono 40 przeszukań w obwodzie dniepropietrowskim. Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. obszerną dokumentację finansową i sprzęt komputerowy, a także luksusowe samochody i 2 miliony hrywien w gotówce.
Łączne straty państwa z tytułu samego uchylania się od podatków oszacowano na 100 milionów hrywien. Obecnie lista podejrzanych powiększyła się o siedem osób, z których pięć trafiło już do aresztu.
Oskarżonym grożą surowe kary za tworzenie organizacji przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz gigantyczne oszustwa podatkowe. Trwa procedura zajmowania majątków podejrzanych, które mają zostać zlicytowane na rzecz pokrycia szkód wyrządzonych obronności kraju.











