- To będzie bardzo ważne oświadczenie pana prezesa. Trzeba je uważnie śledzić - zapewniają nas politycy bliscy Nowogrodzkiej.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński o godz. 12 ma wygłosić oświadczenie, które będzie podsumowaniem tygodniowego ultimatum, jakie postawił członkom stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
Jak nieoficjalnie usłyszeli dziennikarze Polsat News, wszyscy posłowie PiS, którzy nie podpisali "lojalek", zostaną wyrzuceni z partii.
W nocy z czwartku na piątek minął czas na składanie deklaracji lojalności w szefostwie partii. Jak zapewniają nas stronnicy Morawieckiego, nikt ze stowarzyszenia Rozwój Plus się nie wyłamał, a przy byłym premierze pozostało ponad 40 osób.
- Zakładam, że to najbardziej zaskoczyło Nowogrodzką. Nasza jedność. Takie rzeczy w PiS się nigdy nie zdarzały, bo kiedy powstawało np. PJN, to było kilka osób. Kierownictwo wzywało wszystkich tych ludzi na Nowogrodzką, a w odpowiedzi słyszało: dopiero teraz mnie dostrzegacie? Te huki, pokrzykiwania, lojalki tylko ludzi zintegrowały - opowiada nam jeden ze stronników Morawieckiego.
Inny dodaje, że ostatni tydzień był dla jego środowiska niezwykle trudny. - Ludzie bardzo to przeżywają, bardzo. To jednak są potężne emocje, przywiązanie. Pojawiła się potężna presja, a to jednak stres, te mechanizmy wbijania kogoś w poczucie winy były trudne do zniesienia - słyszymy.
Kto wypisał się ze stowarzyszenia Rozwój Plus?
Finalnie, jak przekonują nasi rozmówcy, na liście stowarzyszenia Rozwój Plus powinny pozostać 43 osoby. To posłowie, senatorowie i europosłowie. Z centrali partii też nie usłyszeliśmy, by jakakolwiek deklaracja wpłynęła do sekretariatu. Oznacza to, że podział w PiS staje się faktem.
Politycy czekają jedynie na oświadczenie prezesa partii i zastanawiają się, w jakim tonie ono wybrzmi. Być może Kaczyński poda faktograficznie liczby i statystyki oraz poinformuje o dalszych krokach. Być może będzie się łudził, że jakaś część polityków wycofa się z Rozwoju Plus, więc da im jeszcze trochę czasu.
- Pewnie to będzie oświadczenie bardzo agresywne względem nas. Nasłuchamy się, jacy to jesteśmy źli - mówi jeden z naszych rozmówców. - A może posypią się jakieś zawieszenia - zastanawia się inny.
Doświadczony polityk PiS: - Warunek był jednoznaczny. Do północy wszyscy członkowie naszego klubu mieli podpisać stosowne oświadczenie. W przypadku braku podpisu komitet polityczny będzie pewnie podejmować decyzję o wykreśleniu kolegów i koleżanek z partii. Ale ostatecznie ta decyzja należy do komitetu politycznego, więc nie ma jeszcze dzisiaj co przesądzać. Wiele zależy od słów prezesa w południe, one wytyczą kurs i tym kursem pójdzie partia.
- Klamka już zapadła. Ultimatum minęło, oświadczenia albo spłynęły, albo nie. Tutaj już żadnych nowych rozmów i negocjacji nie będzie. Teraz jest czas na decyzję. Nawet jeśli dzisiaj dojdzie do rozłamu i środowisko Mateusza Morawieckiego pójdzie swoją drogą, to jestem przekonany, że tak czy inaczej za rok Zjednoczona Prawica znów wystartuje wspólnie. Tak jak do tej pory - przekonuje rozmówca Interii.
O godz. 14 w Sejmie odbędzie się natomiast konferencja Morawieckiego, który ma się tam pojawić z większością członków stowarzyszenia Rozwój Plus. - Ale będzie spokojnie, bez nerwów - przekonuje stronnik byłego szefa rządu.
W zupełnie innym tonie niż tzw. maślarze i harcerze wypowiadają się neutralni posłowie Prawa i Sprawiedliwości. W ich głosach słychać potężny zawód tym całym ambarasem.
- Ja jestem po prostu tym już zmęczony. Uważam, że mamy dużo więcej ważnych spraw w tej chwili na głowie, kiedy naprawdę zaczęło trochę już PiS-owi autentycznie iść w górę i "efekt Czarnka" przynosi zauważalne korzyści, niż zajmowanie się sobą. Widać słabość Platformy, mamy na stole nasze propozycje programowe i o nich powinniśmy mówić, na nich się skupiać, a nie na walce między sobą - przekonuje jeden z naszych rozmówców.
Neutralny polityk z PiS: To nieakceptowalne. Jak tu funkcjonować?
- Mam nadzieję, że prezes Kaczyński powie dzisiaj coś przełomowego: albo w jedną, albo w drugą. Idziemy dalej wspólnie albo się rozstajemy. Ale dosyć już tej pary w gwizdek. To jest dziecinada. Jeśli trzeba się rozstać, jeśli to nieporozumienie jest zbyt głębokie, żeby można je zasypać, to zróbmy to, przetnijmy sprawę i idźmy każdy w swoją stronę. Tylko już zamknijmy ten rozdział - apeluje polityk PiS.
Inny podkreśla, że cała sytuacja w PiS burzy wewnętrzne poczucie zaufania i przywiązanie.
- Wie pan co? Ja nie potrafię tak funkcjonować. Serce mnie boli. Całe życie jestem w tej partii, wszystkich szanuję, a tu takie rzeczy. Jakim językiem mówią niektórzy moi koledzy, co oni wypisują w sieci? To jest dla mnie nieakceptowalne po prostu. Znamy się tyle lat i nagle mam się odwrócić od kogoś? - słyszmy.
- Bardzo się boję jednej rzeczy. Widzę tutaj niestety osoby, które budują taki mur, który trudno będzie zburzyć. To naprawdę ciężkie dni - przekonuje jeden z polityków.
Łukasz Rogojsz, Łukasz Szpyrka















