Chińskie władze w ostatnich latach zrobiły wiele, aby przekonać nas do tego, że wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę (w Chinach nazywanej "konfliktem"), Pekin pozostaje neutralny. Przeczą temu jednak fakty.
To dzień przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie i na trzy przed pełnoskalową inwazją Rosji, w stolicy Chin Xi Jinping wsparł Putina, podzielając jego "zaniepokojenie" planami poszerzania NATO na Wschód.
W pierwszych tygodniach wojny ukraińscy dyplomaci bezskutecznie zabiegali o spotkania na jakimkolwiek szczeblu w chińskim MSZ, niektórzy nieomal koczując w hallu ministerstwa. Chiński 12-punktowy "plan pokojowy" dla Ukrainy w 11 z nich wspierał postulaty Rosji.
Maski opadły w lipcu tego roku w Brukseli, kiedy wyciekły rozmowy szefowej unijnej dyplomacji z chińskim ministrem Wang Yi, jednocześnie jednym z najbardziej wpływowych polityków Chin. "Przegrana Rosji nie leży w interesie Chin" - usłyszała Kaja Kallas, która potwierdziła, że takie słowa naprawdę padły. Chiny wspierają Rosję politycznie i gospodarczo, ale czerwoną linią nakreśloną przez Zachód miało być wsparcie militarne. Pekin twierdzi, że nie dostarcza Rosji uzbrojenia. Pojawia się jednak coraz więcej informacji o tym, że taki proceder ma miejsce, a chińskie władze zrobią wszystko żeby to ukryć.
Rosyjskie kamikadze z chińskim sercem
W lipcu tego roku Agencja Reutera opublikowała wyniki śledztwa, z którego wynikało, że silniki chińskiej produkcji są potajemnie wysyłane do Rosji za pośrednictwem firm-przykrywek. Co więcej, w dokumentach eksportowych silniki do dronów opisano jako "przemysłowe agregaty chłodnicze". Dziennikarze Reutera opierali się na informacjach uzyskanych od trzech europejskich urzędników zajmujących się bezpieczeństwem. Dzięki silnikom z Chin rosyjski producent broni IEMZ Kupol zwiększył produkcję drona szturmowego Harpia-A1, nazywanego dronem-kamikadze. Ten rodzaj drona może pokonywać znaczne odległości
Według danych ukraińskiego wywiadu Harpie A1 wykorzystywane są do ataków na cele cywilne i wojskowe, a Rosja średnio wykorzystuje je około 500-krotnie w ciągu jednego miesiąca.
Pomimo sankcji Zachodu produkcja Harpii w Rosji znacznie wzrosła. Według wewnętrznego dokumentu rosyjskiego producenta, do którego dotarł Reuters, firma podpisała kontrakt z rosyjskim ministerstwem obrony na dostawy w tym roku ponad 6000 Harpii. Dla porównania rok wcześniej wyprodukowano ich trzykrotnie (!) mniej.
Powiązania rosyjskich producentów dronów z chińskimi firmami wykryto już rok wcześniej. We wrześniu ubiegłego roku Reuters poinformował, że Kupol produkuje Harpie w oparciu o chińską technologię, w tym silniki L550E firmy Xiamen Limbach Aviation Engine. Miesiąc po publikacji raportu Reutera Unia Europejska i Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na kilka firm zaangażowanych w produkcję dronów, w tym na firmę z chińskiego miasta Xiamen. Okazało się to jednak nieskuteczne, bo Chiny nadal - świadomie ( w chińskiej rzeczywistości nie ma możliwości, żeby nie odbywało się to za przyzwoleniem władz centralnych ) - omijają sankcje.

Rosyjskie drony a wsparcie Pekina. "Chiny nie są neutralne"
Sari Arho Havren, ekspertka ds. Chin w Royal United Services Institute (RUSI), brytyjskim think tanku zajmującym się obronnością i bezpieczeństwem w rozmowie z Interią podkreśla: Chiny nie są neutralne.
- Oczywiste jest, że Chiny dostarczają materiały podwójnego zastosowania, które są montowane w Rosji. Stanowią kluczowy motor napędowy rosyjskiej gospodarki, umożliwiając jej kontynuację działań wojennych. To podważa narrację o neutralności Chin. Niemniej jednak Chiny wciąż utrzymują tę narrację, aby uniknąć sankcji wtórnych. Po szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Tianjinie oraz paradzie wojskowej w Pekinie, staje się jasne, że Chiny nie są neutralne w tej wojnie".
Putin, Kim i Xi z trybuny podziwiają mikrofalówkę na drony
Wielka parada wojskowa zorganizowana 3 września w Pekinie miała upamiętnić 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej w Azji, zwycięstwa nad japońskim militaryzmem. Z Władimirem Putinem, Kim Dzong Unem, Alaksandrem Łukaszenką i gospodarzem spotkania Xi Jinpingiem na trybunie honorowej była jednak pokazem wielkości i wpływu Chin w montowaniu antyamerykańskiej koalicji. 80 000 gołębi pokoju wypuszczonych na Placu Tiananmen oglądali politycy oskarżeni o zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości. Trudno o bardziej symboliczną scenę.
Aleją Chang'an wzdłuż Tiananamen przejechało też nowe chińskie uzbrojenie. To, które Chiny chciały pokazać. Analitycy wojskowi zwracają uwagę na bezzałogowce, które sunęły Aleją Długiego Spokoju (to spolszczona nazwa Chang'an). Pokazano co najmniej cztery rodzaje bezzałogowców, w tym "lojalnego skrzydłowego" - szturmowego drona rzekomo zdolnego do skoordynowanej walki powietrznej z załogowymi samolotami odrzutowymi. Tak przynajmniej opisywały go chińskie media.
Pokazano też nową broń mikrofalową, która określana jest jako "poskramiacz dronów". Dzięki niej można dosłownie "usmażyć" drona w powietrzu. Dokłada charakterystyka "jednostki energetycznej" nie jest znana, ale wojskowi szacują, że może neutralizować drony w odległości około 5 km. Mikrofalówki na drony mogą zmienić oblicze wojen. Także tej na Ukrainie, od której słowo "dron" weszło do codziennego użytku nie w kontekście spędzania wolnego czasu i nagrywania filmów, ale lęku przed śmiercią.
Chiny się uczą
Rosyjska inwazja na Ukrainę to dla Chin poligon doświadczalny w kontekście próby zajęcia Tajwanu.
Chiny doskonalą technologię dronów, uniezależniają się od łańcuchów dostaw (nas wszystkich starając się coraz bardziej uzależnić od swoich komponentów), wyciągają wnioski z reakcji tzw. społeczności międzynarodowej, uczą się słabości państw, analizują naiwność niektórych przywódców, robią potencjalny rachunek zysków i strat wobec tych, których uznają za silnych.
Co otrzeźwi Europę?
Po ostatnich wydarzeniach, także w związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w Polsce, tryb działania w systemie zagrożenia mógłby uruchomić się także w głowach wielu europejskich polityków. Także w kontekście Chin.
"To niezwykle trudna sytuacja dla Europy, ponieważ po pierwsze, w dużym stopniu jesteśmy uzależnieni w kwestiach bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie jesteśmy również bardzo zależni od Chin, zwłaszcza w zakresie minerałów krytycznych i pierwiastków ziem rzadkich. Dlatego musimy wzmocnić nasze własne zdolności obronne, rozpocząć produkcję większej ilości broni i uzbrojenia w Europie. Aby to osiągnąć, niezbędne są nam jednak materiały z Chin" - dodaje w rozmowie z Interią Sari Arho Havren.
Nowe szaty cesarza
Chiny wydają ogromne pieniądze na własną machinę propagandy i dezinformacji, która swoim zasięgiem obejmuje także nasz kraj.
Żyjemy w świecie coraz większej polaryzacji wywołanej rywalizacją Chin ze Stanami Zjednoczonymi. Coraz więcej faktów świadczy o tym, gdzie w wojnie Rosji z Ukrainą są Chiny i być może przyszedł czas na to, aby powiedzieć wprost, że "cesarz jest nagi".
Tomasz Sajewicz, Interia














