"Okrucieństwo baśni nie jest bezcelowe"

Ewelina Karpińska-Morek

Ilustracja Arthura Rackhama  do jednej z baśni braci Grimm
Ilustracja Arthura Rackhama do jednej z baśni braci GrimmEast News
Żył sobie raz bogaty prawnik, który poślubił bardzo religijną kobietę. Kobieta zawsze ubierała się na biało i miała we włosach białą lilię. Pewnego dnia, gdy szła przez las, spotkała wędrowca, który powiedział jej, że powije dziewięcioro dzieci. Przestrzegł, że za każdym razem, gdy urodzi się dziecko, musi posadzić w ogrodzie biały kwiat. Mijały lata, a w ogrodzie było coraz więcej bieli. Miała już kilka dorodnych kwiatów, gdy nagle nadeszła sroga zima, która sprawiła, że na wiele lat ziemia stała się twarda jak kamień. Żona bogatego prawnika w tym czasie urodziła troje dzieci. I wszystkie zmarły, bo nikt nie był w stanie wbić w twardą jak skała ziemię łopaty. Rodzice bali się o życie pozostałych dzieci, więc postanowili, że nigdy nie wyślą ich do szkoły. Zapłacili najlepszym nauczycielom, żeby przynieśli całą wiedzę do ich domu. Dzieci – zwłaszcza dwaj bracia – uczyły się pilnie. Bardzo kochali ojca i chcieli być tacy jak on. Pewnego razu, gdy bogaty prawnik wracał do domu z dzbanem miodu dla swoich synów i córek, spotkał po drodze człowieka w łachmanach, który poprosił dobrze ubranego człowieka o coś do jedzenia. Prawnik, choć miał ze sobą miód, odmówił mu pomocy.Biedny wieśniak poprosił go więc o trochę zdrowia. Zdziwiony bogacz powiedział, że nic go to nie kosztuje i że może wziąć od niego tyle zdrowia, ile zmieści się mu w tobołkach. Nieznajomy człowiek napakował do tobołków słuszną porcję zdrowia, podziękował i odszedł. Prawnik zaczął nagle słabnąć i gdy był już tak słaby, że ledwo unosił nogę, by zrobić kolejny krok, dzban wypadł mu z ręki, a miód wylał się na leśne runo. Zrozpaczony ojciec zachorował na zapalenie płuc i umarł. Od tego czasu bogobojna żona i sześcioro jego dzieci żyły w strasznej biedzie. Nad braćmi, którzy chcieli być tacy jak ojciec ulitowała się ciotka, która bardzo lubiła książki. Obiecała, że im pomoże, jeśli będą tacy jak ona. Chłopcy się zgodzili, choć nie bardzo wiedzieli, co jej obiecują. Gdy jednak zmarła ich matka, a oni musieli kupić chleb głodującemu rodzeństwu, najęli się jako pracownicy skarbców książek, żeby być blisko różnych, ciekawych historii, które ich zawsze interesowały.Młodszy z braci zakochał się potem w dziewczynie, która potrafiła pięknie opowiadać bajki. Ożenił się z nią szybko, bo wiedział, że kobieta, która potrafi mówić ciekawie i z umiarem to skarb, którego próżno szukać w całym świecie. Ponieważ młodszy brat już ten skarb odnalazł, dla starszego zabrakło. Zamieszkał więc z bratem i jego żoną, by nie umknęła mu żadna ciekawa historia. Bracia, choć sami nie mieli talentu, zapraszali znanych mówców, uważnie słuchali i wszystko zapisywali.Żona była jednak zazdrosna o tych, którzy opowiadali lepiej od niej, i częstowała najlepszych mówców baranim udźcem, nadziewanym trucizną. Trucizna działała powoli, więc zanim śmierć przyszła po nich, zdążyli opowiedzieć najlepsze historie. Bracia je wszystkie zapisywali i gdy uzbierała się cała księga, zaprosili do siebie tych gorszych mówców i wszystkim odcięli języki, by już nigdy nikomu nie opowiedzieli historii, które przekazali braciom.I od tego czasu bracia i żona żyli długo i szczęśliwie.

Zobacz również:

    Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?