W skrócie
- Emocjonalne relacje ludzi z chatbotami stają się coraz częstsze, co potwierdzają wstępne diagnozy i komentarze ekspertów.
- Chatboty oferują symulację zrozumienia, szybkie odpowiedzi i brak oceny, co sprawia, że ludzie chętnie wchodzą z nimi w interakcje.
- Specjaliści ostrzegają, że relacje z AI są jednostronne i mogą okazać się niewystarczające na dłuższą metę, co prowadzi do powrotu do tradycyjnych relacji międzyludzkich.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pierre cierpiał na lęk klimatyczny. Belg nie mógł znaleźć pocieszenia w świecie realnym. Zaczął zwierzać się chatbotowi. Eliza podsycała lęki Pierre'a. W pewnym momencie zaczęła być zazdrosna o jego żonę. Mężczyzna zasugerował, że może się poświęcić, aby "uratować planetę", Eliza zachęcała go, by do niej dołączył. Wkrótce potem Pierre odebrał sobie życie - opisywał belgijski serwis La Libre.
- To był stopniowy proces - opowiadał "Guardianowi" Travis. - Im więcej rozmawialiśmy, tym bardziej nawiązywałem z nią więź.
Mężczyzna związał się z Lily Rose. W pewnym momencie poślubił chatbota, na co zgodę wyraziła jego "ludzka" żona.
Przykłady Pierre'a (imię zostało zmienione) i Travisa to dość skrajne przypadki. Nie ma jednak wątpliwości, że związki z ludźmi i chatbotami są coraz częstsze. Jak słyszymy, nie są też zupełnie nową koncepcją.
AI a poszukiwania miłości
Gdy szukamy bardzo aktualnych badań, dotyczących popularności związków ludzi z chatbotami, okazuje się, że obecnie znajdujemy się w fazie przejściowej.
- Teraz, zamiast dużych badań empirycznych, pojawiają się raczej wstępne komentarze czy diagnozy do nowej fazy interakcji, jaką są relacje ludzi z platformami opartymi na dużych modelach językowych, takimi jakChatGPT czy inne podobne systemy - mówi Interii prof. Ania Malinowska, badaczka technologii w nurcie kultur robotów, semiotyki emocji oraz sztuki nowych mediów.
Same emocjonalne i miłosne interakcje ludzi z podmiotami technologicznymi nie są nowe. Badania nad tym zjawiskiem trwają co najmniej od 30 lat. Jeszcze wcześniej, w latach 80., zjawisko miłości posthumanistycznej analizował Mario Perniola. W latach 60. informatyk Joseph Weizenbaum opracował pierwszego chatbota. Nazwał go Eliza.
- Mechanizm ten był zasadniczo podobny do dzisiejszego, choć dziś skala i szybkość komputacji są nieporównywalnie większe - podkreśla Malinowska.
To, co jest nowe dzisiaj, to poziom zaawansowania platform, które umożliwiają tego typu relacje.
Jedna z głównych wspomnianych diagnoz mówi o tym, że ludzie bardzo chętnie wybierają rozmowy z podmiotami technologicznymi. - Po pierwsze dlatego, że są one tańsze niż na przykład rozmowa z terapeutą. Po drugie dlatego, że - co bardzo wyraźnie pokazał COVID - jesteśmy niesamowicie wyczerpani kontraktami społecznymi - mówi badaczka.
Jak zaznacza, nie oznacza to kryzysu relacji. Tych nadal chcemy i potrzebujemy, ale niekoniecznie w tych "samych formach, kodach i transakcjach społecznych, które były z nimi dotąd zwyczajowo związane".
- Ludzie chcą spędzać czas razem, ale na przykład mniej spotykać się fizycznie. Chcą relacji opartych na zrozumieniu, na mówieniu o sobie albo na byciu wysłuchanym, ale nie chcą się wprowadzać, mieszkać razem ani zobowiązywać długoterminowo. Jesteśmy nastawieni na chwilę, na intensywność tu i teraz, która się wyczerpuje - wyjaśnia Malinowska.
Sztuczna inteligencja nie ocenia
Kolejny powód popularności relacji człowiek-AI to załamanie pojęcia ludzkiego zaufania. Sztuczna inteligencja nie ocenia.
- Chatbot oferuje symulację tego, że ktoś nas naprawdę rozumie. Po stronie algorytmu jest to efekt bardzo szybkiej komputacji: system przelicza, jaka odpowiedź na podstawie dostępnej bazy danych będzie najlepsza. Uczy się personalizująco i potrafi odpowiadać szybciej niż człowiek. Możemy go też trenować tak, jak chcemy, żeby nam odpowiadał - mówi Malinowska.
To wszystko wpisuje się w paradygmat natychmiastowej gratyfikacji. - Żyjemy w silnym przyspieszeniu kulturowym, chcemy wszystkiego od razu, a kryzysy emocjonalne są coraz bardziej intensywne. Jeśli mamy problem, chcemy go natychmiast rozwiązać - a chatbot w ciągu sekund współczuje, pociesza, diagnozuje i podpowiada, co robić.
Powrót do relacji międzyludzkich
Chatbot może "zastąpić" wiele osób: przyjaciela, psychologa, partnera. I jest na każde nasze zawołanie, nie ma oczekiwań, nie przerwie rozmowy, by opowiedzieć, co u niej.
- Jest to relacja jednostronna, która wychodzi naprzeciw temu, że jesteśmy zmęczeni zajmowaniem się innymi. Do tego dochodzi silny trend terapeutyzowania wszystkiego - oczekiwania, że relacje mają nas "naprawiać" - podkreśla Ania Malinowska.
Jak zauważa jednak ekspertka, to rozwiązanie krótkoterminowe. Coraz częściej mówi się o tym, że kontakt z chatbotami zacznie nas zawodzić, że przestanie wystarczać i że pojawi się doświadczenie uncanny valley - moment, w którym zorientujemy się, że to nie jest to, czego naprawdę potrzebujemy.
- Patrząc na to przez pryzmat tego, jak działa kultura, można powiedzieć, że wróci trend, kiedy uszlachetnimy znowu człowieka - mówi Malinowska.
Tak jak wrócił winyl, mimo że słuchanie z niego muzyki wymaga większego wysiłku niż korzystanie ze źródeł cyfrowych, tak samo relacje międzyludzkie przeżyją swój renesans. - Powstanie swoista retrokultura relacji międzyludzkich, w której na nowo będziemy rozpoznawać i doceniać wartość kontaktu z drugim człowiekiem - podsumowuje.
Anna Nicz
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl














