Reklama

Reklama

Zmiany klimatyczne: Brednie czy naukowe fakty?

Podczas gdy w Paryżu odbywa się szczyt klimatyczny, część opinii publicznej wciąż nie wierzy w globalne ocieplenie. Inni z kolei uznają pomiary temperatur, ale pozostają sceptyczni w kwestii udziału człowieka. To nie ludzie, lecz natura - przekonują. A co na to wszystko świat nauki?

194 państwa uczestniczące w szczycie klimatycznym są zgodne - z globalnym ociepleniem trzeba walczyć, ponieważ może mieć ono katastrofalne skutki dla naszej planety i dla ludzkości.

Reklama

Badania socjologiczne przeprowadzone przed paryskim szczytem wykazały, że Polacy są jednym z najmniej zaniepokojonych zmianami klimatycznymi narodów. Większość z nas uważa, że nie jest to istotny problem. 

Zarówno w Polsce jak i na świecie głośna i mocna jest grupa sceptyków, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie lub w kluczową rolę człowieka w tym procesie. Można to zaobserwować podczas srogich zim. Gdy temperatura za oknem spada poniżej 20 stopni Celsjusza, piszą triumfalnie: "No i gdzie to globalne ocieplenie"?

- Ocieplenie klimatu jest udowodnionym faktem. Świadczą o tym zarówno modele klimatyczne jak i wieloletnie obserwacje meteorologiczne. Obecnie obserwujemy już skutki ocieplającego się klimatu w postaci natężenia i wzrostu częstości występowania ekstremalnych zjawisk meteorologicznych na całym świecie - mówi Interii klimatolog prof. Halina Lorenc z z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Te skutki to m.in. trąby powietrzne, huragany, katastrofalne opady, powodzie, tsunami czy też długotrwałe susze jak np. ta, która od kilku miesięcy panuje w Brazylii - wylicza prof. Lorenc. Te zjawiska wyraźnie nasiliły się w ciągu ostatnich 30 lat.

Jak bardzo wzrosły temperatury w Polsce i na świecie?

- Nasze dane obserwacyjne wskazują jednoznacznie, że ocieplenie klimatu jest w Polsce zauważalne i określone na mniej więcej 0,8 stopnia na 100 lat. W różnych częściach świata ta wielkość jest różnie oceniana, ale powiedzmy, że w tej chwili waha się od 0,8 do 1 stopnia na 100 lat - mówi Halina Lorenc.

Ten wzrost może być dla nas niezauważalny na co dzień, ale dla światowego ekosystemu, dla natury różnica ta jest drastyczna. Przykładem jest to, co dzieje się na Oceanie Atlantyckim.

- Mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem magazynowania energii słonecznej w oceanach, które o wiele wolniej pochłaniają tę energię i o wiele wolniej ją oddają. Powoduje to ocieplenie tych oceanów. Temperatura ich wzrosła o około 0,5-1 stopnia jeśli chodzi o środkową część Oceanu Atlantyckiego, tam gdzie mamy do czynienia z obszarami źródłowymi tworzenia się dużych, bardzo dramatycznych w skutkach huraganów, które docierają później do Karaibów. Podobny proces obserwujemy w rejonie Japonii czy wschodniej Azji - opowiada Interii prof. Lorenc.

Główna oś sporu: człowiek czy natura?

Nie wszyscy zgadzają się z twierdzeniem, że to człowiek - poprzez emisję gazów cieplarnianych do atmosfery - spowodował wzrost temperatur na świecie. To naturalny, cykliczny ziemski proces - wskazują sceptycy. I sprzeciwiają się wydawaniu ogromnych pieniędzy na walkę z czymś, na co - rzekomo - nie mamy wpływu.

Profesor Lorenc zaznacza, że choć rola człowieka jest bezsprzeczna (tak, przyczynia się do zmian klimatycznych), to jedno nie wyklucza drugiego. Czyli działalność człowieka może nakładać się na naturalne procesy.

- Zmiany klimatu są oczywiste i udowodnione - podkreśla raz jeszcze prof. Lorenc. - Wpływ człowieka jest tutaj bardzo duży. Przede wszystkim poprzez emisję do atmosfery CO2, ale nie tylko. Drugim takim gazem, nie wiadomo czy nie gorszym, jest wszechobecny metan.

- Wszystkie raporty IPCC dowodzą, że od czasu industrializacji człowiek najpierw bezwiednie, a później z coraz większą wiedzą - ale jeszcze nie odpowiedzialnością - spowodował wzrost emisji gazów cieplarnianych - dodaje ekspertka.

Tyle jeśli chodzi o rolę człowieka, a co z naturą?

Do zmian klimatycznych przyczyniają się choćby... skutki zmian klimatycznych.

- Skutkiem, ale i przyczyną ocieplania się klimatu jest np. obecnie "płonąca Indonezja" na skutek suszy, która emituje do atmosfery wielkie ilości gazów cieplarnianych - podaje przykład prof. Lorenc.

Źródłem wielu problemów jest także stan Puszczy Amazońskiej, która m.in. na skutek suszy wchłania o 1/3 mniej dwutlenku węgla niż kiedyś.

Prawdą jest również to, że zmiany klimatyczne na świecie przebiegają cyklicznie. Czy właśnie z tym mamy obecnie do czynienia?

- Osobiście nie wykluczam, że procesy naturalne, które zawsze towarzyszyły klimatowi na Ziemi, również mają swój udział w procesie ocieplania się klimatu. To może być po prostu ciepła faza naturalnych przemian klimatu, na którą nakłada się działalność człowieka. Przede wszystkim jednak człowiek w bardzo dużej mierze przyczynia do wzrostu temperatury przez swoją działalność - podkreśla prof. Halina Lorenc.

Dowiedz się więcej na temat: globalne ocieplenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje