Reklama

Reklama

Złotousty Witold Waszczykowski

Minister spraw zagranicznych wiele ma do powiedzenia i nierzadko odchodzi od sztywnego języka dyplomacji. Przedstawiamy jego najbarwniejsze wypowiedzi.

"Chcemy tylko uleczyć nasz kraj z niektórych chorób. Poprzedni rząd wdrażał lewicową koncepcję. Jakby świat zgodnie z marksistowskim wzorcem musiał poruszać się tylko w jednym kierunku, w stronę mieszanki kultur i ras, świata rowerzystów i wegetarian, który stawia jedynie na odnawialne źródła energii i zwalcza wszystkie formy religii. To nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami".

"Czy wyobrażamy sobie sytuację, że wyślemy wojsko, aby biło się za Syrię, a kilkaset tysięcy Syryjczyków na Unter den Linden w Berlinie będzie piło kawę i obserwowało, jak my walczymy o ich bezpieczeństwo"?

Reklama


"Byłem ambasadorem w Iranie i coraz bardziej pan Rzepliński przypomina mi ajatollaha z Iranu, który decyduje - nieważne jaką uchwałę podejmie Senat czy Sejm, to ja będę interpretował, czy to odpowiada Polsce czy nie odpowiada".

"Łukaszenka wyraził chęć kontynuowania naszych spotkań gdziekolwiek. Jak wspomniał, możemy się spotkać również w miejscach odosobnionych na przykład na naszych granicach bądź w pięknej Puszczy Białowieskiej".

"Mamy prawo przekonywać argumentami naszych wyborców. Nie zabijajcie nas! Chcemy pracować dla dobra demokratycznej Polski" (po zabójstwie Marka Rosiaka).

"A co, ja mam być nudny jak paru przede mną? Co po nich pozostało"?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje