Reklama

Reklama

Zamachy w Brukseli. "To manifestacja terrorystów"

Zamachy w Brukseli wpisują się w kryzys, z którym boryka się dzisiaj Unia Europejska. Jedyne co w tej sytuacji może zrobić UE, to próbować skłonić lub zachęcić państwa członkowskie do koordynacji działalności służb wywiadowczych i służb zajmujących się prewencją i przewidywaniem zagrożeń bezpieczeństwa - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Artur Gruszczak, kierownik Zakładu Bezpieczeństwa Narodowego INPiSM na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Do eksplozji doszło na lotnisku Zaventem i na stacji metra Maalbeek, znajdującej się w bliskim sąsiedztwie instytucji unijnych. Zginęły co najmniej 34 osoby, a ponad 200 jest rannych. 

Belgijska prokuratura potwierdziła, że mamy do czynienia z zamachem terrorystycznym. Część obserwatorów i komentatorów wiąże te wydarzenia ze zintensyfikowanym polowaniem na terrorystów, które prowadziła w ostatnich kilku dniach belgijska policja, oraz zatrzymaniem Salaha Abdeslama, mózgu zeszłorocznych ataków w Paryżu.

- To mogła być reakcja pokazująca, że nawet jeśli jeden z terrorystów zostaje zatrzymany, to są jeszcze legiony innych. To manifestacja. Nie wystarczy zatrzymanie jednego groźnego terrorysty, problem jest dużo większy - komentuje w rozmowie z Interią dr hab. Artur Gruszczak, kierownik Zakładu Bezpieczeństwa Narodowego INPiSM UJ. 

Reklama

Salah Abdeslam był poszukiwany przez policję od listopada. Został zatrzymany w brukselskiej dzielnicy Molenbeek, którą od wielu miesięcy sprawdzano pod kątem obecności członków radykalnych grup, powiązanych z islamem. - To jest zaskakujące, że po wielu miesiącach działalności śledczej, rozpoznawczej, operacyjnej, dopiero teraz udało się go zlokalizować i to pod nosem - uważa nasz rozmówca. 

"Jesteśmy mądrzy po szkodzie"

Terroryści od dawna byli na celowniku służb. Nasuwa się pytanie, czy kolejnych śmiertelnych ataków można było uniknąć. - Niestety nie dysponujemy szeroką wiedzą, którą można uzyskać na miejscu, wykonując czynności rozpoznawcze czy zbierając dowody. Musielibyśmy prześwietlić dokładnie funkcjonowanie służb zabezpieczających, policji, służb ochrony portu lotniczego, służb które odpowiadają za ochronę infrastruktury komunikacji miejskiej. To niestety jest problem związany z terroryzmem. Jesteśmy mądrzy po szkodzie i próbujemy wyciągnąć lekcję, ale nigdy te lekcje nie są wystarczające, aby uniknąć kolejnych tragedii - wyjaśnia dr hab. Artur Gruszczak.

- Szeregi terrorystów są liczne. Jeżeli chcą uderzyć, to mogą to zrobić w każdej chwili - wyjaśnia ekspert. 

Czy to oznacza, że w najbliższych godzinach może dojść do kolejnych ataków? - Nie sądzę, żeby to miało ciąg dalszy. Zwykle jest tak, że po ataku grupy uderzeniowe, czy to są pojedynczy terroryści czy zespoły terrorystyczne, się wycofują i ewakuują tak, aby uniknąć rozpoznania i zatrzymania - tłumaczy mechanizmy działania terrorystów dr hab. Artur Gruszczak. 

- Ale z drugiej strony wydarzenia z Francji, z końca ubiegłego roku, były serią działań, więc nie można wykluczyć i takiego scenariusza - dodaje ekspert. 

Służby w stanie najwyższej gotowości

Zdaniem naszego rozmówcy, dzisiejsze wydarzenia wywołają szok, zwłaszcza że rozegrały się w centrum Unii Europejskiej, w bardzo bliskiej odległości od siedzib kluczowych instytucji unijnych. - Na pewno wszystkie służby odpowiedzialne, będą w stanie najwyższego alertu, będą podejmowane działania rozpoznawcze, czy prewencyjne. Ale to nie wyklucza możliwości, że podjęte zostaną próby wywołania kolejnych incydentów czy może nawet ataków - ocenia nasz rozmówca.     

Wydarzenia w Brukseli wywołały szybkie reakcje w państwach członkowskich. Część z nich wprowadziła zaostrzone kontrole. Wzmożoną czujność w strategicznych miejscach zapowiedziała też premier Beata Szydło. Jednak jak poinformowała premier, na razie nie ma potrzeby wprowadzenia podwyższonego poziomu bezpieczeństwa. 

- Zgadzam się z panią premier i jej oceną sytuacji - mówi ekspert w rozmowie z Interią. 

Zdaniem dr. hab. Artura Gruszczaka, dzisiejsze wydarzenia wpisują się w kryzys, z którym boryka się Unia Europejska. - Nie liczyłbym na wielką reakcję ze strony UE - stwierdza ekspert. 

- Jedyne co może zrobić UE w tej sytuacji, to skłaniać albo zachęcać państwa członkowskie do koordynacji działalności służb wywiadowczych i służb zajmujących się prewencją czy przewidywaniem zagrożeń bezpieczeństwa - mówi ekspert. Chodzi o rozwiązania o charakterze technicznym, chociażby dotyczące przepływu informacji. Ale, jak podkreśla, konieczna jest również  budowa zaufania pomiędzy państwami członkowskimi. Takie apele pojawiają się od dawna, ale nie płyną za nimi rzeczywiste działania. 

- Pomimo pomysłów stworzenia europejskich agencji wywiadowczych, europejskiego CIA, i tak dalej, do tej pory nie udało się zrobić nic konkretnego. Głosy o tworzeniu europejskiej agencji wywiadowczej pewnie znowu się pojawią, ale one nie przyniosą natychmiastowych efektów - przewiduje ekspert. 

Obawy przed ŚDM i szczytem NATO w Polsce

Wydarzenia z Brukseli po raz kolejny skłaniają też do postawienia pytania o bezpieczeństwo Polski, zwłaszcza w kontekście Światowych Dni Młodzieży i szczytu NATO, które odbędą się w lipcu. 

 - Moje obawy rosną z uwagi na wątpliwości dotyczące tego, czy rzeczywiście uda się w tak krótkim czasie zbudować system wczesnego ostrzegania, który będzie sprzężony z rozbudowanym systemem antykryzysowym i ratowniczym, tak aby ten system zadziałał stosunkowo skutecznie. Niestety nikt nie jest w stanie zagwarantować stuprocentowego bezpieczeństwa i pewności w tym zakresie - komentuje w rozmowie z Interią dr hab. Artur Gruszczak. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje