Reklama

Reklama

Zamach na internet? Nowa ustawa PiS budzi kontrowersje

Najpóźniej 7 lutego może wejść w życie nowelizacja ustawy o policji. Najwięcej kontrowersji w nowym dokumencie budzi zapis o tzw. danych internetowych. Kto będzie mógł mieć do nich dostęp? Jakie dane będą udostępniane służbom? Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele zastrzeżeń do projektu PiS. - Nie robimy zamachu na internet - mówią z kolei posłowie z partii Jarosława Kaczyńskiego.

Zmiany w ustawie o policji i służbach były konieczne, ponieważ w 2014 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że część zasad inwigilacji przez służby specjalne jest niezgodna z konstytucją. Wówczas sprawą miała zająć się rządząca Platforma Obywatelska - do tego jednak nie doszło. Pomimo 18 miesięcy, jakie PO dostała na przeprowadzenie zmian w prawie, dopiero pod koniec kadencji Sejmu przedstawiono projekt, w którym było wiele niedomówień, dlatego niemal natychmiast upadł. 

Sprawę "odziedziczył" nowy rząd, który miał niewiele czasu na przygotowanie odpowiedniego dokumentu. Bez wprowadzenia odpowiednich regulacji służby mogą całkowicie stracić prawo do pozyskiwania danych.

Reklama

Przepisy zakwestionowane wcześniej przez TK przestaną obowiązywać 6 lutego. Nowela zapowiadana przez Prawo i Sprawiedliwość ma wejść w życie 7 lutego. Jednak nie wszyscy są zadowoleni z zawartych w niej rozwiązań. 

W nowym zapisie dotyczącym pozyskiwania i przetwarzania informacji mowa o "danych telekomunikacyjnych", "danych pocztowych", a także "danych internetowych". To te ostatnie budzą najwięcej kontrowersji. 

O opinię w tej sprawie zapytaliśmy Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar już końcem ubiegłego roku alarmował, że w ustawie jest zbyt wiele nieścisłości. 

Zdaniem RPO przepisy projektowanej ustawy naruszają wymóg szczegółowego wskazania rodzaju przestępstw, które mogą uzasadniać pozyskanie i wykorzystywanie danych. Bodnar chce, aby katalog miał możliwie wąski i zamknięty charakter i zawierał np. nazwy przestępstw. - Projektowana ustawa nie spełnia także wymogu informowania jednostek o niejawnym pozyskaniu informacji na ich temat. Oczywiście w rozsądnym czasie po zakończeniu działań operacyjnych - zaznacza RPO.

Szczegółowy profil użytkowników internetu

Na co jeszcze Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę? "Są niejasności związane z zakresem danych internetowych, które mogą być gromadzone przez służby, to powoduje, że nie można uznać, by spełniony był wymóg precyzyjności prawa. Trzeba również podkreślić, że wskazany szeroki zakres informacji, do których będą mieć dostęp służby policyjne, będzie pozwalał na szerokie i precyzyjne odtworzenie różnych aspektów życia prywatnego. Może również prowadzić do budowania profilu osobowego uczestniczących w procesie komunikacji osób, a co za tym idzie - do ustalenia ich trybu życia, przynależności do organizacji społecznych czy politycznych, osobistych upodobań czy skłonności osób poddanych obserwacji".

Podobne spostrzeżenia mają także inne instytucje. Do członków sejmowej komisji dotarł także apel 10 organizacji, w którym czytamy m.in, że "zarówno organy ścigania, jak i służby specjalne będą mogły wykorzystywać te dane bez ograniczeń i bez względu na wagę sprawy, również przed wszczęciem formalnego postępowania".

Organizacje zwracają po raz kolejny uwagę na to, że pojęcie "dane internetowe", jest niejasne.  "Istnieją obawy, że może ono obejmować nawet treść elektronicznej korespondencji, a z pewnością obejmuje bardzo szeroką kategorię metadanych, które pozwalają na tworzenie szczegółowego profili użytkowników internetu" - czytamy w apelu. 

Pod dokumentem podpisały się: Amnesty International, Centrum Cyfrowe, Fundacja ePaństwo, Fundacja Franka Bolda, Fundacja Nowoczesna Polska, Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Instytut Spraw Publicznych, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, a także Stowarzyszenie Klon/Jawor.

"Zdrada wobec milionów internautów"

W sieci dostępna jest petycja, którą podpisało już ponad 30 tysięcy internautów. Jej autorzy przekonują, że ustawa wprowadzana przez PiS jest "zdradą wobec milionów internautów". 

"PiS i jego sojusznicy chcą, żeby policja i inne służby mogły śledzić wszystko, co robimy w internecie. Chcą, żeby każdy policjant lub agent służb w każdej chwili mógł wejść na nasze konto albo spenetrować wnętrze naszego komputera, tabletu lub smartfona. Chcą wiedzieć, na jakie strony wchodzimy i co ściągamy. Bez ograniczeń" - piszą twórcy.


PiS łagodnieje

Po szeregu apeli - od opozycji zaczynając, a na organizacjach pozarządowych kończąc - PiS postanowił złagodzić nieco brzmienie ustawy. 

Służby będą musiały mieć teraz zgodę sądu, aby czytać naszą korespondencję elektroniczną. Nie sprawdzą także tego, co piszemy np. na Facebooku i Twitterze, nie przeczytają też wiadomości wysyłanych przez komunikatory internetowe.

Będą mogły natomiast monitorować to, z kim rozmawiamy, jednak na dostęp do tych informacji będzie musiał wyrazić zgodę sąd.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje