Reklama

Reklama

Z Renatą Beger o jej studiach

Posłanka Samoobrony opowiedziała tuTejowi o renomie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, wspaniałej atmosferze na roku podczas właśnie ukończonych studiów, teorii i praktyce politycznej oraz o zbawiennych skutkach studiowania.

Wysoka poprzeczka

Reklama

Posłanka Renata Beger niedawno otrzymała absolutorium na Wydziale Nauk Społecznych UAM. Spędziła trzy lata na zgłębianiu tajników nauk politycznych, w szczególności zaś struktur Unii Europejskiej, gdyż jej obraną specjalizacją była administracja europejska. Teraz pozostaje obronić pracę licencjacką, co jest planem na wrzesień. Jakie są wrażenia Renaty Beger dotyczące studiów politologicznych?

- Przede wszystkim studia były ciężkie - przyznaje posłanka. - Nie wybrałam łatwej uczelni, gdyż zawsze staram się stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Słyszałam nawet, że niektórzy pracodawcy wolą przyjąć pracownika, który skończył Uniwersytet im. Adama Mickiewicza z dostatecznymi niż absolwenta innej uczelni, który ukończył ją z lepszymi ocenami.

TuTejowi nie wiadomo, czy podobnie postępują wyborcy. Prawdopodobnie okaże się to podczas najbliższej elekcji do Sejmu i Senatu, o ile starczy chęci i podpisów na liście popierających.

Wspaniała atmosfera w natłoku zajęć

Renata Beger wspomina studia jako okres, podczas którego trzeba było bardzo dużo się uczyć i radzić sobie ze stresem związanym z nauką. - Studia wymagały ode mnie wielu wyrzeczeń. Starałam się bywać na wykładach, bo były bardzo dobre. Zresztą, jak wiadomo, w grupie zawsze jest raźniej się uczyć. Zajęcia pochłaniały jednak bardzo dużą ilość mojego czasu, bywało, że niedzielę spędzałam w domu raz na kilka miesięcy - wspomina posłanka. Nic dziwnego, że czasu brakowało - wyliczyła, że była obecna na ponad 80 proc. zjazdów, które odbywały się co 2 tygodnie. Poza tym trzeba było uczyć się samodzielnie, co z pewnością pochłonęło sporo czasu posłanki Samoobrony.

Atmosfera na studiach Renaty Beger była bardzo dobra. - Koledzy i koleżanki z roku byli bardzo mili. Ze studiów wyniosłam kilka wartościowych znajomości; są osoby, które bardzo mi pomagały: na przykład przypominały o terminach egzaminów i oddawania prac; właściwie były moim drugim kalendarzem - śmieje się Beger. - Jestem im naprawdę bardzo wdzięczna.

Wow, Renata!

Dla posłanki Beger wszystkie zajęcia były interesujące. - UAM ma bardzo dobrych wykładowców. Prowadzący zajęcia są także bardzo sprawiedliwi; nigdy nie traktowali mnie inaczej niż innych studentów.

Bywało, że odwoływali się do sejmowego doświadczenia posłanki, mówiąc na przykład, że "tę sprawę pani Beger na pewno zna z praktyki" lub że "to pani Beger może potwierdzić". - Czasem nie zgadzałam się z tym, co mówili wykładowcy, gdyż wiedziałam, że w praktyce wygląda to inaczej - przyznaje członkini Samoobrony. - Głowa mi wtedy sama chodziła, żeby zaprzeczyć i kiedyś nawet jeden z wykładowców powiedział, żebym nie okazywała dezaprobaty, bo na komentarze jest czas wolny. Powiedział, że on musi wyłożyć teorię, a jak to jest w praktyce, ja mogę opowiadać później. Jednak byli i tacy prowadzący zajęcia, którzy wręcz prosili o opinie. Kiedyś jeden z wykładowców poprosił mnie nawet o publiczne zabranie głosu w pewnej sprawie; mówiłam przez piętnaście minut i dostałam potem gromkie brawa. Niektórzy studenci krzyczeli: "Wow, Renata!" - wspomina z uśmiechem Beger. - Może nie wyobrażali sobie, że potrafię tak płynnie mówić?

Prowadzący zaś, według słów członkini Samoobrony, był tak usatysfakcjonowany, że zastanawiał się, czy poprowadzić zajęcia do końca, czy też poprosić ją o kontynuację wypowiedzi.

Koniec Ananów Kofanów

Studia politologiczne, zdaniem posłanki, wyjątkowo jej się przydały. - Uporządkowały moją dotychczasową wiedzę oraz przyniosły wiele nowych informacji. Jest to wiedza bardzo aktualna, którą inni politycy muszą uzupełniać we własnym zakresie.

Trzy lata studiów wykształciły Renatę Beger przede wszystkim w zakresie administracji europejskiej. - Jeśli chodzi o instytucje europejskie, nie dam sobie teraz na pewno wmówić czegoś, co jest nieprawdą. Na przykład, na pewno nie pomylę Rady Europy z Radą Europejską - deklaruje.

Miejmy nadzieję, że reprezentantka naszego narodu w Sejmie RP po studiach nie pomyli także, dajmy na to, Billa Clintona z Billem Gatesem, a tego ostatniego z Tomem Waitsem, choć ci są z Ameryki. I że nie doszuka się w niczyich oczach podejrzanych zwierząt o dziwnych nazwach, choć ich związki z instytucjami europejskimi są także niejasne.

Życzymy powodzenia na obronie pracy licencjackiej o nieznanym nam niestety na razie tytule, gdyż na prośbę promotorki Renaty Beger jest on tajemnicą. Poznamy go po obronie pracy.

Joanna Błaszkowska

Dowiedz się więcej na temat: posłanka | uczyć | Renata Beger | studia | beger

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje