Reklama

Reklama

"Wybrano basen kosztem zdrowia ponad miliona mieszkańców"

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wycofał się ze współfinansowania małopolskiego projektu "Life", który miał na celu walkę ze smogiem. Zamiast 20 milionów zł bezzwrotnej dotacji, zaproponowano Małopolsce nisko oprocentowaną pożyczkę. "Komentarz może być jeden. Jest to decyzja skandaliczna" - powiedział w rozmowie z Interią Marek Sowa, były marszałek Małopolski. Zarzuty te odpiera wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz, która podkreśla, że NFOŚiGW miała podstawy merytoryczne, a ponadto małopolski projekt "Life" dubluje się z innym, realizowanym przez Narodowy Fundusz.

Atmosfera w Małopolsce gęstnieje. Mieszkańców wciąż dusi smog, a dwa tygodnie temu władze dowiedziały się, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wycofał się ze współfinansowania walki z trującym powietrzem. 

NFOŚiGW miał przekazać Małopolsce 20 mln złotych na program "Life", wspierający wszystkie gminy zmagające się z problemem smogu. Program jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej.

Reklama

- Projekt jest uzupełnieniem działań podjętych przez samorząd regionalny i samorządy gminne, a ich celem jest poprawa jakości powietrza w Małopolsce. Projekt został rozpoczęty w października ubiegłego roku - mówi Marek Sowa, były marszałek Małopolski, a obecnnie poseł PO.

Ocena KE i promesa NFOŚiGW

- Nasz plan został najlepiej oceniony przez Komisję Europejską wśród 39 propozycji z całej Europy. Jako jeden z 6 projektów uzyskał dofinansowanie w wysokości 10 mln euro na łączną wartość projektu 16 mln 700 tys. euro. W grudniu potwierdzone zostało to uchwałą Zarządu NFOŚiGW - mówi Marek Sowa.

- Od samego początku, odkąd zaczęliśmy pracę nad przygotowaniem tego projektu, NFOŚiGW oceniał go pozytywnie. Została wydana promesa na dofinansowanie projektu w wysokości 20 mln złotych. Była dołączona do wniosku - dodaje.

"Decyzja jest szokująca"

Jak zaznacza Sowa, zatwierdzenie przez Radę Nadzorczą NFOŚiGW finansowania było dla Małopolski oczywiste.

- Historycznie nie przypominam sobie, aby podobna sytuacja miała miejsce. Jeśli beneficjent zrealizował wszystkie zobowiązania, zarząd potwierdzał finansowanie zgodnie z wcześniej wydaną promesą. Tutaj stało się inaczej. Jest to decyzja szokująca, tym bardziej, że posypał się cały montaż finansowy - mówi w rozmowie z Interią.

Podobnego zdania jest obecny marszałek województwa małopolskiego Jacek Krupa.

- Nie rozumiemy tej decyzji. Nie ma żadnych, podkreślam - żadnych, przesłanek merytorycznych, które dawałyby podstawy Radzie Nadzorczej Narodowego Funduszu do podjęcia takiej decyzji - oświadczył w oficjalnym komunikacie Krupa. - Byliśmy w stu procentach pewni, że nie ma żadnego zagrożenia. Gminy nastawiły się i informowały mieszkańców o tym, że projekt zostanie uruchomiony - dodał.

Dublujące się projekty

Wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz w rozmowie z Interią podkreśla z kolei, że decyzja NFOŚiGW miała podstawy merytoryczne, a ponadto małopolski projekt "Life" dubluje się z innym, realizowanym przez Narodowy Fundusz.  

- Moim zdaniem są dwa powody decyzji NFOŚiGW. Oba mają raczej merytoryczne niż polityczne uzasadnienie, jeżeli spojrzy się na zakres realizowanych działań przez Małopolskę oraz NFOŚiGW - mówi Emilewicz. - Po pierwsze, bezzwrotnymi dotacjami należy wspierać te działania, które pozwalają w jak najkrótszym czasie uzyskać realne efekty wpływające na jakość życia i zdrowie mieszkańców. Należy przejść od diagnoz, szkoleń, spotkań do praktycznych działań - podkreśla wiceminister rozwoju. 

- Po drugie, NFOŚIGW od lutego 2016 roku rozpoczął realizację Projektu Doradztwa Energetycznego. Jego zakres merytoryczny pokrywa się z tą częścią małopolskiego projektu, który przewiduje zatrudnienie ekodoradców w gminach. Projekt krajowy kosztować ma ponad 129 mln zł i obejmie całą Polską, w tym 182 gmin województwa małopolskiego - zaznacza. - Nie ma więc sensu dublować projektów, bo w ten sposób na pewno nie osiągniemy takich celów, jakich oczekujemy w kwestii smogu - komentuje Emilewicz.

Komunikat NFOŚiGW

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podkreślił w oficjalnym komunikacie, że "nie było odmowy udzielenia wparcia".

"W związku z upowszechnianymi w mediach, nieprawdziwymi doniesieniami, jakoby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odmówił wsparcia finansowego dla projektu Program LIFE - "Małopolska w zdrowej atmosferze", Zarząd NFOŚiGW informuje: (...) Rada Nadzorcza nie podjęła uchwały w sprawie zatwierdzenia wniosku o dofinansowanie (w formie bezzwrotnej dotacji). (...) Decyzja w żadnym razie nie oznacza jednak odmowy wsparcia finansowego dla wspomnianego projektu".

Zamiast współfinansowania nisko oprocentowana pożyczka

Jak podkreśla Emilewicz, NFOŚiGW nie odmówił wsparcia. Nie wycofał się także z dofinansowania. Zamiast jednak współfinansować projekt w zapowiadanych 30 proc., zaproponował Małopolsce nisko oprocentowaną pożyczkę. 

Zdaniem wiceminister rozwoju, "cała sprawa wygląda całkowicie inaczej niż dotychczas przedstawiały to media i politycy". Podkreśla też, że zaproponowana przez NFOŚiGW forma wsparcia jest dla Małopolski lepszym rozwiązaniem. 

- Ta forma wsparcia byłaby lepszym rozwiązaniem dla sfinansowania działań edukacyjnych i informacyjnych, które przewidywał projekt "Life" - "Małopolska w zdrowej atmosferze" - mówi Emilewicz. - Bezzwrotne dotacje powinny być przeznaczone bezwzględnie na takie działania, które w radykalny sposób poprawią jakość powietrza, np. wymiany pieców węglowych - dodaje.

Marek Sowa podkreśla, że decyzja NFOŚiGW stawia realizację projektu "Life" pod znakiem zapytania.

- Samorząd województwa przeprowadził rozeznanie i 16 na 38 samorządów chce wycofać się z projektu. Siłą rzeczy stawia to pod znakiem zapytania podtrzymanie dotacji. Dotychczas dofinansowanie NFOŚiGW miało zapewnić 30 proc. środków. W dużej mierze te środki musiałyby być przejęte przez samorządy regionalne bądź gminne - mówi.

- Projekt miał zapewnić całe oprzyrządowanie, współpracę z beneficjentami, pisanie wniosków, robienie audytów energetycznych. Nie wiadomo, czy dyrekcja środowiska KE zgodzi się na to, by projekt w zawężonej wersji mógł być realizowany - dodaje.

"Działania miękkie", a konkretne efekty

W komunikacie NFOŚiGW czytamy również: "W ramach projektu będą prowadzone jedynie tzw. "działania miękkie", a nie kompleksowy program ochrony powietrza. Projekt "Life" nie przyczyni się bezpośrednio do ograniczenia emisji. Środki finansowe mają być przeznaczone na badania, ekspertyzy, etaty i szkolenia pracowników, studia podyplomowe, wyjazdy studyjne m.in. do Niemiec. To projekt dość kosztowny, a mało efektywny. (...) Nastał czas realnego wspierania proekologicznych inwestycji, co czyni NFOŚiGW".

W lawinie komentarzy pojawiła się również wypowiedź wiceminister rozwoju Jadwigi Emilewicz, która odpowiedziała na zarzuty pod adresem obecnego rządu. 

Spór o ekodoradców

Marek Sowa odniósł się rozmowie z Interią do zarzutów stawianych przez wiceminister rozwoju.

- To, co pisze wiceminister, jest kompletną nieprawdą. Znam bardzo dobrze ten projekt. W czasie, gdy byłem marszałkiem województwa małopolskiego, przygotowywano go w moim urzędzie. W ramach niego ma być tworzona w gminach sieć ekodoradców, których pani Jadwiga Emilewicz nazywa ekourzędnikami - mówi.

Jak zaznacza, działalność ekodoradców nie ma na celu podnoszenia świadomości. Projekt zakłada indywidualną pracę z mieszkańcami, pokazanie im najlepszych rozwiązań, by ograniczyć niską emisję, wytłumaczenie kwestii ekonomicznych, m.in. związanych z ponoszeniem opłat przez gospodarstwa.

- W projekcie znalazł się też zapis dotyczący przygotowywania audytów i wsparcia stricte merytorycznego - dodaje. - Tylko w Krakowie, gdzie przygotowane i wdrażane są rozwiązania, dla zapewnienia zrealizowania programu wymiany kotłów potrzeba rocznie około 20 osób. W tym projekcie było to zagwarantowane - podkreśla Sowa. - Łatwo szachuje się, że jakieś pieniądze idą na szkolenia, czy na pracę. Jeśli tworzy się grupę kilkudziesięciu nowych osób, to dla tych ludzi też trzeba przeszkoleń, ale w wymiarze finansowym to niewielka część projektu. To naprawdę uproszczenie całego mechanizmu. Przecież to system wsparcia do końca 2023 roku - podkreśla Sowa.

- Mówimy o działaniu i narzędziu, które jest uzupełnieniem dla rozwiązań zapisanych w programie regionalnym. Trzeba patrzeć na projekt całościowo, a nie tylko instrumentalnie. To, o czym napisała na Facebooku wiceminister rozwoju, to próba dezawuowania projektu - dodaje były marszałek województwa małopolskiego.

Poproszona o komentarz Jadwiga Emilewicz odpowiada, że "po zapoznaniu się z zaplanowanymi przez władze Małopolski działaniami w projekcie, chyba każdy zada sobie pytanie, czy szkolenia i konferencje poprawią stan powietrza w Krakowie i Małopolsce".  

- Nie mamy czasu na kolejne przeciągające się dyskusje i debaty. Musimy podjąć realne działania, które przyniosą szybkie efekty - dodaje krótko Emilewicz.

Alibi i niewiarygodny partner

W grudniu Komisja Europejska ogłosiła, że stawia Polskę przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej ze względu na notoryczne przekroczenia norm jakości powietrza, które stanowi zagrożenie dla zdrowia obywateli. W uzasadnieniu KE zwróciła uwagę, że przez co najmniej pięć ostatnich lat dobowe wskazania poziomu pyłów stale przekraczały dopuszczalne wartości w 35 spośród 46 stref jakości powietrza w Polsce. Za naruszenia unijnych norm stężenia pyłu PM10 Polsce grozi 4 mld zł kary.

Zdaniem Marka Sowy, strona polska pozbywa się konkretnego alibi, że faktycznie dobre rozwiązania w zakresie ograniczenia niskiej emisji są wdrażane.

- Projekt jest międzynarodowy, nasze rozwiązania miały być wykorzystywane wspólnie przez Ministerstwo Środowiska Czech czy agencję środowiskową Bratysławy. Tym bardziej pokazujemy, że jesteśmy partnerem niewiarygodnym, z którym nie warto współpracować. Jeśli po zakończeniu wszelkich uzgodnień i przeprowadzeniu całej ścieżki oraz uzyskaniu funduszy główny partner się wycofuje, to nie może być traktowany poważnie. Skutki tego będziemy ponosić we wszystkich innych sytuacjach. Myślę o polskich podmiotach na arenie międzynarodowej w ogóle - mówi Sowa.

Małopolska vs. Toruń

Decyzja o wycofaniu się ze współfinansowania małopolskiego projektu "Life" zapadła na tej samej radzie nadzorczej NFOŚiGW, na której zdecydowano o przekazaniu 26 mln zł dla Fundacji Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka.

- Chcę powiedzieć, że to nikt inny, jak NFOŚiGW połączył sprawę dotacji dla Małopolski z dotacją dla fundacji o. Rydzyka. Jeżeli na jednej radzie cofnięto dotację w wysokości 20 mln złotych dla Małopolski i jednocześnie na tej samej radzie zatwierdzono ugodę na tę samą kwotę, to wnioski nasuwają się automatycznie. Mamy zbieżność czasu i zbieżność finansową - mówi Marek Sowa. - Staram się myśleć w życiu racjonalnie i myślenie logiczne podpowiada mi, że przepływ jest oczywisty. W sensie geograficznym - zabrano kasę z projektu w Małopolsce i dano pieniądze Toruniowi. W sensie merytorycznym - wybrano basen kosztem zdrowia ponad miliona mieszkańców Małopolski - dodaje.

Podobnie sprawę komentuje Jacek Krupa: "Nie wiem, jakie mogą być powody takiej decyzji, nie chcę podejrzewać tutaj decyzji politycznych, ale ona sama się nasuwa".

Jadwiga Emilewicz przekonuje z kolei, że od 2010 roku NFOŚiGW przekazał Małopolsce ponad 554 mln zł na projekty inwestycyjne związane z ochroną środowiska.

- W ramach tych środków 76 mln zł przeznaczono na Program KAWKA, dzięki któremu rocznie ulegnie likwidacji ponad 150 000 palenisk węglowych. To realne działanie, którego efekty odczują Małopolanie w swoich płucach i oskrzelach - zapowiada wiceminister rozwoju.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje