Reklama

Reklama

​Władza kontra KOD. Rzecz robi się poważna

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i prezydent Andrzej Duda w swoich ostatnich przemówieniach wiele miejsca poświęcili Komitetowi Obrony Demokracji. Obóz władzy wyraźnie próbuje zdyskredytować KOD jako protesty ludzi "oderwanych od koryta", którzy "gardzą Polską". Dlaczego KOD jest tak istotnym przeciwnikiem dla PiS?

Walka KOD-u z władzą i władzy z KOD-em zaostrza się. Wprawdzie telewizyjne "Wiadomości" zdążyły już złożyć tę inicjatywę do grobu, jednak wygląda na to, że największe manifestacje dopiero przed nami.

Reklama

Przedstawiciele władzy od kilku tygodni nie przebierają w słowach, wypowiadając się na temat KOD-u.

Andrzej Duda: "Widzę na manifestacjach twarze tych, którzy w ostatnim czasie bardzo dużo stracili. No cóż... Jak to się niektórzy śmieją: ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie. (...) Ale wśród nich jest bardzo wielu ludzi przyzwoitych, którzy dają się zwieść pewnym próbom zastraszania".

Jarosław Kaczyński: "To są ci sami, którzy mówili, że Polska to anachronizm. Ludzie od Palikota, to Palikot tak mówił. To ci sami, którzy chodzili do rosyjskiej ambasady ze skargami na Polaków, na PiS. To ci sami, którzy nie chcieli uznać, że masowe zabijanie Polaków w Katyniu i w innych miejscach to ludobójstwo. To ci sami, którzy uprawiali tzw. pedagogikę wstydu, próbując wmówić Polakom, że są właściwie winni wszystkiemu złemu, co się stało w historii tej części Europy w ciągu ostatniego wieku. To ci, którzy złamali wszelkie reguły przyzwoitości, polskiej kultury po Smoleńsku, po śmierci prezydenta RP i tylu innych polskich obywateli, którzy lżyli tych, którzy zginęli, którzy - powtarzam - deptali wszystko, co w naszej kulturze jest święte. To oni się organizują, to oni tworzą KOD. Dzisiaj idą pod biało-czerwonymi sztandarami i to jest, proszę państwa, wielkie oszustwo. Oni Polską gardzą, oni chcą być kimś innym, często mówią, że chcą być Europejczykami, jakby byli jacyś Europejczycy, którzy nie mają narodowej przynależności".

Krzysztof Szczerski: "Oczywistym jest, że KOD to nie są żadni dysydenci, którzy upominają się z pozycji wyraźnie słabszej społecznie o swoje prawa. To jest ruch, który ma do dyspozycji co najmniej jedną dużą codzienną gazetę, kilka tygodników, jedną stację telewizyjną, duże grupy biznesowego interesu, ogromne poparcie z zagranicy. (...) W Krakowie widziałem rozchodzących się po demonstracji ludzi. Ja znam tych ludzi. To był typowy 'krakówek'. Absolutny establishment w mieście, ludzie w futrach, norkach".

Andrzej Zybertowicz: "Zastanawiałem się, obserwując ostatnie manifestacje Komitetu Obrony Demokracji, czy nie jest to kolejne posunięcie Rosji w ramach wojny hybrydowej".

Jarosław Zieliński: "Wymaga osobnej analizy, jak te osoby są rekrutowane. Myślę, że z czasem będziemy o tym wiedzieć więcej".

Co wynika z tych wypowiedzi? Bez dwóch zdań KOD urósł do rangi najważniejszego i najgroźniejszego przeciwnika PiS. Nie PO, nie Nowoczesna, a KOD właśnie.

- Zarzuca się, że opozycja tam też występuje, jednak ci ludzie, którzy przychodzą na te manifestacje, nie są zwożeni, nie są skrzykiwani przez partie polityczne. Przychodzą, bo uważają, że w kraju dzieje się źle, a władza narusza zasady demokratycznego państwa. Jednocześnie te manifestacje są coraz większe. A to musi budzić niepokój klasy politycznej. Nastrój takich manifestacji przekłada się na bardzo różne elektoraty - nie na jeden sympatyzujący z określoną opcją polityczną - mówi Interii dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

- Jeśli KOD będzie dalej istnieć i mieć tendencję do rozwijania się, to możemy już mówić o "kryterium ulicznym". A z takich kryteriów ulicznych rodzą się wielkie przemiany. My, Polacy, mamy to już przerobione - dodaje.


Dowiedz się więcej na temat: Komitet Obrony Demokracji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje