Reklama

Reklama

USC będzie gromadził drażliwą informację. Urzędnik dowie się, czy masz dziecko z in vitro

Od listopada, informacja o tym, czy dziecko zostało poczęte metodą in vitro przy wykorzystaniu męskiej komórki rozrodczej anonimowego dawcy, znajdzie się w rejestrach Urzędu Stanu Cywilnego. Czy taka procedura powinna mieć miejsce i ilu urzędników będzie miało dostęp do drażliwych informacji - pytamy radcę prawnego, wykładowcę WSPiA w Rzeszowie, dr Macieja Kobaka.

Gwarancja ochrony godności dziecka?

Zmiana przepisów jest efektem wejścia w życie nowej ustawy o leczeniu niepłodności. W myśl wspomnianej ustawy, warunkiem umożliwiającym poddanie się przez kobietę procedurze in vitro jest uprzednie uznanie ojcostwa przez mężczyznę, który ma zostać ojcem prawnym urodzonego później dziecka. Następnie, informacja o uznaniu zostanie ujawniona w rejestrze, a po urodzeniu dziecka, dołączona do jego akt osobowych. Procedura taka odbywać się będzie w przypadku, gdy zapłodnienie następuje z użyciem obcego materiału genetycznego, czyli od anonimowego dawcy. Jeśli procedura sztucznego zapłodnienia odbywa się z użyciem komórek od formalnych rodziców, dodatkowe oświadczenia "uznawania zarodka" nie będą potrzebne.

Reklama

- Takie rozwiązanie zapewnia, że dziecko urodzone  w wyniku procedury in vitro będzie miało obojga rodziców (ojcem będzie mąż albo partner matki, który wyraził zgodę na zastosowanie męskiej komórki rozrodczej od anonimowego dawcy) - mówi rzeczniczka MSW.

- To jest specyficzna  procedura, która polega na uznaniu sytuacji, że w przyszłości będzie się ojcem. Kiedy mąż lub partner złoży takie oświadczenie przed urzędnikiem USC, uruchamia się procedurę dawstwa anonimowego. Wtedy sporządza się protokół i zapisuje tę informację w rejestrze uznań. Następnie, jeśli w okresie dwóch lat od złożenia oświadczenia o uznaniu, urodzi się dziecko, oświadczenie to nabiera mocy prawnej. Gromadzenie tych danych gwarantuje ochronę godności dziecka. Po osiągnięciu pełnoletności, może ono bowiem mieć wgląd we wspominany protokół o uznaniu ojcostwa - wyjaśnia radca prawny dr Maciej Kobak.

- Ustawodawca nie do końca jednak wyjaśnia, czy takie oświadczenie składa się przed każdą kolejną procedurą sztucznego zapłodnienia, czy tylko pierwszy raz. W przypadku zmiany dawcy anonimowego, mogłoby to być problematyczne - dodaje.

Anonimowy dawca

- Dorosłe już dziecko nie będzie mogło się dowiedzieć z oświadczenia, kto jest jego biologicznym rodzicem, a jedynie dowie się o metodzie zapłodnienia i pozna osobę, która je uznała - tłumaczy ekspert.

- Jedyne informacje o dawcy, jakie może posiąść dorosłe dziecko poczęte metodą in vitro, to stan zdrowia w chwili pobrania, rok urodzenia i miejsce urodzenia dawcy. Dawca anonimowy nie uzyska z kolei żadnych informacji - dodaje.

- Anonimowość dawcy podyktowana jest troską o dziecko. Chodzi o to, aby nie burzyć porządku rodzinnego, który dana rodzina sobie stworzyła. Wszystko jest dobrze, jeśli wspomniana rodzina zapewni dziecku prawidłowe warunki życia. Co jednak w sytuacji, kiedy to dziecko będzie krzywdzone przez rodziców? W takiej sytuacji, być może dziecko chciałoby odnaleźć biologicznego rodzica, który otoczyłby je uczuciem? To jest kwestia wartościowania, takiej sytuacji nie da się rozstrzygnąć - mówi w rozmowie z Interią dr Maciej Kobak.

Wszystkowiedzący urzędnik?

- Informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia nie będzie figurowała w aktach stanu cywilnego, przy numerze PESEL ani jakichkolwiek innych dokumentach wydawanych przez urzędy. Także w akcie urodzenia nie będzie zamieszczona informacja o uznaniu ojcostwa w takiej sytuacji. Informacje pozwalające ustalić, że uznanie dotyczyło dziecka, które urodziło się w następstwie procedury in vitro będą widniały jedynie w systemie informatycznym urzędu. Informacja o tym będzie mogła być udostępniona tylko na wniosek pełnoletniej osoby, której akt dotyczy lub na żądanie sądu - mówi rzeczniczka MSW.

- Dostęp do Bazy Usług Stanu Cywilnego posiadają wyłącznie urzędnicy wyznaczeni przez swoich kierowników do wykonywania obowiązków służbowych związanych z tym rejestrem. Każde udostępnienie danych w systemie jest logowane i przypisane użytkownikowi, który zadał zapytanie za pomocą swojego imiennego certyfikatu - dodaje.

Rzeczniczka MSW zapewnia także, że zgromadzone informacje będą chronione.

- Przed uruchomieniem, system był przetestowany pod kątem bezpieczeństwa m.in. przez ABW. Dostęp do Systemu Rejestrów Państwowych jest realizowany przez dedykowane łącza, udostępniane gminom przez MSW. Każdy użytkownik musi posiadać upoważnienie do przetwarzania danych osobowych, wydane z upoważnienia Ministra Spraw Wewnętrznych, przez wójta, burmistrza lub prezydenta, oraz indywidualny certyfikat dostępowy, wydawany przez MSW.  Zakres operacji, które może wykonać urzędnik zależy od nadanych mu uprawnień. MSW opracowało politykę bezpieczeństwa stanowiącą podstawowy materiał dla użytkowników z zakresu zapewnienia bezpieczeństwa przetwarzania danych - przekonuje.

- Nigdy nie można wykluczyć nieuprawnionego dostępu do tych danych. Jednak szczególna ochrona w takim przypadku na pewno będzie podjęta - mówi dr Kobak.

Groźba nadużyć

W związku z ustawą o leczeniu niepłodności pojawia się jeszcze jedna proceduralna wątpliwość. Chodzi o procedurę, w której kobieta wskazuje mężczyznę, mającego uznać zarodek. O ile w przypadku małżeństw, jest to procedura nieskomplikowana, problemy pojawiają się w momencie, kiedy mamy do czynienia z osobami niebędącymi w związku małżeńskim.

- Ustawodawca wspomina o  "osobach pozostających we wspólnym pożyciu", przy czym na gruncie ustaw dotyczących np. pomocy społecznej, określenie wspólnego pożycia podlega weryfikacji. W przypadku ustawy o leczeniu niepłodności,  kwestia ta nie jest rozstrzygana - składa się jedynie oświadczenie o pozostawaniu we wspólnym pożyciu - wyjaśnia ekspert.

- Ustawodawca przyjął taki tok myślenia, że skoro przychodzą dwie osoby i składają oświadczenie woli to znaczy, że świadomie biorą na siebie taką odpowiedzialność  - dodaje.

Zdaniem eksperta, jest to tym bardziej zobowiązująca procedura, gdyż po uznaniu ojcostwa, nie ma możliwości wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.

Pojawia się jednak pytanie, czy w tej sytuacji nie może dojść do nadużyć. Jeśli ustawa nie przewiduje weryfikowania, czy mężczyzna "uznający zarodek" faktycznie pozostaje w związku partnerskim z kobietą, z metody in vitro może skorzystać każdy, także pary jednopłciowe.

- Groźba nadużyć istnieje. Takiej sytuacji nie da się wykluczyć, wręcz jest ona bardzo prawdopodobna - podsumowuje radca prawny dr Maciej Kobak.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy