Reklama

Reklama

Twór czterech żywiołów

Można pić najpierw wino białe, jako aperitif, a potem czerwone. Wtedy głowa nie boli. Ale broń Boże w drugim kierunku... Wino białe plus czerwone jest w porządku; wino czerwone plus białe - nie w porządku - mówi pisarz Krzysztof Rutkowski w rozmowie o francuskich winach.

Leszek Turkiewicz: W jednym ze swych "Paryskich pasaży" napisałeś, że wino jest tym dla ciała, czym zbawienie dla duszy. Więc musi być czymś wyjątkowym pośród innych alkoholi...

Reklama

Krzysztof Rutkowski: O, nie! Wino nie jest alkoholem. Wino jest napojem boskim, darem bogów, w szczególności Dionizosa, bez którego funkcjonowanie kultury starożytnej, ale i współczesnej, jest nie do pomyślenia. Metafora wina to metafora życia niezniszczalnego. Wino jest środkiem rytualnym, magicznym, pośredniczącym pomiędzy życiem bogów a ludzi. Nie można sobie wyobrazić kultur pogańskich ani chrześcijańskiej bez wina. Było najważniejszym elementem liturgicznym. Nigdy kultura człowieka nie zgłębiła większej tajemnicy niż misterium przemiany ziemi, powietrza, ognia i wody w wino - w krew ziemi, bogów i ludzi. W związku z tym wino niewiele ma wspólnego z alkoholem, poza tym że zawiera alkohol w różnym stężeniu, jak każdy przyzwoity napój, jaki człowiek pije od zarania dziejów. Nie ma kultury europejskiej bez wina. Można powiedzieć, że kończy się ona tam, gdzie kończy się uprawa wina.

Tak samo nie sposób sobie wyobrazić kultury francuskiej bez wina. To sztuka łącząca wszystkie klasy społeczne. Czym są wielkie rodziny, szczepy czy apelacje win francuskich?

Wielkich rodzin win francuskich jest kilka: z okolic Bordeaux, pagórków Burgundii, dolin Loary, Rodanu, Dordogne. Natomiast szczepów win jest kilkadziesiąt. To są odmiany winorośli, jak cabernet czy sauvignon, które mogą występować w czystej lub kombinowanej postaci w różnych rodzinach win. Apelacje zaś to imiona własne win, jak Margaux, Listrac, Paulliac, które są ściśle kontrolowane. Uprawa winnego grona jest czynnością nadzwyczaj szlachetną. Zajmują się nią winogradnicy artyści. To sztuka o niezwykłym stopniu wyrafinowania, wymagająca wielkiej wiedzy graniczącej z magią, strzeżonej zazdrośnie z pokolenia na pokolenie. Ważne jest nie tylko nachylenie i nasłonecznienie stoku, ale i sposób zbierania winnego grona, nawożenia, chronienia gruntu, budowania siatek zabezpieczających poszczególne szczepy winne, gęstość ułożenia kamieni. Zależy od tego własny smak wina, który rozkłada się na bardzo wiele elementów, na smaki tylne pojawiające się na języku i podniebieniu i smaki głębokie w przełyku. Zależy kolor wina, zwany szatą lub suknią, własny zapach, czyli bukiet wina, własne stany krzepliwości, jak krwi, to znaczy, że poszczególne wina wymagają specjalnych temperatur do konserwacji i do podania na stół. Jedne trzeba wcześniej otwierać, przewietrzyć przed podaniem przez godzinę lub dłużej, inne otwierać tuż przed podaniem, jedne najpierw wlewać do karafki, inne bezpośrednio do kielichów.

Te wina muszą być bardzo drogie.

Wartość wina tylko pośrednio zależy od ceny. Niekoniecznie wina drogie są winami dobrymi. Można znaleźć wina francuskie, które są i tanie, i znakomitej jakości. Produkują je winogradnicy eksperymentatorzy i próbują sprzedawać poza tzw. kontrolowaną apelacją. Są to wina, nazwijmy je, wiejskie, o zaskakującym smaku i kombinacji, cieszące się dużym powodzeniem we Francji.

Dowiedz się więcej na temat: wino | Głowa | broń | rutkowski | Bordeaux | Krzysztof Rutkowski | plus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy