Reklama

Reklama

Świętokrzyskie: Tragedia na spływie, są dwie ofiary

Dwie osoby nie żyją, a trzy są ranne w wyniku tragedii do jakiej doszło podczas spływu kajakowego Nidą w powiecie pińczowskim (woj. świętokrzyskie). O sprawie pisze "Echo Dnia".

- Wynajęli kajaki i ruszyli z Motkowic w powiecie jędrzejowskim w stronę Pińczowa. Wiedzieli, że po drodze będą dwa stopnie wodne. Dopływając do nich mieli wynosić kajaki na brzeg - mówi w rozmowie z "Echo Dnia" Damian Stefaniec z pińczowskiej policji.

Na wyprawę wyruszyło 30 osób. Około godziny 12 grupa dotarła do pierwszego stopnia wodnego. Później kajakarze podzielili się na grupy. - Osoby, które zostały z tyłu, wyciągając kajaki na brzeg, by ominąć niebezpieczne miejsce, usłyszały krzyk z przodu. Okazało się wówczas, że kajak, w którym płynęła młoda kobieta i mężczyzna, się wywrócił.

"Do wypadku doszło w miejscu, gdzie według szacunków strażaków rzeka ma około dwa metry głębokości. Na pomoc kajakarzom ruszyli inni uczestnicy spływu. Kobieta i jej towarzysz zostali uratowani, ale trzej z ratujących mężczyzn zniknęli w odmętach. Dwóch z nich udało się wyciągnąć z wody. Byli w ciężkim stanie" - czytamy na echodnia.eu.

Nida porwała 35-letniego mężczyznę. W jego poszukiwania zaangażowanych było osiem zastępów strażaków. Ratownikom udało się wyłowić część kajaków, a ok. kilometr od miejsca wypadku odnaleźli 35-latka. Udało się go wydobyć na brzeg i rozpocząć reanimację. Niestety jego życia nie udało się uratować.

Później policjanci dostali sygnał, że nie żyje także 33-latek, który trafił do szpitala po tym, jak wyłowiono go z rzeki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy