Reklama

Reklama

Spór o wyciek raportu Komisji Weneckiej. Sekretarz Rady Europy odpowiada na zarzuty

- To prawda, że wyciekła nieautoryzowana wersja opinii wydanej przez ekspertów prawa konstytucyjnego, którzy zasiadają w Komisji Weneckiej - przyznaje w rozmowie z Interią Panos Kakaviatos, przedstawiciel Komisji. Rzecznik dodaje jednocześnie, że tekst, który wyciekł, był jedną z wersji przygotowanych do wysłania i unika odpowiedzi na pytanie, czy ostateczna wersja opinii będzie zawierała te same informacje. Kakaviatos przekazał także Interii oświadczenie sekretarza generalnego Rady Europy Thorbjørna Jaglanda, który zwraca się w nim z apelem o to, aby poczekać na ostateczną opinię Komisji.

Wiceszef MSZ Aleksander Stępkowski poinformował dzisiaj, że zwrócił się do sekretarza generalnego Rady Europy, by Komisja Wenecka wydała opinię ws. zmian w TK w późniejszym terminie. Ministerstwo chce, aby została ona wydana w czerwcu, a nie - jak zapowiadano - 11 marca. Komisja nie odniosła się jeszcze do tej prośby. 

W ubiegły weekend "Gazeta Wyborcza" na swoich stronach internetowych opublikowała przeciek z raportu Komisji, który nie został jeszcze oficjalnie upubliczniony.

Według "GW" eksperci z komisji uznali, że dopóki sytuacja kryzysu konstytucyjnego odnoszącego się do TK pozostaje nierozwiązana i dopóki Trybunał nie może wykonywać pracy w skuteczny sposób, zagrożone są nie tylko rządy prawa, ale także demokracja i prawa człowieka - stwierdzono. 

Reklama

Jak w rozmowie z Interią wyjaśniał Daniel Holtgen, dyrektor komunikacji w Radzie Europy, projekt opinii istnieje i został rozesłany do osób "zainteresowanych", w tym do polskiego rządu. Podkreślał jednocześnie, że ani Rada Europy, ani Komisja Wenecka nie ma nic wspólnego z tym "przeciekiem" i nie wie, w jaki sposób dziennikarze "Gazety Wyborczej" do niego dotarli.

Wczoraj szef MSZ Witold Waszczykowski wystosował list do sekretarza generalnego Rady Europy, w którym pisał: "z najwyższą troską zwracam Pana uwagę na niefortunne zdarzenie, które miało miejsce w ramach współpracy pomiędzy Rządem RP a Komisją Wenecką Rady Europy". 

Waszczykowski zwrócił także uwagę na to, że zgodnie z ustaloną procedurą, projekt opinii przygotowanej przez Komisję Wenecką "jako dokument poufny powinien być dostępny dla wyraźnie określonego grona zainteresowanych stron", a uwagi rządu RP do dokumentu powinny zostać uwzględnione przez Komisję "przed przyjęciem i upublicznieniem tekstu ostatecznego".

Szef polskiej dyplomacji pisał także o tym, że szkic raportu posłużył opozycji "do przypuszczenia brutalnego ataku na rząd, wyłącznie w celach politycznych".

"Apeluję, aby poczekać na opinię końcową"

W odpowiedzi na te wydarzenia, głos zabrał także sekretarz generalny Rady Europy Thorbjørn Jagland. W krótkim oświadczeniu wyjaśnił, że "żałuje, iż projekt opinii Komisji Weneckiej w sprawie zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym RP wyciekł, naruszając tym samym zasadę o jego tajności". 

"Apeluję, aby poczekać na opinię końcową, która zostanie przyjęta na formalnym posiedzeniu Komisji Weneckiej i proszę o to, aby unikać nadużyć politycznych w tej kwestii".

Jagland przypomniał także, że Komisja Wenecka ma oficjalnie ogłosić swoją opinię o Polsce w czasie sesji plenarnej w Wenecji w dniu 11 marca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy