Reklama

Reklama

​Spór o finansowanie lekcji religii. Co z niego wynika?

Jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu inicjatywa "Świecka szkoła" złożyła projekt obywatelski nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Głównym postulatem było w nim zaniechanie finansowania religii w szkołach z budżetu państwa. Pod projektem zebrano 150 tysięcy podpisów. Teraz ma zająć się nim Sejm. Prawo i Sprawiedliwość początkowo złożyło wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, jednak posłowie z partii Jarosława Kaczyńskiego po namyśle uznali, że projekt zostanie skierowany do dalszych prac w komisji. Co to oznacza?

Warto zaznaczyć, że choć projekt ustawy został wniesiony jeszcze do Sejmu poprzedniej kadencji, to zgodnie z obowiązującym prawem, nie mógł on "przepaść" i nowo wybrani posłowie musieli się z nim zmierzyć. Była to szczególnie istotna kwestia, zwłaszcza dlatego, że jeszcze przed wyborami parlamentarnymi politycy Prawa i Sprawiedliwości apelowali, aby nie odrzucać projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu i zawsze przeprowadzać projekt przez cały proces legislacyjny.

Proces ten składa się z kilku etapów. Są to: pierwsze czytanie, drugie czytanie i trzecie czytanie, po którym Sejm może uchwalić lub nie, rozpatrywaną ustawę. Jeśli do tego dojdzie prace przenoszą się do Senatu, gdzie, po pracach w komisjach i obradach, ponownie ustawa może zostać uchwalona lub odrzucona. Jeśli zostanie uchwalona bez poprawek - do podpisania otrzymuje ją prezydent.

Reklama

Mimo wcześniejszych, przedwyborczych apeli - klub PiS podczas pierwszego czytania złożył wniosek o odrzucenie projektu, choć pozostałe kluby były za tym, aby rozpoczęły się prace w komisjach.

- Wniosek o odrzucenie projektu, po dyskusji w klubie, wycofaliśmy. Zrobiliśmy to nie ze względu na to, że popieramy ten projekt, bo nie popieramy go, ale dlatego, że postanowiliśmy być konsekwentni. Dlatego pozwolimy by przeszedł on całą procedurę legislacyjną: pierwsze, drugie i trzecie czytanie, a w trzecim czytaniu powrócimy do tego wniosku - wyjaśniała wówczas w rozmowie z PAP Marzena Machałek (PiS), wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

"Świecka szkoła"

Projekt, pod którym podpisało się 150 tysięcy obywateli zakłada, że "koszty związane z organizacją nauki religii nie mogą w części ani w całości być finansowane ze środków publicznych w rozumieniu przepisów o finansach publicznych". Z obliczeń, jakimi posługuje się organizacja wynika, że chodzi o kwotę 1,35 miliarda złotych. 

W projekcie znajduje się także zapis, który zakłada, by w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach lekcje religii organizowane były - jak dotąd - na życzenie rodziców, ale w szkołach ponadgimnazjalnych na życzenie samych uczniów. Autorzy projektu uważają, że są uczniowie w tym wieku są już wystarczająco dojrzali, by podjąć decyzję w tej sprawie. Aktualnie uczeń może podjąć samodzielnie decyzję po ukończeniu 18. roku życia.

Inicjatorzy projektu chcą ponadto, aby środki przeznaczane na finansowanie religii zostały wykorzystane w inny sposób. Ich propozycja obejmuje lekcje wyrównawcze dla uczniów, którzy nie radzą sobie z nauką, finansowanie szkoleń dla nauczycieli, czy ufundowanie sprzętu do pracowni i sal gimnastycznych. 

Marcin Celiński, który odpowiedzialny był za zaprezentowanie projektu ustawy przypominał w Sejmie słowa prymasa Józefa Glempa, który kiedyś deklarował: "Kościół nie chce ani złotówki z budżetu państwa za nauczanie religii w szkołach publicznych. My do szkół nie idziemy po pieniądze, my tam idziemy z misją". -  Tak też było w pierwszych latach katechezy. Tymczasem dziś jest inaczej - mówił Celiński. 

- Dziś katecheza oznacza 30 tysięcy etatowych pracowników z tzw. misją, to jest w praktyce wyłączonych z nadzoru kuratoryjnego, realizujących programy, które nie są zatwierdzane ani kontrolowane przez finansujące całe to przedsięwzięcie państwo polskie - kontynuował współinicjator projektu ustawy.

"Dzieci, które chodzą na religię sa mniej podatne na zachowania patologiczne"

- Zgodnie z danymi przekazanymi z diecezji do Komisji Wychowania Katolickiego KEP, w roku szkolnym 2014/2015 w lekcjach religii uczestniczyło w Polsce ponad 87 procent uczniów. Jednym z powodów, dla którego rodzice tak chętnie wybierają religię jest fakt, że nauczyciele religii pomagają rodzicom w wychowaniu ich dzieci. Badania naukowe wykazują też, że dzieci, które uczestniczą w lekcjach religii są mniej podatne na zachowania patologiczne, związane choćby z użyciem narkotyków, czy dopalaczy - wyjaśnia rzecznik KEP. - W wielu krajach Europy religia jest finansowana ze środków publicznych. Nie można zapomniać, że większość podatników w naszym kraju to katolicy - dodaje ks. dr Paweł Rytel-Andrianik.

"Szkoła bez religii zmienia się w szkołę ateistyczną i ateizującą" - napisali z kolei biskupi z Prezydium KEP w komunikacie z dn. 2 lutego. - Domaganie się przez autorów projektu ustawy, aby nauczanie religii było finansowane przez Kościół lub rodziców, oznacza w istocie dodatkowe obciążenie rodziców - członków Kościoła, których dzieci uczęszczają na katechezę w szkole - uważają przedstawiciele Konferencji Episkopatu Polski.

Czy lekcje religii w szkołach powinny być finansowane z budżetu państwa? Weź udział w głosowaniu:

Konkordat, czyli obowiązek 

Po raz pierwszy lekcje religii do szkół zostały wprowadzone jeszcze w 1921 roku, a w 1925 roku zasady ich prowadzenia były ściśle uregulowane przez konkordat. I chociaż władze Polski Ludowej wypowiedziały ten konkordat w 1945 roku, religia nadal była w szkołach obecna. Ograniczono jedynie jej ilość z dwóch, do jednej godziny w tygodniu. Stan ten utrzymywał się do 1961 roku, kiedy to prowadzenie lekcji religii w szkołach zostało całkowicie zakazane.

Ministerstwo Edukacji Narodowej uregulowało tę sytuację w 1990 roku. Dodatkowo w nowym konkordacie podpisanym w 1993 roku gwarantowano, że każda szkoła ma zapewnić możliwości i środki do nauczania religii. 

Od 2007 roku ocena z religii jest wliczana do średniej ocen. Obecnie uczniowie mają religię przez dwie godziny w tygodniu. 

Zgodnie z ustaleniami - jeśli zapisy ustawy kolidują z zapisami konkordatu - ten drugi ma pierwszeństwo. Jak jednak wygląda rola finansowania lekcji religii z budżetu w świetle konkordatu? Czy w razie przyjęcia nowelizacji ustawy, Polska musiałaby zerwać konkordat? Niekoniecznie. 

- Konkordat nie przesądza, kto ma finansować lekcje religii w szkołach. Mówi tylko o tym, że państwo ma zapewnić możliwość ich organizowania - wyjaśnia w rozmowie z Interią dr hab. Paweł Borecki, kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na wydziale Prawa i Administracji UW. - Zapisy można więc interpretować dwojako. Jednak ewentualne wprowadzenie nowelizacji ustawy, nie wymaga zrywania konkordatu - wyjaśnia ekspert. 

Jak dodaje dr hab. Borecki, autor publikacji "Respektowanie polskiego konkordatu z 1993 roku. Wybrane problemy", pewne zapisy konkordatu wymagają doprecyzowania. Należałoby także wyjaśnić rolę księdza, czy katechety, który, tak jak każdy nauczyciel innego przedmiotu, zatrudniany jest na podstawie przepisów ustawy - Karta Nauczyciela.

Polska a kraje UE

Katolicka Agencja Informacyjna w ubiegłym roku opublikowała wynik badania, z którego wynika, że religia nie jest nauczana w szkołach publicznych tylko w czterech krajach Unii Europejskiej (Francja, Luksemburg, Holandia i Słowenia).  

Okazuje się ponadto, że w 9 krajach UE udział w lekcjach religii jest obowiązkowy. Jest tak w Austrii, na Cyprze, w Danii, Finlandii, Grecji, na Maltcie, w Niemczech, Szwecji, i Wielkiej Brytanii.

15 państw UE daje rodzicom bądź uczniom wybór. Mogą oni zdecydować, czy chcą brać udział w lekcjach religii prowadzonych w szkole. Takiego wyboru mogą dokonywać obywatele: Belgii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Hiszpanii, Irlandii, Litwy, Łotwy, Polski, Portugalii, Rumunii, Słowacji, Węgier i Włoch.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy