Reklama

Reklama

Sceny jak ze "Szczęk": Rekin odgryzł surferowi ręce

23-letni surfer Sean Pollard cudem uniknął śmierci po ataku żarłacza białego. Rekin odgryzł mężczyźnie dłoń i przedramię oraz okaleczył jego nogi.

Sytuacja, która miała miejsce na plaży Kelpids w zatoce Wylie niedaleko miasta Esperance w Zachodniej Australii przypominała sceny ze słynnego filmu "Szczęki" Stevena Spielberga.

Reklama

W czwartek (2 października) surfujący po falach 23-letni Sean Pollard został zaatakowany przez żarłacza białego. Rekin odgryzł mężczyźnie przedramię, dłoń drugiej ręki oraz poważnie okaleczył nogi.

Pomimo tak poważnych obrażeń surfer zdołał dopłynąć na desce do brzegu.

"Krwawiąc przepłynął jakieś 100 metrów. To chyba największy akt odwagi, jaki miałem okazję kiedykolwiek widzieć" - powiedział w rozmowie z radiem Fairfax świadek zdarzenia o imieniu Robbie.   

Inny świadek Ross Tamlin surfował około 400 metrów od ofiary ataku rekina. "Nagle usłyszałem przeszywający krzyk. Poczułem strach i szybko dopłynąłem do brzegu, mając w pamięci ostatnie doniesienia na temat rekinów pływających w okolicy" - skomentował.

Sean Pollard miał sporo szczęścia. Jak się okazało, na plaży przebywała w cywilu ratowniczka medyczna. Gdyby nie obecność kobiety, poszkodowany najprawdopodobniej nie przeżyłby ataku rekina.

Ratownik obwiązała krwawiące kończyny mężczyzny opaskami uciskowymi, a następnie zatamowała krwotok ręcznikami. Pomimo upływu krwi Sean Pollard przez cały czas był przytomny.

W tym czasie w drodze na plażę była już karetka pogotowia.

"Mąż ratowniczki również pojawił się na plaży, by posurfować. Ona mu jedynie towarzyszyła i dzięki temu uratowała życie pechowcowi. Należy jej się największy szacunek" - komentuje cytowany wyżej Robbie.

Sean Pollard został przewieziony do szpitala w Perth. Choć jego stan wciąż jest krytyczny, to jednak nie pogarsza się.

Dodajmy, że lokalne władze schwytały i zabiły dwa żarłacze białe pływające w okolicach zdarzenia. Jeden rekin mierzył 4 metry, a drugi 3,5 metra. Nie ma jednak pewności, że to właśnie te osobniki odpowiedzialne były za atak na surfera.

"Nawet po dokonaniu sekcji i zbadaniu zawartości przewodu pokarmowego tych zwierząt, możemy nie uzyskać dowodów na to, że to właśnie te drapieżniki zaatakowały mężczyznę. Rekiny znane są z tego, że często opróżniają zawartość żołądka" - oświadczyli oficjele.

Zabicie chronionych żarłaczy białych spotkało się ze sprzeciwem aktywistów na rzecz praw zwierząt z Humane Society International. Organizacja zauważyła, że "zwyczajne zabijanie rekinów nie zredukuje możliwości kolejnych ataków". Humane Society International zaapelowało również o inne metody zmniejszenia ryzyka ataków rekinów, jak ustawianie znaków ostrzegawczych czy zamykanie niebezpiecznych plaży.

Od 1791 roku w Australii zanotowano 599 ataków rekinów na ludzi. 179 z nich zakończyło się śmiercią ofiar.

AW

Dowiedz się więcej na temat: rekin | atak rekina | Australia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama