Reklama

Reklama

Rozmowy na linii Polska-Wielka Brytania. Co udało się osiągnąć?

Jakie znaczenie ma wizyta Davida Camerona w Polsce? Czy Wielka Brytania jest naszym niepodważalnym sojusznikiem? Te i inne kwestie wyjaśnia w rozmowie z Interią dr Karolina Borońska-Hryniewiecka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Justyna Mastalerz, Interia.pl: Jak, Pani zdaniem, można ocenić dzisiejsze spotkanie premiera Davida Camerona z Beatą Szydło oraz Jarosławem Kaczyńskim?

Dr Karolina Borońska-Hryniewiecka, PISM: - Widoczny jest postęp w rozmowach Davida Camerona z przedstawicielami polskiego rządu. Jesteśmy coraz bliżej porozumienia. Wygląda na to, że po dzisiejszej wizycie wzrosło prawdopodobieństwo kompromisu.

Co udało się osiągnąć?

- Davidowi Cameronowi udało się przekonać Polskę do tego, że propozycja, którą przedstawił Donald Tusk we wtorek, jest dobra, kompromisowa, rozsądna. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jest usatysfakcjonowany rozmowami. Myślę, że to bardzo dobry znak dla wszystkich. Dwie wizyty Davida Camerona w stolicy Polski w ciągu dwóch miesięcy dowodzą tego, że Polska jest kluczowym partnerem w negocjacjach z Wielką Brytanią. Największa grupa imigrantów, którzy przebywają obecnie na Wyspach, to właśnie Polacy. Polska również jeśli chodzi o populację, jest największym graczem gospodarczym i politycznym dla Wielkiej Brytanii.

Reklama

Czy Polska po dzisiejszym spotkaniu będzie sojusznikiem Wielkiej Brytanii?

 - Można się pokusić od sformułowanie, że Polska na liście Davida Camerona jest już "odhaczona", jeśli chodzi o państwa bardziej oporne wobec  propozycji ograniczenia świadczeń dla imigrantów. Myślę, że po dzisiejszych rozmowach Cameron zminimalizował ryzyko polskiego weta w sprawie propozycji tzw. "hamulca bezpieczeństwa". Wczoraj istniała jeszcze pewna konfuzja, nieporozumienie. W wywiadzie dla "The Times" premier Beata Szydło powiedziała, że nie jest zadowolona z propozycji kompromisu w negocjacjach Wielkiej Brytanii z UE.

Czy po dzisiejszych rozmowach to stanowisko się zmieniło?

- Moim zdaniem premier Beata Szydło w "The Times" odniosła się nie tyle do treści propozycji Donalda Tuska, ile do sytuacji, w której Polacy już mieszkający na Wyspach, byliby pozbawieni zasiłków. Wiadomo, że w tej propozycji Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska tak to nie wygląda. Jest tam jasno określone, że obostrzenia będą dotyczyć dopiero nowych imigrantów, którzy przyjadą do Wielkiej Brytanii i podejmą tam pracę. Nie obejmą ok. miliona Polaków, którzy już tam są. Pamiętajmy, że wprowadzenie tzw. "hamulca bezpieczeństwa" będzie miało miejsce dopiero po referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. To nie zostanie wprowadzone jutro, ani pojutrze. Najpierw Wielka Brytania musi zadecydować czy zostaje w Unii. Dopiero potem porozumienie wejdzie w życie. Wiemy jednak, że rozwiązanie to nie pozbawi Polaków mieszkających na Wyspach zasiłków związanych z rynkiem pracy. To był dla Polski bardzo ważny element w dzisiejszych rozmowach. Jest on wpisany w propozycję UE.

Jarosław Kaczyński po spotkaniu z Davidem Cameronem zapowiedział, że "wszelkiego rodzaju ograniczenia będą mogły być podjęte tylko i wyłącznie na podstawie decyzji władz Unii Europejskiej, a więc z polskim udziałem". Dodał, że "nie będzie to narzucane arbitralnie przez jeden kraj". Co możemy przez to rozumieć?

- Państwo, aby zaciągnąć hamulec bezpieczeństwa, musi udowodnić w sposób obiektywny poprzez dane liczbowe, że jej system świadczeń i usług publicznych jest przeciążony. Ważne jest, by mechanizm weryfikacji był jak najbardziej przejrzysty i transparentny oraz, żeby np. powołano specjalny zespół ekonomistów, którzy na poziomie Unii będą oceniać i analizować sytuację konkretnych państw. Ważne jest, by weryfikować stan obciążenia w sposób obiektywny.

Jakie są inne, kluczowe punkty wtorkowej propozycji przedstawionej przez Donalda Tuska dot. hamulca bezpieczeństwa?

- Przede wszystkim to, że rozwiązanie nie jest skierowane tylko dla Wielkiej Brytanii. Każde państwo, które wykaże, że jej system świadczeń społecznych czy usług publicznych jest obciążany przez nadmierny napływ imigrantów z Unii, będzie mogło zaciągnąć taki hamulec. Mamy więc tutaj dwie istotne sprawy. Po pierwsze - niedyskryminacja innych państw i ich obywateli, po drugie - symetria tego rozwiązania. Każde państwo będzie mogło z tego rozwiązania skorzystać, w zależności od napływu imigrantów.

Czy nastąpi pełne strategiczne partnerstwo między Polską, a Wielką Brytanią, o której mówił dziś David Cameron?

- Polska i Wielka Brytania już są strategicznymi partnerami, co potwierdziły dzisiejsze rozmowy. Teraz mamy zapowiedź, że ich strategiczna współpraca się umocni, głównie w obszarze polityki bezpieczeństwa.

Jak zmienią się stosunki polsko-brytyjskie? W jaką pójdą stronę?

- Głównym celem współpracy Polski i Wielkiej Brytanii jest wzmacnianie wschodniej flanki NATO. Wielka Brytania jest jednym z naszych największych sojuszników. Jest też głównym sojusznikiem, jeśli chodzi o utrzymanie sankcji wobec Rosji. Pamiętajmy, że sankcje wobec Rosji utrzymuje Unia Europejska, więc Wielka Brytania jako gracz w UE jest bardzo ważna w tej kwestii. Jest siłą nacisku na resztę państw, by nadal utrzymywać te sankcje, dopóki nie rozwiąże się kryzys ukraiński. Polsce ogromnie na tym zależy.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje