Reklama

Reklama

Przemoc - trudny problem, zbyt proste narzędzia

Dzięki nowym narzędziom policja lepiej identyfikuje zagrożenia życia i zdrowia ofiar w przypadkach przemocy domowej – informuje MSW. Od początku roku rzeczywiście liczba zatrzymań wzrosła, ale - jak twierdzą specjaliści - wciąż brakuje w Polsce rozwiązań pomagających szybciej oceniać sytuację i skutecznie reagować, gdy istnieje prawdziwe zagrożenie.

Problem przemocy domowej jest poważny. Rada Europy ocenia, że ok. 25 proc. kobiet doświadcza przemocy fizycznej, a 10 proc. doznało przemocy seksualnej z użyciem siły.  W badaniach przeprowadzonych przez TNS OBOP w 2010 roku większość respondentów oceniła, porównując obecną sytuację z tą sprzed 10-15 lat, że nastąpił wzrost liczby ofiar przemocy i sprawców tych przestępstw. Jednocześnie ofiarą przemocy w rodzinie padło nawet 16 proc. badanych osób, a 60 proc. z nich oświadczyło, że zna przynajmniej jedną rodzinę, w  której kobiety są bite.

Zdaniem wiceprezes Fundacji Dzieci Niczyje, to nie liczba aktów przemocy wzrosła w znaczny sposób. - Obecnie mamy większe przyzwolenie społeczne na to, by o tym mówić  - tłumaczy Maria Keller - Hamela.  - Jeszcze kilka lat temu, często panowało takie przekonanie, że przemoc w rodzinie nie jest  powszechnym zjawiskiem. Traktowano ją raczej jako problem rodzin patologicznych. Obecnie, gdy coraz więcej ludzi rozumie, że należy zgłaszać przypadki stosowania przemocy, okazuje się, że skala zjawiska jest naprawdę ogromna - dodaje.

Reklama

Kwestionariusz: "czy dziecko było duszone"

Dobra ocena sytuacji w przypadku stosowania przemocy jest bardzo ważna. Czasami może nawet uratować życie ofiary. W tej pierwszej fazie zgłoszenia stosowania przemocy kluczową rolę odgrywają policjanci przyjeżdżający na miejsce zdarzenia. Od stycznia 2014 roku wprowadzono instrukcje, które - jak podaje MSW - pomagają im weryfikować okoliczności świadczące o tym, że mają do czynienia z zagrożeniem wymagającym interwencji.

Kwestionariusz pozwala ocenić, czy wystąpiła sytuacja, w której zatrzymanie sprawcy jest konieczne.  W karcie pojawiają się pytania: czy doszło do duszenia, czy doszło do aktów przemocy z użyciem niebezpiecznego narzędzia lub groźby jej użycia, czy sprawca groził ofierze zabiciem; w przypadku dzieci: czy sprawca dusił dziecko, czy nim rzucił. Jeśli odpowiedź w początkowych punktach jest twierdząca, funkcjonariusze powinni rozpocząć procedurę zatrzymania sprawcy, a jeśli w rodzinie znajduje się dziecko - umieszczenia go w placówce opiekuńczej.

Skomplikowana sytuacja

- Podstawowa trudność wynika z faktu, że każda z sytuacji jest dynamiczna - tłumaczy Sławomir Konieczny z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie już w 2013 roku testowano funkcjonowanie kwestionariuszy. - Każda historia ma inne podłoże i mimo, że można wyodrębnić podobne czynniki, i tak na każde ze zdarzeń należy patrzeć odrębnie. Policjant podczas interwencji musi oceniać zachowanie każdej ze stron konfliktu, jak i ustalić rzeczywiste przyczyny sytuacji - tłumaczy rzecznik.

Bardzo ważna jest również sama gotowość ofiary na to, by ujawnić swoją sytuację. - Ofiara boi się tego, co stanie się po zgłoszeniu stosowania przemocy - wyjaśnia Krzysztof Kościółek, psychoterapeuta zajmujący się pomocą ofiarom przemocy, współtwórca Tarnowskiego Centrum Psychoterapii, współpracownik zamiejscowy Instytutu Integralnej Psychoterapii Gestalt. - Boi się nieznanego i zmian, które nastąpią, nawet kiedy są to zmiany na lepsze - dodaje.

- Jeśli chodzi o moment, w którym policja przyjeżdża na interwencję, często przy ofierze znajduje się sprawca. Jeżeli policja nie rozdzieli tej sytuacji, nie zadba o to by, rozmawiać z ofiarą na osobności, a nie w otoczeniu sprawcy, to nie dowie się prawdy - wyjaśnia Kościółek.

Policjanci nie powinni tego robić

Błędy popełniane przez policjantów mogą zaważyć na dalszym losie osób, które nierzadko są latami bite i zastraszane. By osoba chciała mówić o swojej sytuacji, a następnie ją zmieniać, musi mieć poczucie, że zgłoszenie sprawy odpowiednim organom ma sens.

- Często na etapie zgłoszenia dochodzi do tzw. wtórnej wiktymizacji - mówi Kościółek. - Nie twierdzę, że to norma, ale od moich klientek mam takie informacje, że czasami słyszą: "No proszę pani, mogłaby pani się dogadać z mężem, może to nie jest aż takie straszne, czego pani od nas oczekuje, skoro tyle lat  w tym pani tkwiła." Należy jednak podkreślić, że zjawisko przemocy jest niezwykle trudne zarówno dla pomagacza jak i służb - podsumowuje.

Czy kwestionariusz pomaga?  

Czy w tak skomplikowanej sytuacji, tak uproszczone narzędzie, jak kwestionariusz, może pomóc odpowiednio reagować?

Jak twierdzi Maria Keller-Hamela - wiceprezes Zarządu Fundacji Dzieci Niczyje, współpracującej przy projekcie kwestionariusza - dzięki jaśniejszej procedurze policjanci są uwrażliwieni i przede wszystkim wiedzą, jak odpowiednio reagować.  - Słyszymy o wielu przypadkach, gdzie przemoc fizyczna kończy się śmiercią dziecka, dlatego należy robić wszystko, by interweniować na jak najwcześniejszym etapie - tłumaczy.

Pomocność kwestionariusza potwierdza również Sławomir Konieczny. - Młodszym policjantom przypomina, na jakie okoliczności należy zwrócić uwagę, starszym pomaga uniknąć rutyny i oceniać każdą z okoliczności odrębnie. Najważniejszym zadaniem formularza jest pomoc w określeniu, czy należy bezwzględnie odizolować sprawcę od ofiary oraz czy istnieje ryzyko ponownego wystąpienia zachowania u obydwu ze stron - wyjaśnia.

Przemoc jest wysublimowana

Wątpliwości ma psychoterapeuta Krzysztof Kościółek, który wskazuje, że kwestionariusz jest ogromnym uproszczeniem.  Nie mówi w ogóle o bardziej wysublimowanych formach przemocy, które również są wielką krzywdą i niosą ze sobą ogromne spustoszenie.

- Miałem kiedyś pacjentkę, która przez wiele lat była zastraszana przez męża, na różne sposoby. Mężczyzna nie pozwalał jej pracować. Na wyżywienie całej rodziny, gdzie było czworo dzieci, dawał 15 zł  dziennie. Wymagał przy tym, by jego obiad był mięsny. Nie interesowały go posiłki reszty domowników. To tylko jeden z wielu przykładów. Gdzie jest takie miejsce w kwestionariuszu, które wychwyci taką rzecz? - pyta Kościółek.  - Przemoc jest bardzo skomplikowana i zakamuflowana -dodaje.

Kwestionariusz "prosty jak budowa cepa, ale działa"

Po wprowadzeniu kwestionariusza liczba zatrzymań i odizolowań sprawców wzrosła. Od stycznia do września w 2013 roku policjanci zatrzymali 6,5 tys. podejrzewanych sprawców przemocy. W 2014 już prawie  10 tys. - raportuje MSW. Liczba sprawców doprowadzonych do Izb Wytrzeźwień wzrosła blisko o 63 proc. Łącznie funkcjonariusze przewieźli do Izby Wytrzeźwień lub do pomieszczeń dla zatrzymanych 20 tys. nietrzeźwych osób - wynika ze statystyk.

- Skoro tak proste narzędzie jak kwestionariusz znacznie poprawia statystyki, to jak sytuacja wyglądała wcześniej -  pyta Krzysztof Kościółek. - Jeśli sam formularz nie rzuca światła na bardziej skomplikowane formy przemocy, a mimo to działa, to ilu rzeczy policjanci interweniujący wcześniej nie wychwytywali - zastanawia się psychoterapeuta.

Jeden formularz nie załatwia sprawy

Samo postępowanie w przypadkach przemocy rzeczywiście dość często kończy się czasowym zatrzymaniem sprawcy czy przewiezieniem go na Izbę Wytrzeźwień. - W takich przypadkach prokurator i sąd mają obowiązek określić, czy nie istnieją przesłanki do dłuższego odizolowania sprawcy od ofiary - mówi Konieczny. Jeśli ich nie ma, osoba taka powraca do domu - dodaje.  

Wraca do domu po to, by się zmienić, albo ukarać żonę, która doniosła na "własnego męża". W samym województwie lubuskim sytuacje, w których następują powtórne interwencje, to 21 proc. wszystkich zdarzeń - informuje Komenda Wojewódzka Policji.

Wprowadzono nowe narzędzie, ale wciąż potrzebne są kolejne rozwiązania - tłumaczą eksperci. 

W kwestii ochrony dzieci, dobrym rozwiązaniem jest stworzenie specjalistycznych służb ochrony dzieci - mówi Maria Keller-Hamela. -  Takie instytucje działają na Zachodzie, ale także na Litwie i Łotwie. Pracują w nich  doświadczeni specjaliści, którzy potrafią ocenić, czy  przemoc rzeczywiście jest stosowana i jak duże jest zagrożenie dla dziecka. Wiedzą jak pomagać, by pomoc ta była skuteczna i przynosiła pożądane rezultaty - wyjaśnia.

Przerwać zaklęty krąg milczenia

Zarówno psychologowie, jak  i policja wskazują na rolę sąsiadów, przyjaciół i dalszej rodziny. - Nie możemy czekać, ignorować, bo potem dochodzi do tragicznych sytuacji związanych z zagrożeniem życia i zdrowia dzieci - alarmuje Maria Keller-Hamela.

Policjanci przyznają, że zgłoszenia przyjmowane są zarówno od rodzin, jak i od sąsiadów. - W ostatnich latach, po kampanii w mediach zapoczątkowanej przez Policję, właśnie sąsiedzi i dalsi członkowie rodziny przestali być bierni - mówi Sławomir Konieczny. - Zrywamy z mitem "co za ścianą, tego nie widzę". To dobry sygnał. Mówienie wprost o tym, że problem przemocy istnieje, powoduje, że  większa liczba osób decyduje się na informowanie o takich sytuacjach. Pozostaje pewna grupa przypadków, w których ofiara w obawie o konsekwencje, umiejętnie skrywa niekorzystną sytuację. Wtedy kluczową rolę odgrywa policjant, często dzielnicowy, którego zadaniem jest przerwać ten zaklęty krąg milczenia.

By pomóc funkcjonariuszom w odpowiednim reagowaniu, przygotowano prosty kwestionariusz, który ma im ułatwić ocenę skomplikowanej sytuacji. Już widać, że korzystanie z niego przynosi rezultaty. Ale, choć jest niezwykle ważny, nie wyczerpuje problemu, ponieważ uwzględniono w nim tylko te najbardziej oczywiste przejawy przemocy. Warto się zastanowić, jak wyglądałyby statystyki, gdyby funkcjonariusze mieli do dyspozycji bardziej zaawansowane narzędzia.

Przemoc jest jak góra lodowa - mówią eksperci.  Wiemy tylko o widocznym wierzchołku, ogromna część problemu wciąż pozostaje w ukryciu.    

Jolanta Kamińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje