Reklama

Reklama

"Przełomowy" plan Unii Europejskiej. Polska wyda 71,2 mln euro?

- Problem migrantów w Europie ma zostać rozwiązany poza granicami UE - powiedziała wczoraj po szczycie UE-Turcja premier Beata Szydło. UE zawarła także z Turcją umowę, która obejmie powrót do negocjacji o akcesji, a także między innymi 3 miliardy euro na pomoc dla uchodźców. Zgodnie z tą obietnicą Turcja najprawdopodobniej otrzyma od Polski 71,2 milionów euro (ok. 284 mln zł). Stanowisko Beaty Szydło na szczycie w Brukseli w rozmowie z Interią komentuje Rafał Baczyński-Sielaczek z Instytutu Spraw Publicznych.

Unia Europejska w zamian za pomoc z problemem uchodźców obiecała Turcji ożywienie negocjacji akcesyjnych, zniesienie wiz, a także 3 miliardy euro. Wśród tych pieniędzy ma być "składka" naszego kraju, która wyniesie 71,2 mln euro. Według Tuska to "plan przywrócenia porządku" na granicy Unii Europejskiej z Turcją, przez którą do Europy przedostaje się najwięcej uchodźców. 

Kompromis, jaki udało się osiągnąć na szczycie UE-Turcja ma także inne, bardziej polityczne oblicze. Premier Turcji  Ahmet Davutoglu jasno dał do zrozumienia, że w jego mniemaniu 29 listopada 2015 to "historyczny dzień dla starań Turcji o przyjęcie do UE". W niedzielę uzgodniono także, że szczyty UE-Turcja powinny się odbywać dwa razy do roku. Jaki wymiar mają podjęte wczoraj kroki? 

Reklama

- Podjęliśmy decyzję o tym, że będzie próba rozwiązania problemu migrantów poza granicami Unii Europejskiej, jednocześnie wzmocnienie kontroli granic zewnętrznych, oczywiście pomoc humanitarna. Zgodziliśmy się, że będą przeznaczane na realizację tego celu środki finansowe - mówiła premier na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu, nie potwierdzając jednak doniesień o tym, że Polska będzie musiała przeznaczyć na ten cel ponad 71 milionów euro. 

Szydło podkreśliła, że podjęto decyzję o udzieleniu pomocy finansowej, w której Polska weźmie udział. Zaznaczyła jednak, że powinna ona dotyczyć krajów UE w sposób solidarny i sprawiedliwy.

"To postawa braku solidarności"

Ekspert z ISP w rozmowie z Interią zaznacza, że taka zachowawczość, która przebija się z postawy Beaty Szydło i jej rządu, jest spójna z postanowieniami, jakie premier przedstawiła podczas swojego expose. Według Baczyńskiego-Sielaczka stanowisko zaprezentowane przez Polskę na szczycie wskazuje na obranie strategii dystansu wobec problemów związanych z napływem uchodźców. - To potwierdzenie słów premier Szydło z expose, gdzie wyraźnie określiła swój stosunek do tego problemu. Wskazała, iż fala uchodźców napływająca do Niemiec to problem niemiecki, a Polska nie zamierza ponosić odpowiedzialności za jego rozwiązanie. To postawa braku solidarności i odpowiedzialności za sprawy europejskie - ocenia ekspert.

- Celem polskiego rządu jest minimalizowanie zaangażowania w rozwiązanie kryzysu uchodźczego - uważa Baczyński-Sielaczek. Według analityka zajmującego się programem polityki migracyjnej potwierdzeniem tej tezy jest wsparcie rządu Beaty Szydło dla strategia działań na granicach zewnętrznych UE, a także dla zacieśniania współpracy z Turcją.

Ponieważ aspekt relokacji uchodźców zszedł obecnie na dalszy plan, decyzje, jakie zapadły na wczorajszym szczycie UE są dla Beaty Szydło korzystne z politycznego punktu widzenia. Dlaczego? 

- Warto podkreślić fakt, iż dla partii krytykującej decyzję Ewy Kopacz o przyjęciu uchodźców, zgoda na kwoty uchodźców i włączenie w program relokacji, byłyby wizerunkową porażką. A tego obecny rząd próbuje uniknąć - zaznacza ekspert z ISP. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje