Reklama

Reklama

"Prokurator Generalny nie był strażnikiem niezależności"

"Żeby prokuratura była niezależna, prokurator Seremet musiałby stać się strażnikiem tej niezależności, a nim nie był. To my musieliśmy się zwracać do niego z apelami w tej sprawie - mówi Interii Przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, komentując nową ustawę Prawo o prokuraturze, która w piątek weszła w życie. O ocenę wprowadzonych zmian poprosiliśmy prokuratorów Jacka Skałę i Małgorzatę Bednarek.

W piątek weszła w życie ustawa Prawo o prokuraturze, na mocy której funkcje Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zostały połączone. Tę reformę rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał już w kampanii wyborczej.

Reklama

Zbigniew Ziobro podczas wczorajszej konferencji prasowej przekonywał, że połączenie obu funkcji pozwoli odzyskać rządzącym kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Nowa ustawa zakłada likwidację prokuratury wojskowej i włączenie jej do struktur cywilnych (nastąpi to 4 kwietnia br.). Zamiast Prokuratury Generalnej powstanie Prokuratura Krajowa, a prokuratury apelacyjne zamienią się w regionalne.

"Połatana toga"

Sam fakt wprowadzenia nowej ustawy pozytywnie ocenia Przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, prokurator Jacek Skała.

- Ta, która obowiązywała do 4 marca 2016, pochodziła z epoki stanu wojennego - mówi w rozmowie z Interią.

- Liczba nowelizacji tego aktu prawnego spowodowała, że określano ją mianem "połatanej togi". Oczywiście chcielibyśmy, aby na stworzenie nowego Prawa o prokuraturze było więcej czasu - stwierdza, ale jak dodaje, pośpiech wiązał się z zakończeniem kadencji dotychczasowego prokuratora generalnego. 

Do pozytywnych rozwiązań, jakie wprowadza ustawa, Skała zalicza zasadę obowiązkowego referatu oskarżycielskiego dla każdego prokuratora. W tej chwili około 30 procent prokuratorów ani nie prowadzi śledztw, ani nie występuje w sądzie. Korzystnym rozwiązaniem jest również wyeliminowanie ocen okresowych dla prokuratorów, czy wprowadzenie jawności postępowań dyscyplinarnych.

W tych kwestiach z opinią prokuratora Skały zgadza się również prokurator Małgorzata Bednarek z Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem".

- Ustawa jest zgodna z moimi oczekiwaniami jako prokuratora, bo zakłada obowiązek prowadzenia i nadzorowania postępowań przygotowawczych przez każdego prokuratora i bronienia aktów oskarżenia przed sądem. Poprzednia ustawa takiego obowiązku nie nakładała - stwierdza.

Ustawa upraszcza strukturę organizacyjną

Nowa ustawa, zdaniem prokuratora Skały zawiera kilka narzędzi, które pozwolą dążyć do poprawy jakości prokuratorskiej pracy. Jak jednak zastrzega nasz rozmówca, prokuratura jest organem pracującym sprawnie. - W 98,5 procentach spraw, w których kierujemy do sądów akty oskarżenia, zapadają wyroki skazujące. Krótko mówiąc, w sądach przegrywamy tylko w niespełna 2 procentach spraw - przekonuje.

Jak mówi, na poprawę funkcjonowania prokuratury może wpłynąć uproszczenie struktury organizacyjnej oraz stworzenie wydziałów do walki z przestępczością zorganizowaną na poziomie centralnym, co jest normą międzynarodową. - Jednostki te zniesiono po 2007 roku, z czego mogli być zadowoleni wyłącznie nasi przeciwnicy procesowi - przypomina przewodniczący związku.

"Dla prokuratorów liniowych jest bez znaczenia, kto stoi na czele"

 - Niestety w ustawie brakuje jasnej regulacji, zakazującej odbierania prokuratorom spraw, co uważam za największą patologię, występującą zresztą zarówno pod rządami samodzielnego prokuratora generalnego, jak i w okresie unii personalnej z urzędem Ministra Sprawiedliwości - krytykuje nasz rozmówca. 

Jednocześnie przekonuje, że niezależność prokuratorska kończy się zawsze w momencie, w którym prokurator traci śledztwo, bo prowadzi je sprzecznie z oczekiwaniami decydentów.

- Dla prokuratorów liniowych jest bez znaczenia, kto stoi na czele prokuratury. Istotne jest to, czy mogą spokojnie pracować. Jak było pod rządami niezależnego prokuratora generalnego? Proszę zapytać prokuratora, który chciał zrobić przeszukanie u ministra Cezarego Grabarczyka, albo tego, który postawił zarzuty wiceministrowi finansów. Pierwszy stracił sprawę, a w przypadku drugiego uchylono zarzuty. Żeby prokuratura była niezależna, prokurator Seremet musiałby stać się strażnikiem niezależności prokuratorów. A nim nie był. To my musieliśmy się zwracać do niego z apelami o poszanowanie naszej niezależności - przyznaje.

"Jeśli prokurator nie zgadzał się z przełożonym miał problem"

Zdaniem Małgorzata Bednarek, obecnie istnieje większa gwarancja kontroli decyzji procesowych podejmowanych przez prokuratora bezpośrednio przełożonego, niż w poprzednim systemie.

- Zgodnie z poprzednią ustawą, prokurator mógł wyłączyć bezpośrednio mu podwładnego prokuratora z podejmowania jakiejś kluczowej decyzji i podjąć ją samemu poprzez czasowe przejęcie śledztwa i w tym czasie np. uchylić postanowienie o przedstawieniu zarzutów i oddać na powrót sprawę temu samemu referentowi - tłumaczy w rozmowie z Interią Bednarek.

- Finalnie prokurator prowadzący sprawę nie mógł postawić zarzutów tej samej osobie, co w efekcie prowadziło do umorzenia postępowania. Natomiast nowa ustawa daje prokuratorowi możliwość wnoszenia o wyłączenie go z prowadzenia postępowania w momencie, gdy nie będzie zgadzał się z wydanym poleceniem służbowym. Jeżeli jego wniosek nie zostanie uwzględniony, ostateczną decyzję podejmie prokurator wyższego szczebla. Wcześniejsza ustawa nie dawała podstaw do kontroli decyzji, które podejmował bezpośrednio przełożony - wyjaśnia i dodaje, że gwarancja kontroli może funkcjonować pod warunkiem, że prokuratorzy będą chcieli z tych uprawnień korzystać, w sytuacji kiedy nie będą zgadzać się z decyzją bezpośrednio przełożonego prokuratora.

Wygasają kadencje prokuratorów

Z dniem wejścia ustawy w życie wygasają kadencje prokuratorów, powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej. Wyznaczeniem nowych prokuratorów zajmie się zapewne minister sprawiedliwości w porozumieniu z prokuratorem krajowym.

- To nie jest nowa sytuacja - tłumaczy Jacek Skała. - Takie zasady obowiązywały w latach 1989-2009. Sama kadencyjność niestety również zbankrutowała. Miałaby ona sens, gdyby prokuratorów funkcyjnych wybierano w konkursach. Tymczasem decydował o tym prokurator generalny i jego bezpośrednie zaplecze. Gdy chciano, kadencyjnych szefów odwoływano i tak. Kadencyjność spolaryzowała prokuratorów na wiecznych funkcyjnych i tych od czarnej roboty. Ci pierwsi myśleli, że mają dożywotni immunitet na nieprowadzenie spraw. Po zakończeniu kadencji wymieniali się stanowiskami albo miękko lądowali w tzw. wydziałach cateringowych - przekonuje.

Seremet: Zmiany niezgodne z europejskimi standardami

Najwięcej kontrowersji w zmianach wprowadzonych przez rząd PiS pojawia się wokół powrotnego połączenia urzędów: Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Zmiany krytykował w przekazanej Sejmowi opinii obecny prokurator generalny Andrzej Seremet.

- Połączenie stanowisk Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego nie jest podstawą do formułowania histerycznych ocen - twierdził Seremet, ale jednocześnie podkreślał, że rozwiązania zaproponowane przez PiS mogą "zagrażać niezależności prokuratury i być niezgodne ze standardami europejskimi".

Przeciw połączeniu funkcji MS i PG opowiadała się też Krajowa Rada Sądownictwa i Krajowa Rada Prokuratury. Ten ruch negatywnie oceniła ponadto I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf.

"PG był w istocie klientem polityków"

Zdaniem prokuratora Jacka Skały, już zmiany wprowadzone przez poprzednią ekipę rządzącą "były skażone grzechem pierworodnym".

- Nie przeprowadza się bowiem tak gruntownej reformy, jaką było rozdzielenie urzędów PG i MS bez stworzenia fundamentu w postaci nowej ustawy o prokuraturze. Politycy w tej przestrzeni poszli na skróty, ograniczając się jedynie do realizacji wyborczego postulatu. W rezultacie sama instytucja pozostała w nowej szacie ustrojowej, ale w starym systemie organizacyjnym - skrajnie zbiurokratyzowanym - mówi.

- Sam prokurator generalny też niewiele mógł i dlatego niewiele chciał. Był administratorem i to słabym, bo słuchającym złych podpowiadaczy. Był w istocie klientem polityków, bo pozbawiono go autonomii budżetowej i inicjatywy ustawodawczej. W zasadzie przez 6 lat wisiał na politycznym pasku, nieustannie oczekując na łaskę premiera w postaci przyjęcia sprawozdania. Nie udał się ten eksperyment, ponieważ źle go przeprowadzono - nie przebiera w słowach przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów. 

"Ministra łatwiej rozliczyć"

Małgorzata Bednarek z "Ad Vocem" ocenia pozytywnie fakt, że obecna ustawa gwarantuje większą kontrolę nad prokuraturą ze strony władzy. - Brak kontroli deprawuje, a prokuratura ma zbyt dużą władzę w stosunku do obywateli, żeby mogła pozostawać poza kontrolą, a tak to mniej więcej dotychczas funkcjonowało - mówi.

Jej zdaniem, minister sprawiedliwości podlega okresowej kontroli społecznej m.in. poprzez wybory. - Jako polityka łatwiej go rozliczyć, bo chcąc zachować pozycję będzie dążył do tego, by ze swojego obowiązku dobrze się wywiązać. W przypadku poprzedniej ustawy trudniej było rozliczyć prokuratora generalnego z jego działań. Niezależnie od tego, czy dobrze sprawował swój urząd czy nie, i tak przechodził w stan spoczynku, uzyskując 100 proc. dotychczasowej pensji (w przypadku przeciętnego prokuratora to 75 proc.). Jego urząd nie podlegał kontroli społecznej - stwierdza.

Połączenie urzędu Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości krytykowali politycy PO, Kukiz'15, Nowoczesnej i PSL .

Zobacz opinię Andrzeja Halickiego (PO) i Marka Jakubiaka z Kukiz’15.

Jolanta Kamińska


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje