Reklama

Reklama

​Prof. Adam Rotfeld: UE rządzą urzędnicy

- Miejsce polityka w historii jest wielkie, kiedy godzi się zapłacić wielką cenę za niepopularne decyzje - podkreśla prof. Adam Rotfeld. Były minister spraw zagranicznych wziął udział w panelu na temat tożsamości europejskiej i narodowej podczas trwającej w Oświęcimiu III Międzynarodowej konferencji Europa wobec wyzwań XXI wieku "Europejczyk/Europejka - czyli kto?".

Kryzys przywództwa

Prof. Adam Rotfeld mówiąc o problemach Unii Europejskiej zwrócił uwagę na kryzys przywództwa. Unijnym politykom brakuje charyzmy i zdolności do podejmowania trudnych decyzji.

Reklama

- Wielu polityków ma rozwiązanie problemów, ale nie wie, jak potem wygrać wybory. Dlatego dla wyborów poświęcają te rozwiązania. Tymczasem miejsce polityka w historii jest wielkie, kiedy godzi się zapłacić wielką cenę za niepopularne decyzje - przypomniał były szef MSZ.

Badacz stosunków międzynarodowych przywołał przykład Winstona Churchilla.

- Chętnie mówimy o innych ojcach założycielach Unii Europejskiej, nazwisko byłego premiera Wielkiej Brytanii wymieniamy w tym kontekście rzadko. Poza krajem stawiano mu pomniki, a został zmieniony przez "brytyjskiego suwerena". Zastąpił go urzędnik. Dzisiaj w Unii Europejskiej rządzą głównie urzędnicy. Ale to Winston Churchill czy Charles de Gaulle przeszli do historii, a nie ci, co głównie schlebiali potrzebom wyborcy - zaznaczył prof. Adam Rotfeld.

- David Cameron nie jest politykiem na miarę Winstona Churchilla. Barack Obama też nie, ani Władimir Putin - dodał.

Deficyty Unii Europejskiej

Zmagająca się z kryzysem migracyjnym, zagrożeniem terroryzmem czy coraz powszechniejszym odchodzeniem od solidarności na rzecz polityki narodowej Europa cierpi, w ocenie byłego ministra spraw zagranicznych, na dwa deficyty.

- Pierwszym jest zanikanie zaufania społeczeństwa do centralnej władzy UE, wyalienowanie elit. Drugim wspomniany już deficyt charyzmatycznych postaci. Bez nich niezwykle trudno jest poruszać się wyłącznie w ramach unijnych norm i procedur, bo populizm bierze wtedy górę. Procedury są konieczne, zapewniają przepisy prawne, demokracje, ale brak wyrazistych polityków jest zauważalny - tłumaczył gość konferencji.

Cztery wielkie tradycje

Prof. Adam Rotfeld bronił koncepcji Unii Europejskiej. Bo chociaż wspólnota przeżywa obecnie poważny kryzys, jest - w swoich założeniach - "wzorem dla innych części świata".

- Ten projekt już powiódł się lepiej, niż zakładali jego założycie. Ale nic nie trwa wiecznie. Żeby Unia się utrzymała, konieczne jest wyczulenie na narodowe potrzeby państw UE. Nie należy przykrawać ich do konstrukcji spójnych i logicznych, bo życie nie jest ani spójne, ani logiczne. Jeżeli politycy będą o tym pamiętać, Unia znów może być wzorem dla innych państw - stwierdził były szef MSZ.

- Jesteśmy dziedzicami czterech wielkich tradycji, bez analogii w świecie: greckiej kultury, rzymskiego państwa prawa, chrześcijaństwa i oświecenia. W każdym miejscu Europy spuścizna ta przybiera inną formę. Z tej inności europejskie narody czerpią siłę i poczucie godności. UE jest próbą uszanowania odrębności narodowej w ramach wspólnoty - podsumował prof. Adam Rotfeld. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy