Reklama

Reklama

"Poza tym jest zupełnie normalnym dzieckiem"

Manuelly Araujo da Cruz urodziła się z mikrocefalią, czyli tzw. małogłowiem. Podejrzewa się, że tę wadę rozwojową powoduje wirus Zika.

Jak poinformował dziennik "The New York Times" (czytaj cały artykuł), niemowlęta nim zakażone są narażone nie tylko na mikrocefalię, ale także na poważne uszkodzenia tkanek oka, które mogą doprowadzić w przyszłości do utraty wzroku.

Na zdjęciu Leticia de Araujo ze swoją córeczką. Zaraziła się wirusem Zika w trzecim miesiącu ciąży. "Jedyna różnica polega na tym, że Manuelly ma chwile, kiedy ciągle płacze i jest zdenerwowana. Macha wtedy rączkami" - zaznacza, dodając, że "poza tym dziewczynka jest zupełnie normalna".

Reklama

W najnowszym badaniu, na które powołuje się "The New York Times", wykazano, że u 80 proc. kobiet zakażonych wirusem Zika objawami była m.in. czerwona wysypka oraz gorączka.

Na zdjęciu Patricia Vieira de Araujo - babcia chorej na mikrocefalię dziewczynki.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) traktuje wirus Zika, szerzący się obecnie w Ameryce Południowej, jako międzynarodowe zagrożenie.

Naukowcy podejrzewają, że wirus Zika ma związek nie tylko z mikrocefalią u noworodków,ale też z  występowaniem rzadkiego schorzenia znanego jako zespół Guillaina i Barrego, który u osób z osłabionym układem odpornościowym może wywoływać paraliż, a w skrajnych przypadkach śmierć.

U kobiet ciężarnych Zika może przedostać się do płodu, wywołać wady wrodzone i doprowadzić do śmierci dziecka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy