Reklama

Reklama

Polska jakiej nie znacie. Zdjęcia 22-latka podbijają internet

Pokazuje Polskę z zupełnie innej perspektywy. Jego zdjęcia z lotu ptaka błyskawicznie zrobiły furorę w mediach społecznościowych. Najbliższe jego sercu są Katowice. Przedstawiamy historię chłopaka, który odczarował wizerunek brudnego i szarego Śląska. Efekty są... Zobaczcie sami!

Wojciech Radwański z Piekar Śląskich w mediach społecznościowych znany jest jako Ra2nski. Młody fotograf, który nie tylko zbiera coraz więcej "lajków" i zyskuje popularność, ale przede wszystkim pokazuje Polskę. Piękną, magiczną, nowoczesną, kolorową. Zaczął od zdjęć Katowic, które od razu zyskały w sieci opinię jednych z najpiękniejszych fotografii zmieniającego się Śląska. Czytelnikom Interii zdradza szczegóły swojej pracy. Opowiada o uroku polskich miast, nieudanym wynajęciu śmigłowca i pomocy przyjaciół w "zadaniach specjalnych".

Reklama

Wojtek ma 22 lata. Studiuje inżynierię środowiska na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, ale to fotografii poświęca najwięcej czasu. - Wszystko to za sprawą dziadka, który był fotoreporterem. Pierwszy aparat, analogową lustrzankę, otrzymałem właśnie po dziadku. Rozpoczynając naukę w liceum byłem już szczęśliwym posiadaczem lustrzanki cyfrowej, z którą praktycznie się nie rozstawałem - wspomina Wojtek.

Fotografie Wojtka to wizualny spacer po przestrzeni polskich miast. Po instytucjach, budynkach i ulicach, które codziennie mijamy i nie zwracamy na nie szczególnej uwagi. On pokazuje je inaczej - z perspektywy ptaka. - Pomysł na zdjęcia z góry miałem już dużo wcześniej, zanim na rynku pojawiły się ogólnodostępne drony. Pamiętam, że kiedyś chciałem wynająć śmigłowiec, żeby wykonać takie zdjęcia. Plany szybko zmieniłem, gdy dostałem wycenę. Potem na długo odpuściłem temat. Z pomocą przyszedł kolega z podwórka, który kupił swojego drona, kiedy było to jeszcze mniej popularne. Pierwsze sesje zawdzięczam jego uprzejmości i przede wszystkim cierpliwości. Niedawno kupiłem własnego drona i dzięki temu zdjęcia mogę robić nie tylko na Śląsku, ale i w trakcie podróży po kraju - opowiada fotograf.

Aby uzyskać wymarzony efekt, Wojtek przeglądy mapy Google, szuka ciekawych kształtów, obiektów i miejsc, z których może wystartować. Z tą wiedzą wzbija się w powietrze.

Fotografuje nie tylko ważne obiekty śląskiej architektury takie, jak Muzeum Śląskie czy NOSPR,  jak ale pokazuje też szare blokowiska. W obiektywie Wojtka nowe oblicze zyskały słynne, katowickie "Kukurydze" na Tauzenie, "Gwiazdy" z Osiedla Walentego Roździeńskiego czy Superjednostka. - Mieszkańcom chcę pokazać Śląsk z perspektywy im nieznanej, a ludziom spoza regionu, że my naprawdę nie jemy węgla, nie mieszkamy w kopalniach, a powietrze jest u nas całkiem przeźroczyste. Tu się urodziłem, tu mieszkam i tu studiuję. Czuję się bardzo związany z tym miejscem - mówi Wojtek Radwański.

Niedawno publikował też w sieci krajobrazy mazurskich jezior i lasów. Jak mówi "Polska jest piękna, a z góry widać to jeszcze lepiej". Przyznaje, że jest w nim pewna sprzeczność, bo tak, jak architektura, fascynuje go też fotografia dzikiej przyrody. - Na co dzień obserwuję, jakie zmiany zachodzą w miastach i jak kolejne nieużytki zamieniają się w wielkie inwestycje. Równie chętnie wyjeżdżam jednak w różne części kraju, gdzie mogę uwiecznić całkowicie inny, niezabudowany krajobraz - mówi fotograf.

Co będzie następne? Wojtek Radwański nie ukrywa, że chciałby spróbować powietrznej fotografii w krajach fiordów i lodowców: - Jako że lubię bardziej chłodne klimaty, to marzy mi się podróż do krajów Skandynawskich. Surowy klimat, nowoczesna architektura i niesamowite krajobrazy sprawiają, że jest to mój numer jeden na liście miejsc do odwiedzenia z dronem i aparatem fotograficznym. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości na moim profilu pojawią się zdjęcia z Islandii czy z Norwegii - opowiada.

Fotografia architektury nie jest sztuka łatwą. Jeszcze trudniej ze zwykłych kadrów stworzyć baśniowe opowieści o miejscu i jego historii.

- Z pomocą przychodzi mój tata-architekt. Często komentuje moje zdjęcia i dzięki temu staram się poprawiać błędy i pokazywać budynki z coraz lepszej perspektywy. O ile samo fotografowanie z użyciem drona nie jest sprawą skomplikowaną, to bezpieczne latanie nad miastem - blisko budynków i nad ulicami - wymaga odpowiednich umiejętności, wiedzy, pozwoleń i - co najważniejsze - dobrego ubezpieczenia. Aktualnie posiadam cztero-wirnikowego drona z wbudowaną kamerą, jest to najpopularniejszy model na rynku. Ma sporo zalet, ale i wady. Do nocnych sesji i innych "zadań specjalnych" z pomocą przychodzą znajomi z większym sprzętem, który może unieść profesjonalny aparat fotograficzny - mówi fotograf.

Najlepszą porą na fotografowanie jest dla Wojtka świt. Właśnie wtedy może uchwycić magiczne światło wschodzącego słońca. Jak podkreśla, jest to też pora całkowicie bezpieczna - ulice są puste, a ryzyko związane z wykonywaniem lotów bardzo niskie.

- Spokój, puste ulice, a do tego piękne światło bez wątpienia pomagają w tworzeniu moich zdjęć. Bardzo łatwo można poruszać się wtedy po mieście, cisza pozwala skupić się na pilotażu i fotografowaniu, a brak ludzi na ulicach znacząco obniża ryzyko związane z takimi lotami. Są oczywiście miejsca, które fotografuję o innych porach, ale takie sytuacje są rzadkie - opowiada.

Przygoda Wojtka z lataniem i miastem zdaje się dopiero rozpoczynać, a już zyskał grono miłośników i popularność. Ciągle szuka i rozwija własny, fotograficzny styl: - Dużo czasu spędzam śledząc profile innych fotografów na Instagramie czy Facebooku. Przeglądam zdjęcia w dużych magazynach i na portalach poświęconych fotografii. Motywuje mnie to do dalszego szukania, rozwijania swojego stylu. Fakt, że próbowałem swoich sił w różnych dziedzinach fotografii, pomaga mi łączyć w zdjęciach architektury to, czego nauczyłem się przy okazji fotografowania innych rzeczy - mówi Wojtek.

- Dużo dają mi też rozmowy z moimi bliskimi odnośnie zdjęć. Są słowa pochwały, ale często dostaję też kubeł zimnej wody na głowę. To bywa bardzo rozwijające - dodaje.

Więcej zdjęć autorstwa Wojtka Radwańskiego znajdziesz TUTAJ oraz na FacebookuInstagramie Wojtka Radwańskiego.

Justyna Mastalerz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje