Reklama

Reklama

​Polityczna wojna na kilku frontach

Walka z konkurencyjną partią to, jak się okazuje, tylko jedno ze zmartwień polityków. Oprócz odwiecznej walki na linii PO-PiS, pojawiają się także starcia wewnątrz partii. Przyszła kolej na wojnę PO-PO albo PiS-PiS?

Wojna w PO

Wewnętrzne spory w szeregach Platformy Obywatelskiej zaczęły się po pierwszej debacie z udziałem Ewy Kopacz. Grzegorz Schetyna, komentując poniedziałkową debatę Kopacz-Szydło, uznał, że dyskusja zakończyła się "remisem ze wskazaniem na Kopacz". Oprócz wydania werdyktu - "remis", Schetyna pochwalił także przygotowanie Beaty Szydło, mówiąc że "sztab odrobił lekcję".

Reklama

Ta wypowiedź nie spotkała się z uznaniem Ewy Kopacz, która zaszczyciła Schetynę kąśliwą uwagą, że może to on powinien wziąć udział w planowanej wówczas na wtorek debacie z udziałem liderów ośmiu komitetów.

Słowa szefa MSZ krytykowała także Małgorzata Kidawa-Błońska, która uznała zachowanie Schetyny za nieodpowiednie.

- Ewa Kopacz nie obroniła pozycji Platformy Obywatelskiej swoim występem w debatach - mówi w rozmowie z Interią dr hab. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

- Na problem przywództwa w PO mogą wskazywać także inne wydarzenia. Tuż po debacie Ewa Kopacz pojawiła się lekko osamotniona. To było tym bardziej widoczne, że sztab Prawa i Sprawiedliwości przygotował event "Beata Szydło po debacie". Natomiast Kopacz umknęła ze studia telewizyjnego bez towarzystwa polityków PO. To ma wymiar symboliczny - osamotnienia premier Kopacz - wyjaśnia ekspert.

Dr hab. Maciej Drzonek zauważa także, że "nie od dziś Grzegorz Schetyna przygotowywał się do objęcia sterów w PO".

- Być może 25 października to jest jego czas. Jeżeli PO nie wygra wyborów lub nie stworzy koalicji, to zaczną się wewnętrzne rozrachunki - przewiduje.

- Klucze do przywództwa w PO leżą nie tylko w samej Platformie, ale i w poparciu, jakie zdobędą mniejsze ugrupowania. Im więcej partii wejdzie do parlamentu, tym pozycja PO będzie silniejsza, bo taki układ osłabi PiS - tłumaczy politolog.

Ekspert pytany o możliwą współpracę Grzegorza Schetyny z Prawem i Sprawiedliwością odpowiada, że w polityce wszystko jest możliwe.

- Kiedy szykował się PO-PiS, wszyscy byli na to gotowi, wyborcy głosowali na PiS w wyborach prezydenckich, na PO w parlamentarnych, bo myśleli, że wszystko zostaje w rodzinie. Później wszystko się rozpadło. Nie można więc wykluczyć, że Schetyna dogada się z Kaczyńskim, ale to raczej mniej prawdopodobne niż proces fragmentaryzacji Platformy - tłumaczy dr hab. Drzonek.

- Słyszę o fragmentaryzacji PO w rozmowach kuluarowych. Część polityków PO już przygotowuje grunt pod zmiany. Chodzi głównie o działania polityków w regionach - dodaje.

Zdaniem eksperta, spory wewnątrz PO to efekt rządów Donalda Tuska.

- Tusk nie  pozwolił na to, żeby w jego otoczeniu pojawił się "wiceTusk", gdyż wszystkie takie osoby zlikwidował. Schetyna jest jedynym, któremu udało się utrzymać i on wydaje się być naturalnym pretendentem do ewentualnej schedy po Ewie Kopacz - mówi politolog.

- Jak dojdzie do rozrachunków w PO, to Ewa Kopacz utraci swoje stanowisko. Jej pozycja, mówiąc dyplomatycznie, nie będzie wtedy zbyt silna - dodaje.

Tajemnicze przywództwo w PiS?

Politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego odniósł się także do przewidywań polityków PO, według których, po 25 października, faktyczną władzę w Polsce będzie sprawował Jarosław Kaczyński.

- Jarosław Kaczyński będzie miał zapewne wpływ na to, co się będzie działo w polskiej polityce. Gdyby Kaczyński chciał zdecydować się na ruch w postaci odsunięcia Beaty Szydło od władzy, to byłaby to bardzo zła strategia - wyjaśnia.

- Z drugiej strony, trudno nie uwzględnić roli Jarosława Kaczyńskiego. Moim zdaniem, on nie do końca postanowił, jaka rolę odegra, ale na pewno PiS będzie mu chciało zagwarantować znaczącą rolę, bo przecież to on jest twórcą sukcesu tej partii - dodaje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje