Reklama

Reklama

Politycy reagują na list byłych prezydentów

List otwarty, pod którym podpisali się m.in. byli prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, stał się przedmiotem ożywionych dysput na sejmowych korytarzach.

"Spór w sprawie Trybunału realnie grozi ograniczeniem praw członkowskich w Unii Europejskiej. (...) Polska zmierza do autorytaryzmu i izolacji w świecie" - przestrzegają sygnatariusze listu.

Reklama

Pod listem podpisali się byli prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, były premier Włodzimierz Cimoszewicz, byli ministrowie spraw zagranicznych: Andrzej Olechowski i Radosław Sikorski, a także działacze "Solidarności": Bogdan Lis, Władysław Frasyniuk oraz były prezes TK Jerzy Stępień.

- Z tego listu wynika troska o przyszłość Polski, o bieg spraw w naszym kraju. To jest głos odpowiedzialności obywatelskiej, to jest głos mówiący o tym, że sprawy w kraju idą w bardzo złym kierunku - w kierunku autorytaryzmu, w kierunku izolacji, w kierunku pogłębiania kryzysu konstytucyjnego - uważa Michał Szczerba (PO).

- Jestem z jednej strony zdziwiony, a z drugiej zaskoczony. Piszą to byli prezydenci pochodzący z różnych obozów politycznych, ale ta główna myśl - "żeby było tak jak było" - widać, że ich bardzo spaja. Chodzi o to, że zmiany dokonywane przez Prawo i Sprawiedliwość są na tyle głębokie, że naruszają interesy środowisk, które byli prezydenci reprezentują - to z kolei opinia Zbigniewa Kuźmiuka (PiS).

Przeczytaj list byłych prezydentów

Dowiedz się więcej na temat: list otwarty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy