Reklama

Reklama

Okupowali kongres przez kilkanaście godzin

Grupa około 100 Demokratów w Izbie Reprezentantów USA okupowała przez kilkanaście godzin salę posiedzeń chcąc w ten sposób wymusić głosowanie nad projektem ustawy o kontroli broni palnej. Ostatecznie w czwartek rano Izba odroczyła obrady do 5 lipca.

W środę późnym wieczorem, mimo protestów Demokratów, wniesiono pod obrady uzgodniony przez Republikanów w Izbie Reprezentantów i w Senacie projekt ustawy przyznającej 1,1 miliarda dolarów na walkę z wirusem Zika. W czwartek nad ranem poddano go pod głosowanie nie zezwalając na debatę i natychmiast ogłoszono przerwę do 5 lipca. Demokraci postanowili pozostać na sali, ale potem - jak pisze Associated Press - zaczęli jednak kończyć swój protest, uznając za sukces nagłośnienie swych argumentów. Zapowiadają kontynuowanie walki o kontrolę broni palnej, gdy Izba wznowi obrady.

Reklama

Demokraci domagają się wprowadzenia nakazu sprawdzania przeszłości osoby kupującej broń palną oraz zakazu sprzedaży takiej broni osobom podejrzewanym o terroryzm.


W środę Republikanie, którzy mają większość w Izbie Reprezentantów i są przeciwni ograniczeniom w dostępie do broni dla obywateli, ogłosili przerwę w obradach, co automatycznie spowodowało wyłączenie kamer i mikrofonów. Dlatego protestujący ogłosili swe żądania w mediach społecznościowych.

Republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan określił w wywiadzie dla CNN protest Demokratów jako "zagrywkę medialną" i oświadczył, że nie zamierza poddać projektu ustawy pod głosowanie. "Oni wiedzą, że nie będziemy głosować nad ustawą, która pozbawia obywateli konstytucyjnego prawa, bez wymaganych procedur" - mówił Ryan.

Od czasu masakry w klubie nocnym w Orlando, na Florydzie, w której zginęło z rąk zamachowca 49 osób, Senat odrzucił cztery projekty ustaw o wprowadzeniu ostrzejszej kontroli broni palnej. W czwartek Senat ma się zająć kolejnym kompromisowym projektem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy