Reklama

Reklama

Niezależny PG to mit? Prokuratorzy o nowej ustawie

W piątek weszła w życie ustawa Prawo o prokuraturze, na mocy której funkcje Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zostały połączone. Zmiany komentowali dla Interii prokuratorzy Jacek Skała i Małgorzata Bednarek.

Reformę w zakresie prokuratury rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał już w kampanii wyborczej. Sam fakt wprowadzenia nowej ustawy na ogół pozytywnie ocenia Przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, prokurator Jacek Skała.

- Ta, która obowiązywała do 4 marca 2016, pochodziła z epoki stanu wojennego - mówił w rozmowie z Interią. - Liczba nowelizacji tego aktu prawnego spowodowała, że określano ją mianem "połatanej togi".

Liczne kontrowersje wokół "najpotężniejszego z ministrów"

Najbardziej krytykowanym aspektem ustawy Prawo o prokuraturze stało się połączenie funkcji Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości. Opozycja grzmiała wówczas, że to ruch ściśle upolityczniający prokuraturę. Jeden człowiek będzie mieć "wręcz nieograniczoną władzę w zakresie prowadzonych postępowań", a Ministerstwo Sprawiedliwości staje się "najpotężniejszym ministerstwem w naszym kraju" - przekonywał Borys Budka.

Jednak zdaniem Jacka Skały, prokurator generalny w osobie Andrzeja Seremeta nie był niezależny.

Reklama

- Jak było pod rządami niezależnego prokuratora generalnego? Proszę zapytać prokuratora, który chciał zrobić przeszukanie u ministra Cezarego Grabarczyka, albo tego, który postawił zarzuty wiceministrowi finansów. Pierwszy stracił sprawę, a w przypadku drugiego uchylono zarzuty. Żeby prokuratura była niezależna, prokurator Seremet musiałby stać się strażnikiem niezależności prokuratorów. A nim nie był. To my musieliśmy się zwracać do niego z apelami o poszanowanie naszej niezależności - przekonywał w rozmowie z Interią.

Jak tłumaczył Skała, Andrzej Seremt jako prokurator "niewiele mógł". - Był jedynie administratorem i to słabym, bo słuchającym złych podpowiadaczy. Był w istocie klientem polityków, bo pozbawiono go autonomii budżetowej i inicjatywy ustawodawczej. W zasadzie przez 6 lat wisiał na politycznym pasku, nieustannie oczekując na łaskę premiera w postaci przyjęcia sprawozdania. Nie udał się ten eksperyment, ponieważ źle go przeprowadzono - nie przebierał w słowach przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów. 

"Ministra łatwiej rozliczyć"

W opinii Małgorzaty Bednarek z Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem", obecna ustawa co prawda gwarantuje władzy większą kontrolę nad prokuraturą, ale zjawisko to ocenia pozytywnie.

- Ministra sprawiedliwości, który stał się również prokuratorem generalnym, łatwiej rozliczyć, bo chcąc zachować pozycję będzie dążył do tego, by ze swojego obowiązku dobrze się wywiązać. W przypadku poprzedniej ustawy trudniej było rozliczyć prokuratora generalnego z jego działań. Niezależnie od tego, czy dobrze sprawował swój urząd czy nie, i tak przechodził w stan spoczynku, uzyskując 100 proc. dotychczasowej pensji (w przypadku przeciętnego prokuratora to 75 proc.). Jego urząd nie podlegał kontroli społecznej - stwierdziła w rozmowie z Interią Bednarek.

Połączenie urzędu Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości krytykowali politycy PO, Kukiz'15, Nowoczesnej i PSL.

Nowa ustawa zakłada likwidację prokuratury wojskowej i włączenie jej do struktur cywilnych (nastąpi to 4 kwietnia br.). Zamiast Prokuratury Generalnej powstanie Prokuratura Krajowa, a prokuratury apelacyjne zamienią się w regionalne.

Więcej na temat zmian w prokuraturze w artykule Jolanty Kamińskiej "Prokurator nie był strażnikiem niezależności"


JK


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL