Reklama

Niewidzialny zabójca. Kraków cały w smogu

Brak wiatru, wzmożony ruch samochodowy i znicze zapalane na cmentarnych grobach – to według urzędników główne przyczyny złego stanu powietrza w Krakowie. W stolicy Małopolski kolejny dzień obowiązuje II stopień zagrożenia smogowego. Jak wynika z ostatnich doniesień – zostanie wprowadzone czasowe ograniczenie w ruchu samochodów.

Na zorganizowanej wczoraj wieczorem konferencji  prasowej w sprawie fatalnego stanu powietrza w Krakowie urzędnicy stwierdzili, że jest on spowodowany... brakiem wiatru, wzmożonym ruchem samochodowym z okazji dnia Wszystkich Świętych oraz zniczami zapalnymi na cmentarnych grobach.

O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Dyrektora Instytutu Pojazdów Samochodowych i Silników Spalinowych Politechniki Krakowskiej profesora PK dra hab. inż. Marka Brzeżańskiego - specjalisty z zakresu emisji motoryzacyjnej.

Ekspert zwraca uwagę, że znicze mogły przyczynić się do złego stanu krakowskiego powietrza. - Każdy rodzaj otwartego paleniska zwiększa problem zanieczyszczenia powietrza. Niezależnie, czy palimy drewnem, starymi liśćmi, zniczami czy papierem, powoduje to emitowanie do środowiska zarówno gazowych składników toksycznych, jak  również cząstek stałych - komentuje Marek Brzeżański.

Reklama

- Ten rodzaj smogu, który mamy w obecnej chwili w Krakowie, to głównie duża koncentracja pyłów przemysłowych i cząstek stałych. Z całą pewnością znicze palone na wielu krakowskich cmentarzach też przyczyniły się do zwiększenia intensywności działania smogu - dodaje.

Znicze czy nadmierna komunikacja samochodowa?

Oznaczałoby to jednak, że w poprzednich latach główną przyczyną problemów ze smogiem w Krakowie również było palenie zniczy w okolicach Dnia Wszystkich Świętych. Do tej pory zwracało się natomiast uwagę, że do złego stanu powietrza w Krakowie najbardziej przyczynia się komunikacja samochodowa.

- Komunikacja aż tak się do tego nie przyczynia. W Dniu Wszystkich Świętych ludzie jeździli na cmentarze. Gdyby nie było tego święta, to jeździliby do pracy. Niewątpliwie przyczynił się do tego brak ruchu powietrza w Krakowie, ładna pogoda oraz brak kanałów wentylacyjnych - zwraca uwagę ekspert Marek Brzeżański.

Prognozy

Gruba warstwa zanieczyszczeń utrzymuje się w Krakowie aż do wysokości ok. 350-400 metrów. W najbliższym czasie może dojść do ogłoszenia w Krakowie stanu alarmowego. Zostaje on wprowadzony w momencie, gdy stężenie pyłu PM10 przekroczy wartość 300 mikrogramów na metr sześcienny. Dzisiejszy stan powietrza jest zły, a według prognoz w najbliższych dniach ma być jeszcze gorzej.

Apel i... reakcja ze strony władz miasta

Dziś rano Krakowski Alarm Smogowy zaapelował do władz miasta o podjęcie niezwłocznych działań doraźnych, mających na celu zmniejszenie poziomu zanieczyszczenia powietrza.

Po kilku godzinach Biuro Prasowe Miasta Krakowa na portalu www.krakow.pl ogłosiło: "Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski polecił Zarządowi Infrastruktury Komunalnej i Transportu podjęcie działań, mających na celu ograniczenie wjazdu samochodów powyżej 3,5 tonu do centrum miasta. Prosi też o wsparcie w tym zakresie służb podległych Wojewodzie Małopolskiemu".

Ograniczenie to nie będzie dotyczyło pojazdów komunikacji miejskiej.

Smog londyński

- Pojazdy, w  kontekście krakowskiego smogu - bardziej zwiększają ruch powietrza, podnosząc pyły. W Krakowie główny problem to zapylenie. W innych krajach europejskich przywiązuje się większą wagę do tych zagadnień, znacznie częściej myte są wszystkie ulice. My mamy typowy przykład smogu londyńskiego. Motoryzacja ma tutaj mały udział. Ona podnosi z gruntu pyły, które zalegają, a pyły pochodzą z innych źródeł, np. z pól przemysłowych, które zalegają na powierzchni ziemi z palenisk komunalnych, czyli z pieców - komentuje Marek Brzeżański.

Ekspert jest zdania, że krakowskiemu zanieczyszczeniu powietrza bardziej pomogłoby zmywanie ulic, niż ograniczenie ruchu pojazdów. - W dużych miastach zachodniej Europy bardzo często zmywa się ulice. Dużą poprawę przyniosłoby intensywne zmywanie ulic miasta Krakowa. Smog, który unosi się w Małopolsce, to nie są zanieczyszczenia, które są na bieżąco emitowane. To są zanieczyszczenia, które leżą tu od wielu miesięcy - tłumaczy.

Komunikaty WHO

Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące stężenia pyłów zawierają kolejno normy: dla PM10 - 20 mikrogramów na metr sześcienny dla stężenia rocznego (w Polsce norma wynosi 40 mikrogramów na metr sześcienny) oraz 50 mikrogramów na metr sześcienny dla normy średniodobowej (obowiązująca w Polsce norma), dla PM2.5 - 10 mikrogramów na metr sześcienny dla stężenia rocznego (w Polsce norma wynosi 20 mikrogramów na metr sześcienny) oraz 25 mikrogramów na metr sześcienny dla normy średniodobowej (obowiązująca w Polsce norma).  Dane dostępne są TUTAJ oraz TUTAJ.

Należy jednak zaznaczyć,  że w Polsce pierwszy poziom ostrzegania obowiązuje przy 200 mikrogramach pyłu na metr sześcienny powietrza, a poziom alarmowy ogłaszany jest przy 300 mikrogramach na metr sześcienny. W innych krajach europejskich poziom alarmowy jest znacznie niższy. Prezes Krakowskiego Alarmu Smogowego zwracał wczoraj uwagę (TUTAJ), że poziom alarmowy w innych krajach europejskich ogłasza się już przy 80-100 mikrogramach na metr sześcienny dla PM10. Gdyby obowiązywały u nas standardy brytyjskie czy francuskie, w polskich miejscowościach obowiązywałby permanentny stan alarmowy.

Dane na ten moment dla stacji al. Krasińskiego w Krakowie wskazują na przekroczenie normy o 406 procent dla pyłów PM10 oraz 620 procent dla PM2.5

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy