Reklama

Reklama

"Na zniknięciu PSL zaczyna zależeć niemal wszystkim"

Jesienią w parlamencie może zabraknąć Polskiego Stronnictwa Ludowego, wskazują kolejne sondaże. - Ten scenariusz zdaje się coraz bardziej prawdopodobny - mówi w rozmowie z Interią politolog dr hab. Rafał Chwedoruk. - Na zniknięciu z Sejmu ludowców zaczyna zależeć niemal wszystkim - dodaje.


Po serii słabych wyników sondażowych nastroje w koalicji nie są najlepsze. PO obawia się przegranej w jesiennych wyborach, PSL z kolei do Sejmu może nie wejść wcale.

- Ludowcy zawsze wypadali słabiej w sondażach, ale tym razem ten scenariusz jest rzeczywiście bardzo prawdopodobny - przyznaje politolog dr hab. Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem, na "zniknięciu" PSL-u zaczyna zależeć niemal wszystkim. - PiS postrzega wyborców ruchu ludowego również jako swój potencjalny elektorat, ponieważ wyborcy PSL są bardzo podobni do wyborców PiS - wyjaśnia.

Reklama

- I jedni, i drudzy mieszkają głównie na wsiach, są mniej zamożni, konserwatywni kulturowo i prosocjalni w kwestiach gospodarczych.  Z drugiej strony wielki biznes w znaczny sposób chciałby przeorganizować działanie sektora rolnego i np. zlikwidować KRUS, czego PSL broni - wskazuje ekspert.

Nieco inaczej jesienne wybory postrzega politolog dr hab. Maciej Drzonek. - Nie stawiałbym tezy, że ludowcy nie dostaną się do Sejmu - mówi. Ekspert przypomina, że PSL ma rozlegle interesy wśród elektoratu wiejskiego i ulokowanych w terenie działaczy, a to wielki kapitał w czasie wyborców parlamentarnych, kiedy liczą się struktury. - Nie ufałbym więc do końca sondażom, ale należy przyznać, że partia jest obecnie w trudnej sytuacji.

Słaba pozycja Piechocińskiego

- Nie ulega wątpliwości, że w przypadku spadkowej tendencji prezes Piechociński powinien reagować, a wyraźnie widać, że w PSL-u pojawiają się wewnętrzne tarcia. Jak słaba jest pozycja Piechocińskiego jako wicepremiera doskonale pokazały ostatnie dymisje - mówi dr Drzonek.

Przypomnijmy, że Szef PSL nie uczestniczył w spotkaniu, na którym rozstrzygały się losy poszczególnych ministrów i wiceministrów, a o zmianach personalnych został poinformowany telefonicznie. W dodatku stało się to na krótko przed ogłoszeniem dymisji przez premier Kopacz. Wśród wielu zarzutów kierowanych pod adresem Janusza Piechocińskiego znalazła się m.in. zbytnia uległość wobec PO i mała skuteczność w rządzie.

20 czerwca zbierze się Rada Naczelna Stronnictwa. Podczas jej trwania Piechociński ma przedstawić strategię, jaką partia powinna przyjąć przed jesiennymi wyborami. Od akceptacji tego planu ma zależeć, czy szef PSL zachowa swoje stanowisko. Kto mógłby go zastąpić jeśli zostanie odwołany? Gdyby PSL rzeczywiście chciała postawić na młodość, mógłby to być Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jednak dr hab. Maciej Drzonek do tej kandydatury nastawiony jest raczej sceptycznie. - Pamiętajmy, że minister Kosiniak-Kamysz jest "człowiekiem Piechocińskiego". Pytanie, czy szef PSL pozwoli, by to on go zastąpił?

Zdaniem eksperta, gdyby partia nie wystawiła Adama Jarubasa w wyborach prezydenckich, to właśnie on mógłby być brany pod uwagę. Po zanotowaniu przez Jarubasa kiepskiego wyniku ta opcja nie wchodzi w rachubę.

PSL powróci do korzeni?

Dr hab. Rafał Chwedoruk widzi dla ludowców dwie potencjalne strategie. - Pierwsza polegałaby na zdywersyfikowaniu elektoratu i otwarciu się na młodych wyborców. Uważam, że z tą właśnie intencją PSL wystawiało w wyborach prezydenckich Adama Jarubasa - mówi politolog. Jednak osiągnięty przez niego wynik udowodnił, że PSL nie jest w stanie przyciągnąć nowego elektoratu.

- Pamiętajmy, że wyborcy PSL to osoby głównie po 55 roku życia. Oni nie chcą eksperymentów ale stabilności - wskazuje ekspert. Stabilność miałaby zapewnić druga możliwość - konsolidacja czyli zatrzymanie stałego elektoratu.

- Dzięki temu PSL mogłoby wejść do Sejmu, może z niewielkim, ale pewnym wynikiem - prognozuje. Zdaniem eksperta, by to osiągnąć partia powinna zmienić lidera. - Nie na kogoś z młodego pokolenia jak Adam Jarubas, lecz na Waldemara Pawlaka czy Jarosława Kalinowskiego. PSL powinno akcentować również kwestie związane z rolnictwem, polityką społeczną oraz tym, co najbardziej boli polską wieś i w ten sposób zabezpieczyć się przed ekspansją PiS. Ten drugi wariant oznaczałby również zwiększenie asertywności wobec PO, a to z dotychczasowym przywódcą PSL będzie trudne do wykonania - podsumowuje dr Chwedoruk.

Obserwuj autora Jolanta Kamińska na Twitterze

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy