Reklama

Reklama

Na kogo zagłosują niezdecydowani wyborcy? Ekspert wyjaśnia

Ostatni tydzień przed wyborami, to ostatnie próby zachęcenia wyborców do oddania głosu. Co zrobią partie, żeby przekonać najbardziej zagadkowa grupę - wyborców niezdecydowanych? Dr hab. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego, propagandy, psycholog społeczny, wyjaśnia która partia może liczyć na niezdecydowanych.

Dodatkowe głosy dla PiS

- W największym stopniu na głosy niezdecydowanych wyborców może liczyć PiS. Powodem tego jest profil niezdecydowanych wyborców, który jest bardzo podobny do profilu PiS. Jak ukazują to wynika badania CBOS, są to osoby z małych miasteczek i wsi, osoby starsze, a także w większości pesymistycznie nastawione do rzeczywistości, z konserwatywnymi przekonaniami i niezadowolone z sytuacji w kraju. Oznacza to, że jeśli niezdecydowani pójdą zagłosować, to będą to dodatkowe głosy dla Prawa i Sprawiedliwości - wyjaśnia dr hab. Norbert Maliszewski.

- Wyborców niezdecydowanych jest ok. 10 proc., z czego większość to potencjalny elektorat PiS. Pytanie tylko, czy te osoby pójdą zagłosować. Wg badań TNS, połowa spośród wspomnianych 10 proc. nie jest w ogóle zainteresowana dzisiejszą debatą, czy wyborami. Zniechęcenie tej grupy może więc spowodować, że niewielka jej część zdecyduje się na udział w wyborach. Mimo tego, ta niewielka część, to potencjalne głosy dla Prawa i Sprawiedliwości. Tak mało może oznaczać w tym przypadku bardzo wiele, ponieważ PiS jest na granicy samodzielnych rządów - tłumaczy ekspert.

Reklama

- Dodatkowo PiS jest w sondażach niedoszacowany, co pozwala wnioskować, że ta partia ma dużą szansę na samodzielne rządy. Ważny jest również fakt, że wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są bardziej zmobilizowani - dodaje.

Jak zdobyć głosy niezdecydowanych?

10 proc. niezdecydowanych wyborców to głosy na wagę złota zarówno dla Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej. Co dwie wiodące partie zrobią, aby zyskać przychylność tej grupy?

- Partie próbują i będą próbowały zachęcić niezdecydowanych wyborców, m.in. wszelkiego rodzaju reklamami, czy bezpośrednimi spotkaniami z ludźmi. Przykładem jest kampania Jarosława Kaczyńskiego, który jeździ po Polsce i zbiera punkty, porusza sprawy lokalne - mówi w rozmowie z Interią specjalista ds. marketingu politycznego, propagandy i psycholog społeczny.

- Oprócz tego, niezdecydowanych, niezadowolonych z sytuacji w kraju wyborców mogą poruszać "emocjonalne" wydarzenia, jak np. protesty, strajki. Mobilizujące może być także to, że PiS jest na granicy samodzielnych rządów. Osoby niezadowolone z rządów PO-PSL mogą zagłosować, żeby te partie odsunąć od władzy - dodaje.

Debata ratunkiem dla PO

Dr hab. Norbert Maliszewski zwraca szczególną uwagę na rolę dzisiejszej debaty Ewy Kopacz z Beatą Szydło.

- Dzisiejsza debata może być mobilizująca. Być może niezdecydowani wyborcy czekają na coś, co ich przekona, na bezpośrednie starcie. Szanse Ewy Kopacz i Beaty Szydło są wyrównane, ale Kopacz musi wygrać debatę, a Szydło wystarczy jedynie remis. Dla Ewy Kopacz, przegrana oznacza koniec kariery politycznej, a dla Szydło remis wystarczy, żeby prawdopodobnie zostać premierem - wyjaśnia.

Ekspert zaznacza również, że w ostatnim tygodniu kampanii, PO będzie miała duży problem z odwróceniem złej passy.

- Zagrożeniem dla PO jest przepływ elektoratu do Zjednoczonej Lewicy i Nowoczesnej. Debata może to powstrzymać. Jeśli Platforma nawiąże walkę z PiS, to wyborcy mogą odwrócić się od mniejszych partii i oddać swój głos na PO, bo uwierzą, że ta partia może jeszcze zawalczyć z Prawem i Sprawiedliwością - podsumowuje dr Maliszewski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama