Reklama

Reklama

Morawiecki, Zwiercan i etyka polityka

Paweł Kukiz wczoraj przeprosił wyborców za zachowanie Małgorzaty Zwiercan, która oddała głos za nieobecnego na sali obrad Kornela Morawieckiego. Sam Morawiecki raz mówi, że swoją koleżankę z sejmowej ławy o taką przysługę poprosił. Później temu zaprzecza. Zwiercan okazuje skruchę. Morawiecki w całej sprawie z punktu widzenia etycznego nie widzi nic nagannego.

Kornel Morawiecki poprosił Małgorzatę Zwiercan o zagłosowanie w jego imieniu, czy nie poprosił? Na to pytanie od wczoraj usłyszeliśmy szereg wykluczających się odpowiedzi.

Reklama

Marszałek senior zaraz po zakończeniu wczorajszego burzliwego głosowania, powiedział, że sam zwrócił się do posłanki Małgorzaty Zwiercan - wówczas jeszcze koleżanki z klubu Kukiz'15 - z taką prośbą.

"Poprosiłem panią poseł, że muszę wyjść i żeby zagłosowała za mnie" - powiedział Morawiecki dziennikarzom na sejmowych korytarzach.

"Uważam, że jak upoważniam kogoś do głosowania, to jest w porządku w sensie moralnym" - stwierdził.

Sama Zwiercan nie kryła, że żałuje tego, co zrobiła. "Popełniłam błąd, nie wiedziałam, że to jest niezgodne z prawem" - mówiła. "Rozmawialiśmy wcześniej [z Morawieckim - red.]... Tak się stało" - przyznała po wyjściu z sali obrad.

Jednak nie prosił

Tego samego dnia w rozmowie z "Do Rzeczy" Morawiecki przedstawiał już inną wersję wydarzeń. "Na posiedzeniu klubu usłyszałem, że podobno podżegałem koleżankę do głosowania za mnie. To bzdura. Wiedziała, jak chcę glosować, bo tego nie ukrywałem, ale o głosowanie za mnie jej nie prosiłem".

Zwiercan imieniu swoim i Morawieckiego oddała glosy wstrzymujące się. Tak samo zagłosowali jeszcze czterej posłowie klubu Kukiz'15: Józef Brynkus, Jerzy Jachnik, Anna Siarkowska, Wójcikowski Rafa.

Właśnie dzięki tym głosom - wbrew planom opozycji, której zdecydowana większość posłów wyjęła swoje karty do głosowania - uzyskano odpowiednie kworum i 227 głosami przyjęto kandydaturę prof. Jędrzejewskiego na sędziego TK.

Kukiz przeprasza za Zwiercan. Tylko za Zwiercan

Paweł Kukiz publicznie stwierdził, że wspomniana posłanka - wykluczona już z sejmowego klubu Kukiz'15 - popełniła przestępstwo. W programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" przeprosił swoich wyborców za zachowanie Małgorzaty Zwiercan.

"Pani poseł popełniła przestępstwo. Poszliśmy do wyborów z hasłem  transparentności, uczciwości i ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, by taką rzecz tolerować" - mówił.

Za zachowanie Kornela Morawieckiego nikt nie przepraszał.

Honorowe "Żegnam!"?

- Nie jesteśmy partią, nie ma dyscypliny partyjnej. Przed wczorajszym głosowaniem w ostatniej chwili pojawiła się prośba od Pawła Kukiza, żeby wyjąć karty. Nie wszyscy posłuchali, ale nie jest to taki występek, jaki popełniła pani Małgorzata Zwiercan - mówił Interii o wczorajszych ustaleniach przed głosowaniem w Sejmie rzecznik klubu Kukiz'15 Jakub Kulesza.

Jaki występek zatem popełnił Kornel Morawiecki?

- Postanowiliśmy zawiesić pana Morawieckiego w prawach członka klubu do czasu wyjaśnienia tej sprawy. Jednak pan Kornel wolał solidaryzować się z panią Małgorzatą Zwiercan - przyznaje Kulesza. - Może to kwestia ochrony kobiet ze strony pana Kornela? - zastanawiał się rzecznik.

Parasol immunitetu

Sprawa "głosowania na dwie ręce" została już zgłoszona do prokuratury. Taką inicjatywę zapowiadała już wczoraj Platforma Obywatelska ustami jej lidera Grzegorza Schetyny.

Czy możliwa jest odpowiedzialność karna? Prof. Kazimierz Zgryzek, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, zauważa, że posłów chroni immunitet.

- W związku z immunitetem posłowie i senatorowie nie ponoszą odpowiedzialności w związku z czynnościami związanymi z wykonywaniem swoich obowiązku. Pozostaje pytanie, czy głosowanie na sali plenarnej jest wykonywaniem mandatu posła? Moim zdaniem tak, do tego jest on powołany - mówi profesor.

Jak jednocześnie podkreśla, pozostaje kwestia odpowiedzialności parlamentarnej i wewnętrznego postępowania komisji sejmowej wobec danego posła. - To zachowanie naganne i daje podstawy do ewentualnego wszczęcia postępowania dyscyplinarnego - ocenia.

Kodeks karny w ruchu

Pojawiły się głosy, że posłanka Zwiercan może być pociągnięta do odpowiedzialności karnej z art. 271 Kodeksu karnego, który mówi o poświadczeniu nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego (przestępstwo z tego artykułu grozi karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia), albo z art. 231 KK, który traktuje o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Prof. Zgryzek, "ma wątpliwości, czy tego typu punkt widzenia jest do obronienia". Decyzje podejmie prokuratura.

Jak z kolei zwracał uwagę dr hab. Piotr Mikuli, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy zostało popełniono przestępstwo? - A jeśli już, to jakie? To problem rozważany w doktrynie, a także w orzecznictwie. Chodzi o to, czy taki czyn jest chroniony tzw. immunitetem materialnym? - pyta ekspert.

- Immunitet materialny chroni posła od odpowiedzialności za czyny związane z wykonywaniem mandatu. Jeżeli przyjęlibyśmy, że to działanie jest chronione immunitetem materialnym, to poseł nie może odpowiadać za popełniony czyn przed sądem - ponieważ immunitet materialny jest bezwzględny, tj. nie może zostać nigdy uchylony - wyjaśnia prof. Piotr Mikuli.

- Jeżeli jednak przyjęlibyśmy, że takie działanie nie jest chronione immunitetem materialnym, wówczas Sejm wyraża zgodę na uchylenie tzw. immunitetu formalnego (a więc dotyczącego ochrony przed odpowiedzialnością karną), prokurator może postawić zarzuty, a sąd zadecyduje o karze - tłumaczy.

Recepta na naruszoną reputację

Kwestie prawne odsuńmy na chwilę na bok.

- Żeby być posłem, trzeba się nauczyć kultury parlamentarnej - zwraca uwagę politolog, dr hab. Ewa Marciniak z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem, nie powinno się ganić tylko posłanki Zwiercan ani tylko posła Morawieckiego.

- Ich występki są równoważne. To jest to samo złamanie prawa. Nie ważyłabym w tym przypadku, kto zawinił bardziej - podkreśla.

Zdaniem dr hab. Marciniak, w sytuacji naruszenia reputacji, jaka ma miejsce w przypadku Kornela Morawieckiego, należy przyznać się błędu i po prostu przeprosić.

- Całą tę sytuację ujęłabym w szerszej kategorii kultury parlamentarnej jako elementu kultury politycznej. Wydaje mi się, że za pierwszym krokiem, jakim jest start i zwycięstwo w wyborach, powinien iść kolejny: uświadomienie sobie reguł życia parlamentarnego. Niektórzy posłowie - co widać po Kornelu Morawieckim - nie uczą się parlamentarnego funkcjonowania - komentuje.

Stracone zaufanie

Pierwsze konsekwencje wobec posłów zamieszanych w "głosowanie na dwie ręce" już zostały wyciągnięte. Małgorzata Zwiercan została wykluczona z klubu Kukiz'15. W przypadku Kornela Morawieckiego - który z klubu odszedł sam - Kukiz'15 złoży wniosek o wykluczenie posła z Komisji Etyki Poselskiej, w której ten zasiada.

Jaka będzie przyszłość liczącego dziś 38 członków klubu Kukiz'15? Przyszłość pokaże. Niezrzeszony Morawiecki zadeklarował chęć utworzenia nowej formacji politycznej. Wśród ewentualnych członków wymienił posłów Kukiz'15.

Dr hab. Marciniak zauważa, że Paweł Kukiz ma wiele do stracenia.

- Stanowisko szefa klubu powinno być zdecydowanie ganiące takie postawy [Zwiercan i Morawieckiego - red.]. Chyba zdaje sobie sprawę, że ma w gronie swoich posłów wielu debiutantów politycznych. Napiętnowanie takich zachować to rola lidera, bo takie przypadki nie przyczynią się do tworzenia pozytywnego wizerunku. W rankingach zaufania Paweł Kukiz zajmuje dosyć wysokie miejsce. Może zatem wiele stracić - kwituje.

Legenda Morawieckiego wciąż żywa?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama