Reklama

Reklama

Monika Walsh - Mrs Ireland z Polski walczy z przemocą domową

Najładniejsza mężatka w Irlandii - Polka Monika Walsh - postanowiła przekuć swoją popularność i możliwości na walkę z przemocą domową. - Nie każdy wie, że w skali świata więcej kobiet w wieku od 15 do 44 lat umiera na skutek przemocy domowej niż na raka, malarię czy w wypadkach drogowych - podkreśla w rozmowie z Interią.

Do Irlandii przyjechała w trakcie studiów w 2004 roku. To tu znalazła męża i założyła rodzinę. Skończyła pedagogikę, przygotowywała dzieci w wieku przedszkolnym do rozpoczęcia nauki w szkole. Pracowała również w szkole polonijnej i jako lektor, pomagając Polakom w szlifowaniu języka angielskiego.

Największym hobby Moniki Walsh od zawsze była moda i pokazy piękności. W Irlandii postanowiła spróbować swoich sił w konkursach, a jury wielokrotnie doceniało jej wdzięki, przyznając Polce m.in. tytuły Style Queen czy Mrs Ireland - wyróżnienie dla najpiękniejszej mężatki w kraju. Startowała również w brytyjskiej edycji Top Model, docierając do finału programu.

Reklama

Podczas wyborów Mrs Europe w Bułgarii, gdzie reprezentowała Irlandię, wzięła udział w dyskusji na temat przemocy domowej. To wtedy postanowiła przekuć popularność i możliwości, jakie daje rozgłos w mediach i na arenie międzynarodowej, na pomoc kobietom, których cierpienia nikt nie dostrzega.

Dariusz Jaroń, Interia: Dlaczego zaangażowała się pani w kampanie na rzecz zwalczania przemocy domowej?

Monika Walsh: Po powrocie z Bułgarii zagłębiłam się w temat przemocy domowej, zobaczyłam jak problem ten wygląda w Polsce i Irlandii. Zorientowałam się, jak wiele jest do zrobienia i jak wiele kobiet, które są zastraszane, potrzebuje pomocy i wsparcia kogoś, kto będzie przemawiał w ich imieniu.

Zaangażowała się pani w dwie akcje społeczne. Na czym one polegają?

- Pierwsza z nich "Let her smile not cry" (pozwól jej się śmiać, nie płakać - tłum. red) to kampania wymyślona przeze mnie. Zbieram informacje o sytuacji poszkodowanych kobiet i dzieci w Polsce i Irlandii, a następnie organizuję fundusze na pomoc dla tych osób. Dostaję setki maili od kobiet, które chcą opuścić swoich partnerów, ale nie mają dokąd pójść. To dla nich i ich dzieci jest ta akcja.

- Natomiast "Queens without Scars" (królowe bez blizn - tłum. red) to kampania zainicjowana przez Mrs Mexico. Połączyłyśmy się, jako kandydatki na Mrs Universe z całego świata, w tej akcji, uczestnicząc w sesji zdjęciowej z oszpeconymi twarzami, aby pokazać i porównać piękno w koronie i brutalną przemoc. Kampania ta ma ogromny odzew w Australii, USA, Meksyku czy Bułgarii. Wiele się tam mówi na ten temat w telewizji.

Współpracuje pani również z Rafałem Simonidesem - byłym mistrzem świata, a obecnie trenerem kadry Polski w tajskim boksie.

- Zgadza się. Rafał wspiera moją kampanię, uczy tajników Muaythai. Chcemy pokazać, że kobiety mogą się bronić. Zamierzamy zorganizować wykłady, spotkania w szkołach, ale też zajęcia dla młodszych dzieci i ich rodziców. Już od wychowania w najmłodszych latach zależy, jak mężczyźni będą traktować kobiety. Planujemy również uczyć wspólnie kobiety samoobrony.

Mówi pani, że zbiera informacje o tym, jak wygląda przemoc domowa w Polsce i Irlandii. Jaki wniosek się pani nasuwa?

- Chciałabym, żeby o przemocy domowej mówiono więcej w mediach, bo problem jest ogromny, ale też wstydliwy i omijany, tak jak dawniej, kiedy twierdzono, że w sprawy rodzinne nie należy się wtrącać, ponieważ "brudy pierze się we własnym domu". Nie każdy wie, że w skali świata więcej kobiet w wieku od 15 do 44 lat umiera na skutek przemocy domowej niż na raka, malarię czy w wypadkach drogowych.

***

Za zaangażowanie w zwalczanie przemocy domowej Monika Walsh została nagrodzona przez irlandzkiego ministra ds. handlu i rozwoju Joe Costello. W sierpniu będzie reprezentować Irlandię na międzynarodowym konkursie Mrs Universe w Mińsku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje