Reklama

Reklama

​Ks. Antoni Świerczek: Synod nie tylko o rozwodnikach

- Jesienny synod skupi się na rodzinie, (...) na trudnościach, z którymi musi się zmagać. Sytuacja osób rozwiedzionych jest jedną z takich kwestii, ale na pewno nie najważniejszą - mówi ks. dr hab. Antoni Świerczek z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Katarzyna Pruszkowska, Interia: Czy jesienny synod biskupów będzie koncentrował się w szczególny sposób na sytuacji osób rozwiedzionych? Można odnieść takie wrażenie, czytając zamieszczane w prasie i w internecie wiadomości.

Ks. dr hab. Antoni Świerczek, dziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie: - Nie dziwi mnie to. Podobnie było podczas  nadzwyczajnego synodu w ubiegłym roku. Wtedy do mediów głównego nurtu docierały niemal wyłącznie informacje związane z rozwodami i osobami homoseksualnymi, chociaż omawiano wiele innych ważnych kwestii. Tegoroczny synod, jak można przeczytać w opublikowanych już dokumentach, skupi się na rodzinie, która jest fundamentem każdego społeczeństwa, podstawowym miejscem dla każdego człowieka. Na wyzwaniach, które przed nią stoją, na trudnościach, z którymi musi się zmagać. Sytuacja osób rozwiedzionych jest jedną z takich kwestii, ale nie jedyną i na pewno nie najważniejszą.

Reklama

Poruszenia jakich jeszcze kwestii możemy się spodziewać?

- Sam papież Franciszek zapowiadał poruszenie kwestii związanych z trudnościami ekonomicznymi, z którymi mierzy się wiele rodzin na świecie, także w Polsce, trwałością małżeństwa, rolą rodziny w społeczeństwie i w Kościele. Bardzo ważne są także kwestie związane z przygotowaniem do małżeństwa, właściwego rozumienia czasu narzeczeństwa.

- W dzisiejszym świecie, w którym liczy się przede wszystkim czas, wiele osób nie przygotowuje się należycie do małżeństwa, które, dla wierzących, jest przecież sakramentem. Jak ważna jest to sprawa, można przekonać się, patrząc na statystyki. Rozpada się coraz więcej małżeństw, coraz mniej par decyduje się na ślub. W ciągu kilku godzin nauk przedmałżeńskich trudno dogłębnie omówić teologię sakramentu małżeństwa, liturgię ślubu, możliwe trudności. W kościele już od wielu lat pochylamy się nad tą kwestią, ponieważ dobre przygotowanie na pewno ma wpływ na trwałość małżeństwa.

Czyli biskupi zajmą się sytuacją osób, które dopiero zawrą związek małżeński i tych, których małżeństwa się rozpadły.

- Oczywiście, że sprawa osób rozwiedzionych będzie podejmowana na Synodzie, ale nie należy spodziewać się radykalnych zmian, co sugerują niektóre media. Z drugiej strony nie jest prawdą, że Kościół je odrzuca czy potępia, przeciwnie. Od lat powtarza, że jest dla nich miejsce, że są objęte opieką duszpasterską. Mogą również, pod pewnymi warunkami, być dopuszczone do komunii świętej.

- Osoby rozwiedzione lub opuszczone przez współmałżonka, które weszły w nowy związek, oczywiście nie mogą przystępować do tego sakramentu. Przysięga brzmi przecież "i że nie opuszczę cię aż do śmierci". Ale takie, które, mimo rozstania, pozostają wierne złożonej już przysiędze i nie wiążą się z inną osobą, Kościół zawsze mocno wspierał i wspierał. Jeśli nie ma innych przeszkód, mogą przystępować do sakramentów. Pisał o tym już papież Jan Paweł II w "Familiaris Consortio", która była owocem synodu zwołanego w 1980 roku. Tamten również dotyczył spraw związanych z rodziną.

Kościół nie dopuszcza rozwodów, ale dopuszcza możliwość separacji małżonków.

- Jeżeli w małżeństwie pojawia się np. przemoc, kobieta ma prawo do ochrony swojej godności i obowiązek ochrony dzieci. Może wtedy zdecydować się na separację, także przeprowadzaną sądowo, ustalić  wysokość alimentów, zasady odwiedzania dzieci. W przeciwieństwie do rozwodu, separacja nie umożliwia jednak zawarcia nowego związku małżeńskiego, małżonkowie mogą rozwiązać swoje problemy i wycofać wniosek.

- W szczególnych przypadkach małżonkowie mogą starać się o stwierdzenie nieważności małżeństwa, które mylnie nazywa się "rozwodem kościelnym". W Ewangelii czytamy: "co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela", a w starszych tłumaczeniach fragment ten brzmiał nawet mocniej: "co Bóg złączył, człowiek niech nie waży się rozdzielać". Nie można więc uznać, że małżeństwo przestaje istnieć. Można natomiast stwierdzić, że nigdy nie było ważne. Osoby, których małżeństwo zostało uznane za nieważnie zawarte, mogą wstąpić w nowy związek małżeński w Kościele i przyjmować komunię świętą.

Czy synod zajmie się również osobami homoseksualnymi?

- Tak. Ale w tym przypadku - podobnie jak w przypadku Komunii świętej dla rozwodników, nie spodziewam się zmiany dotychczasowego stanowiska Kościoła. Kościół katolicki zawsze uczył, że do takich osób należy podchodzić z miłością i szacunkiem. Nigdy nie potępiamy ludzi, a jedynie ich czyny, które nie są zgodne z nauczaniem Kościoła. Osoby, które współżyją z partnerami tej samej płci, grzeszą, podobnie jak osoby heteroseksualne, które współżyją nie będąc w związku małżeńskim. Dla osób homoseksualnych jest miejsce w Kościele, ale nie może być zgody na zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwami, rozumianymi jako związek mężczyzny i kobiety.

Z naszej rozmowy wynika, że istnieją już rozwiązania w kwestiach rozwodników i osób homoseksualnych, a synod nie przyniesie pod tym względem "rewolucyjnych" zmian. Dlaczego wielu wierzących nie zna tych nauk?

- Powody mogą być różne. Być może duszpasterze nie poświęcają tym sprawom dostatecznie dużo uwagi podczas głoszenia słowa Bożego. Myślę jednak, że powodem może być także zwykłe lenistwo. Wszystkie dokumenty Kościoła można znaleźć w internecie lub kupić w formie drukowanej. Myślę, że jeśli ktoś naprawdę będzie chciał poznać stanowisko Kościoła w konkretnej kwestii, nie będzie miał z tym problemów.

Rozmawiała Katarzyna Pruszkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy