Reklama

Reklama

Kryzys migracyjny uwolnił złe duchy

Kryzys migracyjny stworzył atmosferę przyzwolenia, już nie można się obawiać, że głosi się mowę nienawiści, bo nasi liderzy też takich słów używają. To ma swoje konsekwencje nie tylko na forach internetowych, ale też w postaci pobić i zachowań agresywnych - ostrzega dr Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich był jednym z panelistów zorganizowanej w Oświęcimiu III Międzynarodowej konferencji Europa wobec wyzwań XXI wieku "Europejczyk/Europejka - czyli kto?".

Podczas swojego wystąpienia zmierzył się z pytaniem, dlaczego ochrona praw mniejszości tak dobrze wychodzi nam na papierze, a coraz częściej zawodzi w rzeczywistości. - Warto się zastanowić, czemu rozwiązania w polskim prawie w tej materii są kwestionowane? Dlaczego konstytucja w zakresie ochrony zasady równości jest traktowana po macoszemu? - punktował dr Adam Bodnar.

"Bo Unia kazała"

W ocenie gościa konferencji kolejne rządy przyjmowały obowiązujące w Europie Zachodniej regulacje dotyczące ochrony praw człowieka bez głębszej refleksji.

Reklama

- To nie są doświadczenia ostatnich miesięcy, tylko lat, obnażające kryzys legitymizacji prawa Unii Europejskiej. Przyjmowanie przepisów, "bo Unia kazała", a nie dlatego, że politycy uważali i uważają, że to ważne. Inna rzecz to np. ustawa o korekcie płci. Też nie wynikała z potrzeby poprzedniego rządu, tylko z chęci pozyskania elektoratu, przesunięcia się w lewą stronę - tłumaczył Rzecznik Praw Obywatelskich.

Dr Adam Bodnar zwrócił ponadto uwagę, że polityka, a nie zdrowy rozsądek, zwyciężyła m.in. w dyskusji na temat konwencji antyprzemocowej.

- Stała się narzędziem do walki politycznej. Nie przejmowano się losem kobiet, tylko ideologią gender, do której wrzucano różne elementy składowe - na potrzeby polityki. Teraz padają wypowiedzi, że nie są potrzebne przepisy o mowie nienawiści. Mamy poważny kryzys, także instytucji zajmujących się tym zjawiskiem, chociaż jeżeli przyjrzymy się prawu, zobaczymy, że mamy cały szereg przepisów o przeciwdziałaniu mowie nienawiści - dodał uczestnik dyskusji.

Przyzwolenie na nienawiść

Poważnym problemem nie jest zatem brak rozwiązań prawnych, tylko bierna postawa polityków. Dają ciche przyzwolenie na szerzenie nienawiści, a także - jak pokazał kryzys migracyjny - często sami podsycają strach i ksenofobię, byle tylko zyskać poklask wyborców.

- Nie chodzi tylko o to, czy policja lub prokuratura zajmą się określoną sprawą, tylko o brak sprzeciwu politycznego. Nie ma jednoznacznego potępienia, że pobicia, mowa nienawiści są czymś nagannym. Wiele osób przyjęło z aplauzem niedawne słowa Hanny Gronkiewicz-Waltz, która potępiła spalenie kukły Żyda, bo tak wielka jest posucha podobnych deklaracji ze strony polityków. Po prawej stronie sceny politycznej tego potępienia są śladowe ilości - stwierdził Rzecznik Praw Obywatelskich.

Ślepa furia

- Kryzys migracyjny uwolnił złe duchy. Stworzył atmosferę przyzwolenia, już nie można się obawiać, że głosi się mowę nienawiści, bo nasi liderzy też takich słów używają. To ma swoje konsekwencje nie tylko na forach internetowych, ale też w postaci pobić i zachowań agresywnych - powiedział dr Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że nienawiść atakuje na ślepo. Ofiarami mogą stać się zagraniczni studenci i biznesmeni, turyści ale też obywatele Polski o odmiennym kolorze skóry.

- Studenci Erasmusa dotknięci przemocą mówią, że przyzwyczaili się do pytań, czy są terrorystami, czy mają bombę. Drugi raz do Polski by nie przyjechali. To są doświadczenia ostatnich miesięcy. Konieczne jest twarde egzekwowanie przepisów i szersza refleksja - na wielu poziomach - na temat zagrożeń, które nadciągają nad Polskę - zakończył dr Adam Bodnar.

***

Czytaj także: Jesteśmy świadkami zdrady tradycji europejskiej

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy